czwartek, 18 października 2018

325. Moja Jane Eyre C.Hand, J.Meadows, B.Ashton

Ilość stron: 446
Wydawnictwo: SQN
Rok wydania: 2018
Ocena: 8/10


    Jane Eyre to biedna sierota, której los nigdy nie rozpieszczał. Swoje życie wiedzie w niewielkim miasteczku, ale przestaje jej to wystarczać i postanawia się przenieść. W Thornfield Hall podejmuje pracę guwernantki i z miejsca się zakochuje. Jej szef, pan Rochester, dużo starszy od niej mężczyzna sprawia, że dziewczyna traci dla niego głowę, a różnica wieku przestaje mieć jakiekolwiek znaczenie. Jej najlepszą przyjaciółką jest Charlotte Bronte, która usilnie próbuje napisać swoją pierwszą książkę. Alexander Blackwood jest natomiast agentem Towarzystwa do Relokacji Dusz Zbłąkanych. Ta dwójka niezwykle inteligentnych ludzi próbuje rozwiązać zagadkę i odkryć mroczne tajemnice pana Rochestera.
    Większość z nas zapewne słyszała lub zna "Dziwne losy Jane Eyre" autorstwa Charlotte Bronte. Przyznam, że mnie ten tytuł jedynie obił się o uszy, ale nie czułam się przez to niedoinformowana. Autorki bowiem w prologu wspomniały nieco o jej losach i przybliżyły historię Jane Eyre. Nie miałam wcześniej do czynienia z twórczością tych pań, dlatego spotkanie z "Moją Jane Eyre" było dla mnie zupełnie nowym doświadczeniem. Niezwykle cenię sobie lekkość pióra i dużą dozę humoru. Tutaj dostałam i to i to. Książka zawiera w sobie charakterystyczne sarkastyczne poczucie humoru, które jak najbardziej do mnie przemówiło. Narracja została poprowadzona z trzech perspektyw, dzięki czemu został roztoczony większy zasięg i mogliśmy poznać przemyślenia większej ilości bohaterów. Są rozdziały widziane oczami tytułowej Jane, która urzekła mnie swoją osobowością. Charlotte Bronte została wykreowana na dociekliwą i bystrą kobietę, która nie rozstaje się ze swoim notatnikiem, a Alexander jako osoba zajmująca się duchami ma niezwykle ciekawą pracę. W ten oto sposób poznajemy charaktery postaci, ich motywację, przeszłość oraz bieżące wydarzenia. Jak już wyżej wspomniałam lekki styl sprawia, że powieść czyta się szybko i przyjemnie.
    "Moja Jane Eyre" to interesująca pozycja, która przybliża nam utwór Charlotte Bronte. Oczywiście jest to zabawna wizja trzech autorek, które podeszły do niego w niekonwencjonalny sposób. Ja osobiście świetnie bawiłam się podczas lektury, bardzo szybko wciągnęłam się w tę historię i z żalem przewróciłam ostatnią kartę. Jeśli jeszcze nie znacie tej powieści koniecznie po nią sięgnijcie.


