sobota, 14 października 2017

283. Lifeblood. Krew Życia Gena Showalter

Ilość stron: 425
Wydawnictwo: HarperCollins
Rok wydania: 2017
Ocena: 6/10


   Tenley żyje w świecie, gdzie życie ziemskie jest dopiero początkiem. Zakańczając je tym samym dokonuje wyboru między dwoma skrajnie różnymi stronnictwami. Ostatecznie wybiera Trojkę stając się wrogiem Miriady. Ponadto po drugiej stronie barykady znajduje się chłopak, którego darzyła uczuciem i który nadal się dla niej naraża. Ten jest Przewodnikiem, musi przejść wymagające szkolenie i przystosować się do nowego życia. Nie ma na to zbyt wiele czasu, gdyż czeka ją niezwykle ważna misja. Jest jeszcze bardziej niebezpieczna, gdyż trwa wojna, gdzie śmierć zbiera swoje ponure żniwo. Czy Tenley uda się odnaleźć w szeregach Trojki, czy może Miriada nadal będzie walczyła o dziewczynę?
   "Firstlife" czytałam już jakiś czas temu, dlatego zabierając się za kontynuację nie pamiętałam zbyt wielu szczegółów z pierwszego tomu. Trudno było mi wkręcić się na nowo w tę historię, ale na szczęście autorka mi w tym trochę pomogła, gdyż w pierwszych rozdziałach powtarzała istotne dla zrozumienia dalszej fabuły informacje. Tym samym mocno spowolniła akcję i przez kilkadziesiąt stron według mnie nie działo się nic istotnego. Dopiero w drugiej połowie powieść ruszyła pełną parą i Gena Showalter pędziła z akcją jak szalona. Nieustanne walki i utarczki słowne nie pozostawiały czasu na chwilę oddechu. Masa nowych bohaterów sprawiła, że w zasadzie nie mogłam poznać ich zbyt dobrze i w efekcie nie zżyłam się z żadną postacią. W to wliczam również główną bohaterkę, gdyż Tenley nie jest moją ulubienicą. To kolejna młoda bohaterka, obdarzona nadnaturalnymi zdolnościami, która ma przed sobą misję. Ten schemat został wykorzystany już w tylu młodzieżówkach, że niczym nie zaskakuje. Nadal uważam, że autorka miała świeży pomysł poruszenia życia pośmiertnego, ale ciągle jest coś niedopracowane. Plusem jest to, że Showalter tym razem  wątku romantycznego nie uczyniła głównym. Owszem mamy jego namiastki, ale na szczęście bardziej skupiła się na innych problemach. Ogromnie podoba mi się okładka, która zachwyca i przyciąga wzrok.
   "Lifeblood" nie jest idealną kontynuacją, wyczuwałam wiele zgrzytów, ale dostrzegam też zalety. Podoba mi się kierunek, w jakim idzie historia i mimo wszystko jestem ciekawa jak się zakończy. Gena Showalter jest utalentowaną pisarką, która zdobyła moje uznanie serią o Alicji, dlatego nie skreślam losów Ten i Killiana. 

Za możliwość przeczytania serdecznie dziękuję wydawnictwu HarperCollins

1 komentarz:

  1. Nie zamierzam czytać tomu pierwszego, więc tych zgrzytów w tomie drugim też nie poznam :D

    OdpowiedzUsuń