poniedziałek, 28 marca 2016

133. Zima koloru turkusu Carina Bartsch

Ilość stron: 452
Wydawnictwo: Media Rodzina
Rok wydania: 2015
Ocena: 9/10

   Od pamiętnej wycieczki pod namioty Elyas milczy jak zaklęty. Emely jest bardzo zdziwiona jego niecodziennym zachowaniem, gdyż przyzwyczaiła się do niespodziewanych odwiedzin, natrętnych wiadomości czy słownych przepychanek. Nie rozumie co mogła źle zrobić i nie pomaga jej również fakt, że po raz drugi zakochała się w tym bezczelnym chłopaku. Nie ma również kontaktu z tajemniczym Luca, z którym korespondowała przez kilka ostatnich miesięcy i którego zdążyła obdarzyć sympatią. Dziewczyna czuje się coraz bardziej zdesperowana i gdy nadchodzi impreza z okazji Halloween ma zamiar wykorzystać okazję i tam zmusić brata swojej najlepszej przyjaciółki do rozmowy. Niestety nic nie idzie po jej myśli i Elyas ciągle znika jej z oczu. Efektem tych mizernych zmagań jest silne upojenie alkoholowe, które jej zdaniem jest najlepszym wyjściem z sytuacji. Szalona impreza kończy się kiepskimi skutkami ubocznymi, ale także wtedy główni bohaterowie zdobywają się na szczerą rozmowę. Porozumienie i szczęście nie trwa jednak zbyt długo, gdyż na światło dzienne wychodzi głęboko skrywana przez Swarza tajemnica i Emely czuje się zraniona dokładnie tak, jak siedem lat temu.
   "Zima koloru turkusu" jest drugim i ostatnim tomem opowiadającym o przygodach tych wspaniale wykreowanych bohaterów. Autorka znów zaserwowała nam burzę emocji, uczuć i przede wszystkim humoru. Co prawda nie było go tak dużo jak w poprzedniej części, ale nie zmienia to faktu, że i tak udawało mi się płakać ze śmiechu. W drugiej połowie książki zaczęło mi brakować tych słynnych potyczek słownych, gdyż uwaga została skupiona głównie na wewnętrznych przeżyciach i rozterkach miłosnych bohaterów. Mogliśmy bardziej zagłębić się w przemyślenia Emely i poczuć jej ból spowodowany po raz kolejny nieszczęśliwą miłością. O Elyasie z kolei dowiadujemy się dlaczego tak postąpił i jakie motywy nim wtedy kierowały. W tych trudnych chwilach ogromnie współczułam bohaterom, a jeszcze bardziej kibicowałam temu, żeby dali sobie jeszcze jedną szansę i nie zmarnowali tak niespotykanej miłości. 
    Carina Bartsch sprawiła, że przekonałam się, że romanse nie muszę opierać się na fizyczności, a na przeżyciach emocjonalnych. Wykreowała całe mnóstwo indywidualnych i zapadających w pamięć postaci, a z losami Emely i Elyasa zżyłam się szczególnie. Nie mogłam się nadziwić chemii, jaka między istniała i był to jeden z uroków całej historii. Muszę przyznać, że twórczość tej niemieckiej pisarki bezapelacyjnie skradła mi serce i nie raz będę z wielką przyjemnością powracać do tej fantastycznej duologii.

Za możliwość przeczytania serdecznie dziękuję wydawnictwu Media Rodzina

11 komentarzy:

  1. Przede mną na razie pierwsza część i jak tylko mi się spodoba biegnę po kontynuację :D

    Buziaki :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Do mnie niestety ta seria nie przemówiła. Jednak rozumiem wszelkie zachwyty nad nią, bo gniotem nie jest... ale jednak mnie nie kupiła.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Zgadzam się z Tobą w 100% <3. Uwielbiam Emely i Elyasa (chociaż jego bardziej :D). Ale zakończenie mnie nie usatysfakcjonowało :/ :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Pierwsza część była dla mnie duży zaskoczeniem, bo nie spodziewałam się, że tak bardzo przypadnie mi do gustu. Niemalże od razu musiałam zabrać się za kontynuację i właśnie jestem w trakcie czytania ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. A ja nadal nie zaczęłam czytać tej serii. Ech, zasługuję na jakąś karę ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Mam wielką ochotę na tę pozycję :))
    Pozdrawiam ^^

    OdpowiedzUsuń
  7. Z serią spotykam się po raz pierwszy i muszę przyznać, że wydaje się całkiem interesująca aczkolwiek najpierw poszperam w recenzjach pierwszego tomu :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Najlepsza duologia jaką czytałam! Uwielbiam historię tej dwójki, a Zima koloru turkusu była świetnym jej zwieńczeniem!
    Pozdrawiam
    secretsofbooks.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. "Lato koloru wiśni" przemknęło mi kiedyś przed nosem, ale ani opis ani okładka nie zachęciła mnie aż tak, żeby zainwestować w ten tom... moje zdanie co do tej serii jak na razie się nie zmieniło, ale może za jakiś czas po nią sięgnę ;)

    zaczarowana-me.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  10. Mam w planach, w kolejce czeka pierwsza część.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  11. Ta chemia między bohaterami została cudownie opisana <3 Choć czasami wściekałam się i chciałam, żeby już do czegoś między nimi doszło... xD

    OdpowiedzUsuń

278. Onyks Jennifer L. Armentrout