Za możliwość przeczytania serdecznie dziękuję księgarni internetowej dadada.pl 

                                        Znalezione obrazy dla zapytania dadada 

wtorek, 16 października 2018

324. Bastion Stephen King

Ilość stron: 1166
Wydawnictwo: Albatros
Rok wydania: 2018
Ocena: 9/10

   Żołnierz pracujący w tajnej jednostce wojskowej choruje na grypę. Wirus atakuje szybko i agresywnie, więc mężczyzna decyduje się na na ucieczkę w głąb Stanów Zjednoczonych. W efekcie zaraża swoich najbliższych. Ten przypadek to początek supergrypy, która w zastraszający sposób zabija populację. Umierają ludzie mieszkający w metropoliach, na wsiach, bezdomni, bogaci i biedni. Nie ma na to szczepionki, ani leku. Społeczeństwo stało się bezbronną ofiarą epidemii, przed którą nie potrafi się obronić, jest ona apokalipsą dla współczesnego świata. Tylko nieliczni, nie wiedzieć czemu, nie ulegają zarażeniu. Wiodą spokojne, normalne życie, gdy wokół nich śmierć zbiera swoje krwawe żniwo. Ich rutynę burzą jedynie wszędzie znajdujące się ciała w różnych fazach rozkładu. Te wybrane osoby oprócz zachowanego zdrowia i życia łączy jeszcze jedna rzecz, mianowicie sny. Każdy z nich ma te same sny. W jednym z nich wzywa ich dobro, a w drugim zło pod obliczem Mrocznego Księcia. Wkrótce bohaterowie stają przed wyborem, którą drogę ostatecznie obrać.
    Na swoim koncie mam już kilka powieści Stephena Kinga i każda z nich jest na swój sposób wyjątkowa i zapadła mi w pamięć. Tym razem przyszło zmierzyć mi się z tomiszczem, o którym nie sądziłam, że kiedykolwiek się pokuszę, ze względu na jego imponującą objętość. Jednak przekonałam się na własnej skórze, że w przypadku tego autora im więcej stron, tym większa przyjemność z czytania. Dzięki ponad tysiącu stron mogłam długo śledzić losy bohaterów i ludności, która mierzy się z apokaliptyczną wersją świata. Nie dostajemy tutaj klasycznego horroru, jak w wypadku "Lśnienia" czy "Cmętarzu zwieżąt". "Bastion" to z kolei niezwykle przemyślana powieść z gatunku fantasy, która zabiera czytelnika w niesamowitą, pełną wrażeń przygodę. Tytułowy bastion, to grupka fantastycznie wykreowanych postaci, które stojąc po stronie dobra, usiłują zniszczyć ów Mrocznego Księcia. Książka ma wiele wątków, które spajają się w jedną logiczną całość, każdy z nich został przemyślany i na tle całej historii nie wydaje się być zbędny. Nie ukrywam, że to dzieło Kinga czytałam bardzo długo, ze względu na gabaryty oraz zawarte tu wydarzenia, które jednak wymagały ode mnie skupienia. Absolutnie nie żałuję wieczorów spędzonych na pochłanianiu "Bastionu", podczas których czułam ciekawość i nieustępujące napięcie.
     Czy uważam "Bastion" za najlepszą powieść w dorobku pisarza? Trudno powiedzieć, gdyż póki co przeczytałam ich nie tak znowu dużo. Na pewno jest to ambitna książka, która zrobiła na mnie ogromne wrażenie, ale po cichu liczę, że uda mi się trafić kiedyś na coś jeszcze lepszego. Nie wiem, czy to jest możliwe, dlatego pozostaje mi się cieszyć z lektury "Bastionu", a Was gorąco zachęcić do zapoznania się z tą cegiełką.

