czwartek, 16 maja 2019

339. Królestwo popiołów Sarah J. Maas

Ilość stron: 735+510
Wydawnictwo: Uroboros
Rok wydania: 2019
Ocena: 9/10



     Aelin Galathynius została pojmana przez złą królową Maeve, która każdy kolejny dzień jej życia zamienia w piekło. Poddaje ją wymyślnym torturom, które mogłyby złamać niemal każdego. Książę Fae i jednocześnie towarzysz, nie zaprzestaje poszukiwać swojej ukochanej, mimo że czas nieubłaganie ucieka. Rowan zrobi wszystko i stoczy niejedną bitwę, by tylko odzyskać Aelin. 
       "Szklany tron", to seria, która rozpoczęła moją przygodę z twórczością Sarah J. Maas. Każdy kolejny tom czytałam z takim samym zainteresowaniem i przeżywałam losy bohaterów. Dlatego świadomość, że ta seria dobiega końca nie działała na mnie optymistycznie. Postanowiłam zatem jak najdłużej delektować się przygodami Aelin. W przypadku recenzji "Królestwa popiołów" nie ma sensu skupiać się na dokładnym przybliżeniu fabuły, gdyż dla osób, które nie sięgnęły jeszcze po ten tom, mógłby to być duży spojler. Dlatego skoncentruję się na moich wrażeniach z lektury. Po dramatycznym zakończeniu poprzedniego tomu długo zastanawiałam się, jak autorka zdecyduje się poprowadzić dalej tę historię. Niektóre zabiegi udało mi się przewidzieć, inne były totalnym zaskoczeniem. Całość ma ponad tysiąc stron, więc każdemu z bohaterów zostało poświęcone sporo czasu. Akcja właściwa nie kręci się już tylko wokół miłości Aelin i Rowana, ale także dużo czytamy o Manon, Dorianie, Aedionie, Chaolu, Yrene, Lorcanie, Elide. Na przestrzeni tych kilku tomów, każda z tych postaci przeszła większą lub mniejszą przemianę. Każdą z nich za coś kocham, lubię i szanuję. Każda z nich coś poświęciła dla większego dobra, dla lepszego jutra. Nie zawsze zgadzałam się z wizją Sarah J. Maas, często złościłam się o to, jakie kłody rzuca pod nogi moim ulubionym bohaterom. Były także chwile podniosłe, wzruszające, zabawne, a nawet przerażające. Cieszę się, że wątki zostały zgrabnie poprowadzone do końca i rozwiązane. Co prawda, niektóre z nich mi się dłużyły albo wzbudzały zniecierpliwienie, ale jak wiadomo, nic nie jest doskonałe. To, co zdecydowanie zachwyci każdego czytelnika to warsztat pisarski autorki, który z powieści na powieść jest coraz lepszy. Lekki styl, wspaniała kreacja bohaterów i epicka historia sprawia, że nie da się oderwać od czytania. Każdy kolejny rozdział przynosił wiele skrajnych emocji i wzmagał moją ciekawość. Zwroty akcji niejednokrotnie przyspieszały bicie serca, a interakcje bohaterów wywoływały uśmiech na twarzy. Tak jak mogłam przypuszczać, zakończenie było zaskakujące i godne pióra Maas!
      "Królestwo popiołów" to wspaniałe zwieńczenie serii, która zachwyciła czytelników na całym świecie. Aby się o tym przekonać, należy po raz ostatni zagłębić się w ten fantastyczny świat i spotkać się z bohaterami, którym kibicowaliśmy przez sześć części. Ze swojej strony gorąco polecam i zachęcam się do zapoznania z losami Aelin Galathynius i jej przyjaciół.

Za możliwość przeczytania serdecznie dziękuję wydawnictwu Uroboros

środa, 17 kwietnia 2019

Królestwo popiołów Sarah J. Maas #zapowiedź











Finałowy tom epickiej serii Szklany tron. Nadchodzi ostateczne starcie…

Ostatnia nadzieja wszystkich, którzy marzą o wolności, tli się na Północy, gdzie Terrasen dzielnie stawia czoła hordom Morath. Tam, gdzie w pierwszej linii szaleje Aedion na czele Zguby. Tam, dokąd zmierzają Aelin, Chaol i Rowan, wiodąc nieoczekiwanych sprzymierzeńców. Tam, dokąd odwraca głowę Manon Czarnodzioba, szykująca plan zjednoczenia wiedźm.
Na mroźnej Północy splotą się nici przeznaczenia. Ale czy pod murami dumnego Orynthu niezwykła intryga Aelin Ashryver Biały Cierń Galathynius znajdzie rozwiązanie? Czy mimo zimnych wichrów, morza krwi i powszechnego przerażenia zakwitnie miłość i nastanie pokój?

