środa, 30 marca 2016

135. Alicja i uczta zombi Gena Showalter

Ilość stron: 416
Wydawnictwo: HarperCollins
Rok wydania: 2016
Ocena: 8/10

    Ogromnie się ucieszyłam, gdy dowiedziałam się, że powstanie czwarty tom Kronik Białego Królika, gdyż jestem wielką fanką tej serii. Jednak moja radość wyparowała, gdy okazało się, że Ali nie jest już narratorką powieści, a jej wybuchowy związek z Colem zszedł na drugi plan. Otóż historia została poprowadzona z perspektywy Szrona i Camilli. Początkowo trochę mi to przeszkadzało, gdyż brakowało chemii między tamtą dwójką bohaterów. Jednak czytając kolejne rozdziały przekonałam się, że zmiana narracji to był strzał w dziesiątkę.
   Po śmierci swojej ukochanej Szron przestał okazywać ludzkie uczucia, odsunął się od przyjaciół, szuka pocieszenia w ramionach obcych dziewczyn i pogrążył się w żałobie i tęsknocie za Kat. Z kolei Camilla to zdrajczyni, która jest odpowiedzialna za śmierć niewinnych ludzi, w tym najbliższej przyjaciółki Ali i dziewczyny wspomnianego chłopaka. Kat jest teraz świadkiem i jako duch ma w pewien sposób wpływ na teraźniejsze życie zabójców. W wyniku wizji i jej namów Milla zgadza się podążać krok w krok za Szronem, któremu ma w przyszłości ocalić życie. Wie, że nie będzie to proste, gdyż darzy ją silną nienawiścią i obwinia za śmierć ukochanej. Ich początki są bardzo trudne, jednak wspólne walki z zombi i chęć ocalenia świata sprawiają, że po pewnym czasie stają się partnerami. Nikt by nie przypuszczał, że między dwójką wrogo nastawionych do siebie ludzi może narodzić się uczucie silniejsze niż tolerancja, a jednak los płata im figla i zbliżają się do siebie. Jedynym problemem jest to, że Kat nie wyjawiła do końca treści wizji i nikt nie przypuszcza, że dla blond zabójczyni może się ona skończyć tragicznie.
   Sądzę, że dobrym pomysłem było odstawienie Ali i Cola na dalszy plan, gdyż tworzą oni szczęśliwą parę i nie było już sensu między nimi mieszać. Autorka skupiła się zatem na smutnym losie Szrona, którego polubiłam już od pierwszego tomu. Jest to typ niegrzecznego chłopca: arogancki, o ciętym języku i groźnym spojrzeniu. Jednak, gdy mu na kimś zależy jest w stanie walczyć o tę osobę do ostatniego tchu. Z kolei postać Camilli we wcześniejszym tomie nie przypadła mi do gustu, dopiero teraz było mi dane poznać, co siedzi jej w głowie, poznać jej pobudki i żal za popełnione czyny. Poznałam więc wrażliwą, bojącą się zranienia i kochającą nad życie brata dziewczynę, która w odpowiednich momentach potrafi zamienić się w maszynę do zabijania. Ogromnie spodobało mi się połączenie tej dwójki, a szczególnie ich wzajemne potyczki słowne i nieśmiałe zerknięcia na drugą osobę. Oczywiście z książce nie zabrakło również pozostałych zabójców z grupy, którzy wnosili mnóstwo sarkazmu, humoru i przede wszystkim spektakularnych walk z nieumarłymi. Uwielbiam dynamiczną akcję, której nie brakuje przez cały czas, a także wspaniale wykreowanych bohaterów, którzy są barwni, zabawni i energiczni.
   Podsumowując, "Alicja i uczta zombi" to świetne zakończenie fantastycznej serii i jest mi smutno, że musiałam pożegnać się z moimi ulubionymi bohaterami. Ogromnie polecam wszystkim powieści Geny Showalter, gdyż gwarantują niesamowite przygody, które wbijają w fotel i nie pozwalają oderwać się od czytania.

Za możliwość przeczytania serdecznie dziękuję wydawnictwu HarperCollins

2 komentarze:

  1. Ależ mi narobiłaś ochoty na tę serię! Już jakiś czas temu się nad nią zastanawiałam i teraz żałuję, że jednak nie zdecydowałam się na 1 tom :/ pozdrawiam! http://ksiazkowa-przystan.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Zapowiada się bardzo ciekawie, dlatego koniecznie muszę sięgnąć po pierwszy tom tej serii ;)

    OdpowiedzUsuń