Za możliwość przeczytania serdecznie dziękuję wydawnictwu Albatros 

czwartek, 11 października 2018

323. Dwór szronu i blasku gwiazd Sarah J. Maas

Ilość stron: 315
Wydawnictwo: Uroboros
Rok wydania: 2018
Ocena: 8/10

    Mimo wygranej wojny z królem Hyberii wszystkie Dwory muszą leczyć rany. Zrujnowane miasta, zniszczone rodziny, gatunek fae musi zmobilizować siły, by odbudować Velaris. O niegdyś ukryte miasto dba Książę Dworu Nocy i jego Księżna. Rhysand wraz z Feyrą i ukrytym kręgiem wspierają mieszkańców i robią wszystko, by utrzymać pokój. Dużymi krokami zbliża się Zimowe Przesilenie, święto szczególnie ważne dla fae. Ważne również dla Rhysa, Feyry, Amreny, Kasjana, Azriela i Mor, którzy spędzą je razem w gronie rodziny. Dodatkowo młodsza siostra Feyry, Elaina stopniowo przyzwyczaja się do nowego ciała i nowego życia. Bohaterowie zaczynają poszukiwania prezentów, co sprawia, że czuć klimat i magię nadchodzącej najdłuższej nocy w roku. Po traumatycznych wydarzeniach Feyra szuka ukojenia w malarstwie, dlatego wraca do ukochanego płótna i zestawu farb. Czy bohaterom uda się w spokoju spędzić święto czy wizja niedalekiej przyszłości i licznych problemów wywoła niepokoje?
    Zakończenie trzeciego tomu Dworów było fenomenalne, aczkolwiek pozostawiło czytelników z milionem pytań. Dlatego tak bardzo czekałam na nowelkę, licząc że chociaż w niewielkim stopniu pociągnie i skupi się na wydarzeniach po wojnie. Jak Amrena zareaguje na nowe wcielenie? Czy Mor wyzna pozostałym swój sekret? Czy Nesta wreszcie spojrzy na kogoś przyjaźnie, szczególnie na pewnego aroganckiego wojownika? Czy Tamlin jakoś pogodzi się ze swoim losem? Wreszcie czy Dwory będą potrafiły ze sobą współpracować? To tylko część pytań, które zadawałam sobie po skończeniu trylogii. Na małą część z nich odpowiada ta nowelka i choć nie została napisana w tak porywający sposób jak pozostałe części, to i tak jestem ogromnie zadowolona, że możemy się nią cieszyć. Rozdziały zostały napisane głównie z perspektywy Feyry, która jak to ona potrafi czytelnika zirytować i niekiedy znudzić. Swój czas dostał także Rhysand, który w sumie robi niewiele więcej, niż rozmyśla o swej towarzyszce. Mam tylko nadzieję, że ta męska postać nie popadnie w schematy i że wróci do swojej formy. Przyznam, że najbardziej podobały mi się rozdziały napisane z perspektywy Mor, Kasjana i Nesty. Ta ostatnia może i nie cieszy się taką sympatią, jak większość bohaterów, ale dla mnie zawsze była inna, silna i nieprzewidywalna. Jestem niezmiernie ciekawa, jak dalej potoczy się wątek jej i ilyryjskiego generała. Przez większość czasu fabuła toczyła się spokojnie, postacie swobodnie wymieniały się żartami, momentami robiło się poważnie czy romantycznie. Niezmiernie ucieszyła mnie sama końcówka, która zapowiada nam bardzo ciekawe wydarzenia. Ponadto dostaliśmy próbkę tego, co czeka dwójkę bohaterów, która wreszcie powinna dostać swoją osobną historię, na co mocno liczę.
    "Dwór szronu i blasku gwiazd" to taka przejściowa historia, która uzupełnia nam wydarzenia po "Dworze skrzydeł i zguby". Idealna gratka dla fanów trylogii oraz fantastycznych bohaterów. Nie było tu zwrotów akcji czy wielkich niespodzianek, myślę, że na to autorka chce nas przygotować. Tu możemy się cieszyć tym, że czytamy beztrosko o Zimowym Przesileniu i chwilowym oddechu, który należał się bohaterom po wielkiej wojnie.