                             Kto jeszcze wyczekuje finału Szklanego tronu?

poniedziałek, 11 marca 2019

338. Okrutny książę Holly Black

Ilość stron: 424
Wydawnictwo: Jaguar
Rok wydania: 2018
Ocena: 8/10



     Dzieciństwo Jude, jej bliźniaczki Taryn i starszej Vivi kończy się wraz ze straszliwym morderstwem jej rodziców. Do ich domu wkracza przerażający Madok, który chce odzyskać swą córkę i w efekcie zabija i obiera im śmiertelny świat. Mężczyzna zabiera elfią Vivien do swojego magicznego świata i decyduje się wychować również ludzkie bliźniaczki. Tym oto sposobem Jude niewiele pamięta z życia sprzed Elysium, które jest magiczną krainą elfów i innych niezwykłych stworzeń. W taki sposób domem Jude Duart staje się dwór Madoka, a jej państwem Kraina Elfów. Będąc już nastolatką, razem z siostrą chodzi do szkoły razem z nieśmiertelnymi i próbuje przetrwać. Elysium nie jest bowiem przyjazne dla ludzi, którzy uważani są za pomniejszą rasę. Dziewczyna niemal na każdym kroku styka się z nietolerancją, upokorzeniem i ośmieszeniem. Dlatego uparcie trenuje szermierkę i marzy o tym, by w przyszłości zostać rycerzem i uzyskać zasłużony szacunek. Jednak póki co musi znosić nieustanne drwiny najmłodszego księcia, Cardana, który razem ze swoją świtą stanowią jej osobisty koszmar. Z nieznanych jej powodów książę ciągle piętnuje jej pochodzenie i sprawia, że czuje się jak robak. Mimo licznych upokorzeń duch Jude nie zostaje złamany i dziewczyna postanawia zaistnieć w świecie elfów.
       O książkach Holly Black jest głośno od kilku lat, jednak dopiero teraz zdecydowałam się po jakąś sięgnąć. "Okrutny książę" był strzałem w dziesiątkę, gdyż akcja nabrała tempa już od pierwszych stron, a magiczny świat okazał się niezwykle pociągający. Stopniowo jesteśmy wprowadzani do Elysium, w którym rządzą odmienne prawa, niż w świecie ludzi. Jednak oprócz świetnie wykreowanego świata przedstawionego otrzymujemy też charakternych głównych bohaterów, których nie sposób nie polubić. Od razu wspomnę, że nie są to czarno-białe postaci, które stoją po stronie dobra. Tutaj każdy posiada pierwiastek zła i wykorzystuje to do własnych celów. Jude przez te lata nauczyła się, że jej człowieczeństwo to zarówno słabość jak i zaleta. Wielokrotnie padała ofiarą okrutnych czarów, gdy zabierano jej amulety, ale z kolei jej zdolność kłamania sprawia, że w pewnych kwestiach ma przewagę nad elfami. Imponowało mi to, że po każdej przegranej potyczce wracała silniejsza o doświadczenie, czym bez wątpienia irytowała piękne i nieśmiertelne istoty. Podoba mi się jej zadziorność, silny charakter i jej chęć do działania. Postać Cardana to skomplikowany portret psychologiczny młodego człowieka, który w swoim życiu nawet jako syn króla przeszedł bardzo wiele. Ma ciągoty do sadyzmu, okrucieństwa i agresji. Wykorzystuje swoją moc i wysoką pozycję, by dręczyć ludzką Jude. Książę jest tajemniczy i w pewien sposób pociągający, dlatego tak bardzo lubiłam jego konfrontacje z główną bohaterką. Różni ich niemal wszystko, a mimo to ich dialogi czytało mi się najlepiej. Powieść bez wątpienia jest mroczna, jest intrygująca, nie zabraknie w nich dworskich intryg oraz pojedynków na śmierć i życie. Główni bohaterowie są nieprzewidywalni, a zdrada nie jest im obca. Świat i postacie stworzone przez Holly Black tak bardzo mnie porwały, że z żalem kończyłam książkę. Samo zakończenie przyniosło wielkie zaskoczenie i wiele pytań. Liczę na to, że kontynuacja będzie równie ekscytująca i że dostaniemy więcej Cardana i Jude.
      "Okrutny książę" to świetnie skonstruowana powieść fantasy, która zachwyca nie tylko kreacją świata przedstawionego, wartką akcją, wielowątkową fabułą, dużą dozą magii, ale również wspaniale zarysowanymi bohaterami. Przez większość czasu czytelnik się zastanawia, kto z nich ma szlachetne pobudki, komu ufać. Tylko z jednym nie miałam problemu: od samego początku kibicowałam Jude i Cardanowi, gdyż jako wrogowie są silni, ale jako sojusznicy byliby jeszcze silniejsi. Książka została napisana tak zręcznie, że pokusiłabym się o stwierdzenie, że nie ustępuje niczym w książkach na przykład Sarah J. Maas. 

