poniedziałek, 28 marca 2016

132. Ósmy kolor tęczy Martyna Senator

Ilość stron: 232
Wydawnictwo: Videograf
Rok wydania: 2016
Ocena: 7/10


   Pięć lat temu świat Lilki się zawalił, gdy w tragicznym wypadku samochodowym straciła ukochaną matkę i wzrok. Od tamtej pory dziewczyna zmagała się z silną depresją i próbowała nauczyć się funkcjonować bez jednego zmysłu. Teraz ma osiemnaście lat, pogodziła się z zaistniałą sytuacją, przygotowuje się do matury i jej życie kręci się wokół najbliższej rodziny i jedynego przyjaciela. Spokój i monotonnie burzy wkroczenie aroganckiego i jak jej się wydaje niemiłego Tomka. Od pierwszej chwili Lila żywi do niego niechęć i nie jest zbytnio zachwycona, gdy dowiaduje się, że chłopak ma być jej nowym korepetytorem od fizyki. Po bliższym poznaniu okazuje się, że wcale nie jest taki straszny, jak jej się na początku wydawało i bohaterka zaczyna wręcz wyczekiwać kolejnych lekcji. Nietrudno zgadnąć, że po pewnym czasie głównych bohaterów połączy przyjaźń i uczucie.
   Historia na pierwszy rzut oka może wydawać się banalna: dziewczyna, która zakochuje się w koledze siostry, który wyzwala w niej głębokie uczucia. Otóż nie. Przede wszystkim na główny plan wysuwa się kalectwo nastolatki, która według mnie jest niezwykle dzielną osobą. Większość ludzi na jej miejscu totalnie by się załamało, jednak Lila stara się czerpać z życia jak najwięcej przyjemności za pomocą pozostałych jej zmysłów. Podziwiam jej determinację i doskonale rozumiem jej gorsze dni i nieustające poczucie winy. Z kolei Tomek został  wykreowany na sympatycznego i przystojnego chłopca, który roztacza wokół siebie ciepło, cierpliwość i oddanie. Mimo że Lilka nie może go zobaczyć, to ich miłość kwitnie i wydaje się być silniejsza niż wtedy, gdyby dziewczyna była zdrowa. Oprócz uroczego romansu autorka kryje przed czytelnikami pewien sekret, którego w ogóle się nie spodziewałam i był dla mnie sporym zaskoczeniem.
    "Ósmy kolor tęczy" to powieść niezwykle wzruszająca i zapadająca w pamięć. Jej wielkim atutem jest styl pisania autorki, który jest lekki i porywający. Sprawiła, że osoba czytająca zżywa się z postaciami i pragnie jak najszybciej poznać ich dalsze losy. Od tej chwili pani Martyna Senator stała się jedną z moich ulubionych autorek i będę ze zniecierpliwieniem wypatrywać jej kolejnych książek, a tą konkretną gorąco wszystkim polecam. Zwrócę jeszcze uwagę na okładkę, która przyciąga wzrok piękną kolorystyką i idealnie wpasowuje się w klimat tej historii. Macie moje słowo, że przypadnie Wam do gustu i podobnie jak ja będziecie ją bardzo miło wspominać.

Za możliwość przeczytania serdecznie dziękuję wydawnictwu Videograf 

5 komentarzy:

  1. Ta książka była bardzo dobra, stała się jedną z moich ulubionych polskich książek!
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Strasznie chciałabym ją przeczytać chociażby ze względu na przepiękną okładkę (chociaż wiem, że nie powinno się oceniać książki po okładce ;)) i przyjemny tytuł. ;)

    czytanienaszymzyciem.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Z chęcią zagłębię się w strony tej książki.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  4. Tytuł już znajdue się na liście i czeka na przygarnięcie <3

    OdpowiedzUsuń
  5. Jestem w trakcie przekonywania się do polskich autorów i myślę, że z tą powieścią będę musiała się zapoznać :D
    Bądź tu teraz

    OdpowiedzUsuń