Za możliwość przeczytania serdecznie dziękuję wydawnictwu Uroboros

wtorek, 2 października 2018

322. Dziewczyna, która wybrała swój los Kasie West

Ilość stron: 373
Wydawnictwo: Feeria Young
Rok wydania: 2018
Ocena: 6/10


   Addison dorastała w niezwykłej rodzinie. Każde z nich jest szczególnie uzdolnione, a dziewczyna potrafi spojrzeć w przyszłość. Dzięki temu nastolatka wie, co może ją spotkać i jaką drogę obrać. Niestety rodzice postanawiają się rozwieść i przed Addie trudna decyzja do podjęcia. Ojciec postanawia opuścić Kolonię i zamieszkać wśród zwyczajnych ludzi. Musi zdecydować, czy zostać z mamą, czy może spróbować zupełnie innego życia z tatą. Przyjaciółka radzi jej, żeby użyła swojego daru i Sprawdziła, która z tych dwóch opcji będzie dla niej lepsza. W jednej mieszka z matką, a szkolna gwiazda zabiega o jej względy. W drugiej mieszka wśród Normalsów razem z ojcem i spotyka chłopaka, który wzbudza w niej wiele uczuć. Jaki wybór ostatecznie podejmie?
   Kasie West zdobyła uznanie czytelników na całym świecie pisząc rewelacyjne historie miłosne, które urzekały i z miejsca wciągały. Dlatego kiedy usłyszałam, że wychodzi nowa powieść o trochę innej tematyce, to nie mogłam jej się oprzeć. Supermoce, zagadki, morderstwo i dwie różne rzeczywistości. To tylko kilka przykładowych rzeczy, które dostaniemy w tej książce. Równolegle toczyły się dwie historie, co było bardzo ciekawym zabiegiem. Postacie zostały wykreowane całkiem dobrze, jak to w młodzieżówkach momentami irytowały, ale jestem już do tego przyzwyczajona. "Dziewczyna..." została napisana lekkim językiem, który nie męczy czytelnika i pozwala się odprężyć. Powieść ma zatem sporo wymienionych plusów, dlatego sama się sobie dziwię, że nie potrafiłam się w nią wciągnąć. Niby ciekawiło mnie, co będzie dalej, ale czytanie kolejnych rozdziałów przychodziło mi z trudem. Podejrzewam, że przyzwyczaiłam się do jednego gatunku uprawianego przez tę autorkę i trudno mi było się przestawić na fantastyczne elementy w jej wykonaniu. 
    "Dziewczyna, która wybrała swój los" nie jest złą pozycją i z pewnością budzi zainteresowanie. Dla mnie jednak nie wypadła tak przekonująco jak wcześniejsze książki Kasie West i chyba pozostanę przy czytaniu jej romansów, które mnie nie zawodzą.

Za możliwość przeczytania serdecznie dziękuję wydawnictwu Feeria Young 

poniedziałek, 1 października 2018

Wrap-up, czyli podsumowanie września






   Jesień już ruszyła pełną parą, a studenci wracają na uczelnię :/ Dlatego przygotowałam małe podsumowanie tego, co udało mi się przeczytać i obejrzeć :)


  Ilość stron: 136   Ocena: 8/10

  Ilość stron: 460   Ocena: 8/10

Znalezione obrazy dla zapytania wilk katarzyna berenika miszczuk   Ilość stron: 304   Ocena: 5/10

Znalezione obrazy dla zapytania wilk katarzyna berenika miszczuk  Ilość stron:415   Ocena: 5/10


  Ilość stron: 360   Ocena: 8/10

Seriale:

Znalezione obrazy dla zapytania 13 powodów sezon 2 Po tym jak rozczarowałam się "13 reasons why" długo nie chciałam zabrać się za drugi sezon. Jako że należę do osób, które nie znoszą mieć niedokończonych seriali, to podjęłam długą i żmudną próbę obejrzenia do końca. Nadal nie jestem fanką tej historii, serial spokojnie mógł skoczyć się po pierwszym sezonie. Były momenty, kiedy któryś odcinek przykuł moją uwagę, ale uważam, że to nadal jedna z najsłabszych produkcji Netflixa.

Znalezione obrazy dla zapytania 2 broke girls Z niewyjaśnionych powodów ciągle unikałam tego serialu, być może wydawał mi się infantylny i niewarty uwagi. Jednak pewnego dnia zupełnie przypadkowo włączyłam pilotażowy odcinek i przepadłam! Uwielbiam sitcomy, a ten zapewnia mnóstwo zabawy, humoru i daje dużo pozytywnych emocji. Świetnie się ogląda zmagania dwóch biednych dziewczyn z ponurą rzeczywistością, które jednak mają marzenia i idą przez życie z uśmiechem na ustach. Tym sposobem obejrzałam dwa sezony i jestem pewna, że jak tak dalej pójdzie, to szybko skończę wszystkie sześć. Serdecznie polecam fanom Friendsów czy TBBT :)