niedziela, 10 marca 2019

337. Pocałunek szpiega Erin Beaty


Ilość stron: 448
Wydawnictwo: Jaguar
Rok wydania: 2018
Ocena: 8/10



    Sage Fowler i Alex Quinn od kilku miesięcy oficjalnie są parą. Gdy kapitan przebywa na wyjazdach, dziewczyna z powodzeniem pełni rolę guwernantki królewskich dzieci. W międzyczasie trenuje walkę na miecze na dziecińcu i wyczekuje powrotu ukochanego. Gdy wreszcie Alex wraca do zamku okazuje się, że młodzi mają mało czasu, gdyż mężczyzna dostał kolejne tajemnicze zlecenie. Nie chce wyjawić swojej narzeczonej szczegółów, przez co Sage jeszcze bardziej pragnie poznać prawdę. Razem z królową knują mały spisek i tym sposobem dziewczyna zostaje przypisana do oddziału, co daje jej okazję szpiegowania dla władczyni. To, że Alex jest niezadowolony z takiego obrotu spraw, to mało powiedziane. Quinn wręcz nie chce obecności Sage na misji i odsuwa ją od siebie, raniąc tym oboje. Dziewczyna jednak nie traci wigoru i z jeszcze większym zaangażowaniem pracuje nad rozwiązaniem zagadki, stając się w pewnym momencie mózgiem całej operacji. Czy Sage i Alex połączą siły w walce z wrogiem i jak to wpłynie na ich uczucia?
     "Pocałunek zdrajcy" udowodnił, jak świetnie autorka radzi sobie z wątkami politycznymi i miłosnymi. Dlatego też chętnie sięgnęłam po kontynuację, która okazała się być świetnym rozwinięciem fabuły, charakteru bohaterów i wartkiej akcji. Sage w tej części chyba nawet bardziej imponuje mi swoją inteligencją i wiedzą ucząc się zapomnianych języków i angażując się w szpiegowskie akcje. Alex jak zwykle świetnie sprawdza się w terenie i w roli dowódcy. Okazuje się, że wydarzenia poprzedniego tomu odcisnęły na psychice Quinna piętno, które prześladuje go w snach i na jawie. Autorka powołała do życia kilka nowych interesujących postaci, które urozmaiciły fabułę, a także uciekła się do wojennych taktyk i niespodziewanych zwrotów akcji. Dynamicznie poprowadzona akcja i przygody bohaterów sprawiają, że czytelnik nie ma czasu na nudę. Do samego końca jesteśmy trzymani w napięciu, przez co trudno jest się oderwać od lektury. Sytuajca polityczna się komplikuje i tylko garstka postaci ma szanse wpłynąć na dalsze losy narodów. 
     Reasumując, "Pocałunek szpiega" pełen jest zdrad, konfliktów, walki, straty i miłości, która ostatecznie daje bohaterom motywację do działania. Większość wątków zostało zgrabnie rozwiązanych, lecz ja będę niecierpliwie wyczekiwać kolejnych perypetii Sage i Alexa.

