piątek, 3 lipca 2015

41. Dary Anioła. Miasto kości Cassandra Clare

Ilość stron: 507
Wydawnictwo:MAG
Rok wydania: 2013
Ocena: 8/10

 Jak powszechnie wiadomo moja miłość do Diabelskich Maszyn jest tak wielka, jak stąd na Księżyc, dlatego nie mogłam się powstrzymać przed kontynuowaniem moich przygód razem z Nocnymi Łowcami.

     Clary Fray jest zwyczajną rudowłosą i piegowatą nastolatką. Wolny czas spędza ze swoim najlepszym przyjacielem Simonem Lewisem. Z okazji zbliżających się jej 16 urodzin para wybiera się do tajemniczego i niezwykłego klubu Pandemonium. Tam dziewczyna jest świadkiem, jak trójka ubranych na czarno ludzi atakuje, rani i zabija zwykłego chłopaka, który tak naprawdę jest istotą nie z tego świata. Równie dziwny jest fakt, że nikt oprócz niej nie widział tego brutalnego zajścia. W ten oto sposób poznaje Jace'a, Aleca i Isabelle, Nocnych Łowców. 
    Od tamtej nocy jej życie zaczyna się zmieniać. Niedługo potem jej pełna tajemnic i obaw, nadopiekuńcza matka znika w tajemniczych okolicznościach, a w ich zwyczajnym domu Clary staje oko w oko z obrzydliwym stworzeniem, które bez wahania ją atakuje. Dziewczyna instynktownie staje do walki z potworem, a gdy budzi się ranna przy niej czuwa Jace. Chłopak zabiera ją do Instytutu, gdzie jego mieszkańcy ujawniają przed nią prawdziwą tożsamość matki, jak i również dziedzictwo bohaterki. Razem próbują dociec, gdzie może znajdować się Jocelyn i dlaczego ta rodzina powiązana jest z bezwzględnym Valentinem i Kielichem Anioła.
    Choć książka rozwijała się powoli to nie przeszkadzało mi to zbytnio, bo mogłam sobie przypomnieć i oswoić się z prawami, panującymi w Świecie Cieni, poznać bliżej historię Powstania, spotkać cudownego Magnusa Bane'a- barwnego czarownika, który był bohaterem Diabelskich Maszyn. 
    Wykreowani bohaterowie są bardzo interesujący. Już od pierwszych stron moje serce skradł Jace Wayland, którego sarkazm i poczucie humoru potrafiło rozbawić mnie do łez. Oprócz tego jest waleczny, honorowy, odważny i oczywiście przystojny, więc czego chcieć więcej. Clary Fray momentami  potrafiła mnie zirytować, ale wybaczam jej to, bo naprawdę zdarzyło mi się poznać gorsze bohaterki. No i wreszcie rodzeństwo Alec i Isabelle, oboje świetnie wyszkoleni, piękni, siostra charyzmatyczna i szalona, brat spokojny, opiekuńczy i troszkę skrywający się w jej cieniu, czyli duet doskonały. 
    Jeszcze raz pochwalę humor tej powieści i liczę, że następne tomy będą miały go jeszcze więcej. Co do akcji, to zdecydowanie zagęściła się pod koniec. Efektowne walki, błysk serafickich noży i popisy umiejętności Nocnych Łowców, jak i wilkołaków były bardzo plastyczne i czytając je miałam wszystko przed oczami. Dodam, że zakończenie tej książki zaskoczyło mnie, jak mało które i ci, którzy już to czytali wiedzą o co chodzi, a jeśli jeszcze nie, to szybko zabierzcie się za tę pozycję
      Akcja w Mieście Kości dzieje się kilkaset lat później, dlatego byłam mile zaskoczona, kiedy dowiedziałam się, że wynalazki, które opracowywał Henry są stosowane tu codziennie m.in. Sensor czy Brama. Bardzo spodobało mi się to, jak Cassandra umiejętnie i delikatnie przeplatała ze sobą te dwie serie. 
     Gorąco wszystkim polecam twórczość tej autorki i już nie mogę się doczekać, kiedy sięgnę po kolejne części przygód Jace'a i Clary.   

2 komentarze:

  1. Ja z kolei mam na odwrót, uwielbiam "Dary anioła", ale jeszcze nie czytałam "Diabelskich maszyn". Będę musiała to nadrobić ;).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. DM są genialne! Jak tylko będziesz mieć okazję to czytaj :)

      Usuń