 






wtorek, 25 września 2018

321. Czarny Mag. Pierwszy rok Rachel E. Carter

Ilość stron: 360
Wydawnictwo: Uroboros
Rok wydania: 2018
Ocena: 8/10


    Ryiah i jej bliźniak Alex mieszkają w państwie Jerar. Jest to kraj, w którym rodzą się ludzie obdarzeni magicznymi mocami, a szczytem ich marzeń jest ich rozwijanie i nauka w Akademii. Młodzi ludzie licznie przybywają do szkoły i tylko najlepsza piątka może ostatecznie trafić do jednej z trzech frakcji: Uzdrawiania, Alchemii i Boju. Setki uczniów będą walczyć o te piętnaście miejsc, by potem móc służyć Koronie. Nie jest to jednak proste, gdyż Akademia wymaga całkowitego poświęcenia sprawie, nieustannie rzuca studentom kłody pod nogi, a mordercze treningi i nawał nauki sprawia, że wytrwają tylko najzdolniejsi. Bliźniacze rodzeństwo postanawia spróbować swoich sił, a że pochodzą z ludu, to bogata arystokracja ma nad nimi ogromną przewagę w postaci wiedzy i umiejętności. Nastoletnia Ry za nic w świecie nie chce pozostać w tyle, tym bardziej, że jej magia nie ujawnia się na zawołanie i spędza bezsenne noce w bibliotece próbując nadrobić zaległości. W szkole panuje widoczny podział na biednych i bogatych, a tym drugim przewodzi drugi syn króla. Książę Darren ciągle wyśmiewa Ryiah i wytyka wszelkie wady. To motywuje dziewczynę, by dostać się do wymarzonej frakcji i udowodnić chłopakowi i nauczycielom, że jest wartościową wojowniczką. Czy dziewczynie uda się osiągnąć cel i przede wszystkim, przetrwać rok w Akademii?
    Zaczynając czytanie "Czarnego Maga" nie liczyłam na wiele, wolałam nie robić sobie złudnych nadziei na dobrą młodzieżówkę, gdyż ostatnio ciągle się zawodzę. Jakie było moje zdziwienie, gdy po zaledwie kilku rozdziałach nie mogłam oderwać się od książki. Przybycie bliźniaków do Akademii, niefortunne spotkania Ry z Darrenem, pierwsze zajęcia, treningi, magia i walka o przetrwanie sprawiły, że zachłannie chłonęłam dalsze wydarzenia. Ryiah mocno zaimponowała mi uporem i ambicją. Owszem, momentami zachowywała się irracjonalnie, łatwo wpadała w gniew i zazdrościła innym, ale mało która postać w tej powieści tak bardzo czegoś pragnęła. Poświęcała cenne godziny snu na naukę i torturowała ciało na treningach, by tylko opanować to, czego wymagali od niej mistrzowie. Gdyby nie była wytrwała, to tak jak duża grupa innych osób szybko wróciłaby do domu. Księcia Darrena uważam za najlepiej napisaną postać, świetnie sprawdzał się w roli czarnego charakteru, pełen pogardy i dystansu, cyniczny i świadomy swojej władzy i magii. Jego zatargi i słowne przepychanki z rudowłosą uczennicą dawały sporo emocji. Polubiłam także Alexa i Ellę, którzy również mieli swój udział w wydarzeniach w Akademii. W tej książce nie ma momentów na nudę, ciągle dzieje się coś zaskakującego, a czytelnik szybko angażuje się emocjonalnie. Uwielbiam relacje między bohaterami i wszystkie momenty zawierające popis magicznych mocy.
    "Czarny Mag" to świetny początek cyklu, w którym na pewno będę się zaczytywać. Po przeczytaniu ostatniego rozdziału czuję niedosyt i nie mogę się doczekać kontynuacji. Mam nadzieję, że bardzo szybko zostanie ona wydana w naszym kraju i jeśli to możliwe, to będzie jeszcze lepsza od swojej poprzedniczki.