Za możliwość przeczytania serdecznie dziękuję księgarni internetowej Megaksiazki.pl

                                            Znalezione obrazy dla zapytania megaksiazki

piątek, 8 marca 2019

336. Pocałunek zdrajcy Erin Beaty

Ilość stron: 472
Wydawnictwo: Jaguar
Rok wydania: 2017
Ocena: 8/10

     Sage Folwer straciła matkę i ojca, z którym była bardzo związana. Teraz ma siedemnaście lat i mieszka z wujem, który ma wobec niej pewne plany. Otóż dziewczyna jest już w odpowiednim wieku i mogłaby wyjść za mąż, przestając być dla niego równocześnie ciężarem. Sage natomiast nie chce obcego męża w podeszłym wieku, a plany matrymonialne są jej obce. Uwielbia zgłębiać wiedzę i uczyć innych, to jest jej prawdziwą pasją, a nie prowadzenie domu i wychowywanie dzieci. Jednak chcąc nie chcąc ląduje u swatki, która słynie ze zręcznego dobierania par. Zwrot wydarzeń sprawia jednak, że młoda kobieta zamiast męża dostaje propozycję pracy. Otóż ma pomagać swatce w aranżacji małżeństw i kształcić się w tym zawodzie. Sage dostaje zlecenie i wraz z grupą bogatych panien wyjeżdża na doroczne Concordium do stolicy, by tam znaleźć im wybranków. W międzyczasie ma sporządzać notatki i uważnie obserwować to, co się wokół niej dzieje. A Sage będzie miała dużo na głowie, bo oprócz rozpieszczonych arystokratek będzie miała do czynienia z orszakiem armii, który je eskortuje.
        Królestwo z problemami politycznymi, armia z ukrytymi celami i pozornie zwyczajna dziewczyna między nimi. Już na samym początku wiedziałam, że polubię Sage. Podobała mi się jej inteligencja, spostrzegawczość, zamiłowanie do nauki, pragnienie poznawania świata i silny charakter, którego brakowało niejednemu mężczyźnie. Te wszystkie cechy sprawiają, że nie nadaje się ona na potulną żonę, ale świetnie sprawdza się w roli swatki, szpiega, a nawet stratega. W podróży poznaje przystojnego woźnicę Asha, z którym szybko nawiązuje przyjazną relację i sama jest zdziwiona faktem, jak dobrze czuje się w jego towarzystwie. Pozytywnych uczuć nie wzbudza w niej jedynie postać kapitana Quinna, który wykorzystuje swoją pozycję i władzę. Powieść ma kilka rozwijających się dużych wątków, mowa tutaj o politycznych intrygach, kłamstwach, zdradach, niebezpiecznych wrogach i potyczkach. Nie zabrakło oczywiście świetnego wątku miłosnego opartego na niemałych kłamstwach, które wzbudzają w czytelniku dużo emocji. Z zapartym tchem śledziłam potyczki bohaterów i trudno było mi się pogodzić z niektórymi wydarzeniami. Książkę przeczytałam w zawrotnym tempie i ogromnie się ucieszyłam, że na mojej półce już czeka kontynuacja. Zarówno okładka jak i zawartość sprawia, że "Pocałunek zdrajcy" należy do świetnych pozycji w swoim gatunku. Już dawno tak dobrze mi się nie czytało młodzieżówki, która wciągnęłaby mnie do swojego świata w takim stopniu. Dodatkowo Erin Beaty pisze w szalenie interesujący sposób, a to co wymyśla dla bohaterów niejednokrotnie przyprawia o ciarki. Serdecznie polecam Wam tę pozycję!

niedziela, 3 marca 2019

335. Infekcja Graham Masterton

Ilość stron: 382
Wydawnictwo: Albatros
Rok wydania: 2019
Ocena: 7/10


     Do szpitala w Saint Louis trafia mężczyzna w ciężkim stanie. Gwałtowne objawy i konwulsje to coś, z czym wcześniej nie miano do czynienia. Ostatecznie mężczyzna umiera w męczarniach, a chorych zaczyna masowo przybywać. Epidemiolog, Anna Grey próbuje znaleźć lek na tajemniczą chorobę, nim epidemia wybuchnie na wielką skalę. Kobieta tak naprawdę walczy z czasem i przeżywa szok, gdy na tę chorobę umiera jej ukochany. Tymczasem pseudo jasnowidz Henry Erskine przebywa w Miami, z którego musi pilnie uciekać ze względu na pewną wróżbę. Mężczyzna jednak nie ubolewa nad tym, gdyż kilka dni wcześniej w jego mieszkaniu pojawiły się trzy widmowe zakonnice, które bez wątpienia mają coś wspólnego z jego odwiecznym wrogiem.

     Tylko Anna Grey i Henry Erskine będą w stanie po raz kolejny uratować ludzkość przed zemstą szamana. Niesamowicie klimatyczny jest wątek sióstr zakonnic z XVII wieku. Fabuła sama w sobie nie jest przerażająca, bardziej na czytelnika wpływ miał jednak klimatyczne nawiązanie do historii, do legend i wierzeń. Jest kilka lub nawet kilkanaście opisów, które przyprawiają o mdłości: krew, wnętrzności i tego typu atrakcje. Autor nieustannie balansował między ohydztwem, a wyszukaniem. Osoby bardzo wrażliwe na tego typu sceny zapewne będą chciały je ominąć. Dialogi zostały napisane sprawnie i z wigorem, postacie nie przynudzają, a co najważniejsze nie irytują. Akcję wartko poprowadzono, raczej nie ma momentów, które wywoływałyby ziewanie przy lekturze. Samo zakończenie mnie usatysfakcjonowało, aczkolwiek nie zaskoczyło, tak jakbym sobie tego życzyła. Myślę, że autor wybrał jeden z bezpieczniejszych sposobów na rozwiązanie zarysowanych wydarzeń.

    "Infekcja" bez wątpienia ma w swojej ofercie dreszczyk emocji i pobudza wyobraźnię, szczególnie gdy ktoś napatrzy się na tę okładkę. Podsumowując, zarówno ta część jak i cały cykl Manitou są warte uwagi i dobrze wypadają na tle innych horrorów.

Za możliwość przeczytania serdecznie dziękuję wydawnictwu Albatros

niedziela, 10 lutego 2019

334.. Starcie królów George R.R. Martin

Ilość stron: 1022
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Rok wydania: 2012
Ocena: 8/10

   Po śmierci Neda Starka, Namiestnika i Lorda Północy w Winterfell nigdy nie będzie jak dawniej. Jego dzieci albo rozproszyły się po świecie, są więźniami w Królewskiej Przystani, kalekami, albo wyruszyły na wojnę. Tron obejmuje nastoletni Joffrey, ale prawa roszczą sobie także dwaj bracia zmarłego króla. Jednak Cercei Lannister zrobi wszystko, by jej syn pozostał przy władzy, jak i ona sama. Z kolei na północy ludność ogłasza królem Robba Starka. Żaden z pretendentów nie ma zamiaru ustąpić i wkrótce nastanie ich nieuchronne starcie. Podczas gdy Północ i Królewska Przystań rywalizują o władzę, Deanerys ostatnia z rodu Targaryenów i jednocześnie prawowita królowa Siedmiu Królestw swoją obecność zaznacza w Wolnych Miastach. Razem ze swoimi wojownikami podróżuje i demonstruje światu swoje jedyne żyjące na świecie smoki, dzięki którym zdobywa wpływy, pomnaża bogactwa i pomaga potrzebującym.
    Podobnie jak w "Grze o tron", tak i w tym tomie nie ma jednego głównego bohatera. Ten olbrzymi tom został napisany z perspektywy postaci takich jak: Arya, Jon Snow, Deanerys, Theon, Tyrion, Sansa, Davos, Bran i Cathlyn. Mnogość wątków i postaci jest przytłaczająca. Trzeba mocno wniknąć w ten świat i uważnie śledzić poczynania bohaterów, by się nie zagubić. Powieści Martina mają to do siebie, że nie da się ich szybko czytać. Pomimo że uwielbiam historię serialową i książkową, to nie byłam w stanie czytać "Starcia królów" jednym tchem. Niejednokrotnie robiłam sobie przerwy i wracałam do lektury po tygodniach, czy nawet miesiącach. Przez ten czas zdążyłam stęsknić się za bohaterami i z przyjemnością sięgałam po kolejne rozdziały. Fabuła jest bardzo rozciągnięta, ponad tysiąc stron opisu walk, intryg politycznych i masowe śmierci postaci. Jest to ten poziom fantastyki, który zasługuje na szacunek ze strony czytelnika, bo wkład Martina w całą tę historię jest niewyobrażalny. Stworzenie tak rozbudowanego świata i jednocześnie sprawnie nim operowanie to naprawdę sztuka.
    "Starcie królów" to bardzo dobra kontynuacja "Gry o tron". Czy grubość tej powieści to zaleta czy wada, nadal pozostaje dla mnie kwestią sporną. Wiem jednak jedno, będę stopniowo dawkować sobie tę serię, bo tylko wtedy odczuwam przyjemność z czytania jej.