Za możliwość przeczytania serdecznie dziękuję wydawnictwu Uroboros 

niedziela, 16 września 2018

320. Wilk + Wilczyca Katarzyna Berenika Miszczuk


Ilość stron: 304+415
Wydawnictwo: WAB
Rok wydania: 2018
Ocena: 5/10


                                                     Wilk
   Margo Cook to nastolatka, która była zmuszona opuścić Nowy Jork i przenieść się do Wolftown, które niespecjalnie spełnia jej oczekiwania. Pierwszy dzień w nowej szkole jest stresujący i zarazem ekscytujący. Poznaje francuską przyjaciółkę Ivette oraz przystojnego Maxa, z którym dzieli ławkę, a który raczej stroni od towarzystwa. Ponadto dziewczynę ciągle męczą sny, w których ucieka w głębi puszczy przed prześladowcą. Jaki sekret skrywa chłopak i jaki wpływ będzie miała przeprowadzka na dalsze życie Margo? Wraz z koleżanką będą próbowały rozwikłać zagadkę Wolftown.

                                                 Wilczyca
    Po licznych przejściach z Instytutem Max i Margo powoli wracają do normalności, a Ivy dochodzi do zdrowia. Nastolatka nie odczuwa działania szczepionki, która została jej podana, a pracownicy organizacji nie zatruwają im życia. Sielanka nie trwa jednak długo, gdyż w miasteczku dochodzi do morderstw. W lasach pojawiają się ślady, które sugerują, że sprawcą jest rzekomo dzikie zwierzę. Bohaterka zastanawia się, czy to może któryś z wilków czy dawnych wrogów. Ponownie musi zmierzyć się ze złem i tajemnicami Wolftown

                                                 Refleksje 

   Nie miałam dotąd przyjemności czytać nic pani Miszczuk, a słyszałam o niej same dobre słowa, szczególnie chwalono jej najnowsze książki. Ja postanowiłam jednak najpierw sięgnąć do korzeni jej twórczości i zapoznać się z dylogią, która powstała, gdy sama była nastolatką. Wiem, że ciężko jest napisać coś wybitnego, zwłaszcza w tak młodym wieku, dlatego nie miałam wielkich wymagań względem tej historii i nie oczekiwałam wiele. W ten sposób ani się nie zawiodłam, ani nie popadłam w zachwyt. Powiedziałabym, że jestem neutralna. Dostrzegam zarówno plusy, jak i minusy obydwu powieści. Czytając widziałam wyraźną inspirację "Zmierzchem", a główna bohaterka została wykreowana na podobieństwo Belli, z tym, że była mniej dojrzała emocjonalnie i bardziej irytująca. Jej podejście do różnych spraw było dziecinne, a jej fantazje dotyczące chłopaków niekiedy żenujące. Błyskawicznie odgadłam, kim jest Maks, nie było to dla mnie żadną tajemnicą, bieg wydarzeń był przewidywalny. Jedynie Margo reagowała na te wszystkie rewelacje przesadnie gwałtownie. Sporą dozę sympatii poczułam do Maxa, który mimo że został napisany jako introwertyk, to potrafił wykazać się zdrowym rozsądkiem. Wyrazistą postacią jest także Ivette, która ma obsesje na punkcie różowego koloru i zdarza jej się błysnąć humorem. Skrajnie różni się od Margo, ale to był chyba główny powód tego, że dziewczyny stały się zgranym duetem. Plusem jest przede wszystkim dawka humoru, który wprowadza lekkość do całej historii, a słyszałam, że w najnowszych powieściach jest go jeszcze więcej. Cieszę się, że "Wilk" i "Wilczyca" zostały wznowione i wydane w ładnych okładkach. W ten sposób mogłam od samego początku poznać twórczość Katarzyny Miszczuk. Mówię otwarcie, że losy Margo i Maxa nie są arcydziełem, ale widzę ogromny potencjał w warsztacie pisarskim autorki i z chęcią będę poznawać jej kolejne powieści. Jeśli jesteście fanami "Szeptuchy" czy "Ja, anielica", to myślę, że powinniście skusić się na tę dylogię, by przekonać się, jak zmieniało się pióro Miszczuk.

Za możliwość przeczytania serdecznie dziękuję wydawnictwu W.A.B