niedziela, 10 kwietnia 2016

140. Chłopak, który zakradał się do mnie przez okno Kirsty Moseley

Ilość stron: 351
Wydawnictwo: Harper Collins
Rok wydania: 2016
Ocena: 5/10

   Amber zna chłopaka, który ma dwie twarze. W ciągu dnia Liam jest najlepszym przyjacielem jej brata Jake'a, rozchwytywany przez dziewczyny nie szczędzi szesnastolatce aroganckich i niewybrednych komentarzy. Natomiast, gdy nadchodzi noc, jak zwykle już od kilku ładnych lat zakrada się do jej sypialni, by przytulając ją odgonić koszmary. Mamy tu do czynienia z historią miłosną, w którą wpleciony jest dramat rodzinny. Otóż jako mała dziewczynka  Amber była nękana i molestowana seksualnie przez ojca. Zastraszana rodzina nie była w stanie przeciwstawić się tyranii, dopiero interwencja chłopców ocaliła dziewczynkę przed gwałtem. Od tamtej pory bohaterka stała się wycofana i nie lubi okazywać czułości, na dotyk pozwala jedynie trzem najbliższym jej osobom. Jej świat staje do góry nogami, gdy Liam wyznaje jej, że od zawsze był w niej zakochany, a jej zdeprawowany ojciec powraca do miasta z nową rodziną.
   Jak widać fabuła nie jest zbyt skomplikowana, a romans przesłania inne wydarzenia. Mimo, że na początku byłam zauroczona relacjami głównych bohaterów, to potem ich stałe flirtowanie i zbliżenia zaczęły mnie nużyć. Intrygował mnie jedynie wątek z ojcem, który wykorzystywał swoją małoletnią córkę, jednak tutaj zauważyłam pewne podobieństwa do innej książki. Otóż podobna historia została opisana w "Hopeless" i czasem miałam wrażenie, że te dwie powieści sporo łączy. Niestety dalsze rozwinięcie traumy, jaka spotkała nastolatkę w dzieciństwie nie było dla mnie specjalnym zaskoczeniem, a wręcz je przewidziałam. Nie zachwyciła mnie również kreacja bohaterów, jakoś nie potrafiłam się do nich przywiązać i w pełni poczuć ich emocji. Na pochwałę zasługuje jedynie styl pisania autorki, która nie ukrywam, że potrafi zaciekawić czytelnika, ale jednak czegoś mi tu brakowało. Co prawda książkę czytało mi się lekko, gdyż została napisana prostym językiem, aczkolwiek nie czułam presji, żeby poznać dalszy bieg wydarzeń, więc często robiłam sobie od niej przerwy. Muszę też przyznać, że wydawnictwo ogromnie się postarało, jeśli chodzi o oprawę graficzną. Nie ukrywam, że to piękna i klimatyczna okładka przyciągnęła moją uwagę i skłoniła do sięgnięcia po tę historię.
   "Chłopak, który zakradał się do mnie przez okno" jest całkiem miłą, ale jednocześnie niezobowiązującą pozycją, która raczej nie zostanie na długo w mojej pamięci. Myślę, że najbardziej do gustu może przypaść czytelniczkom, które są fankami romansów, które odgrywają główną rolę w całej fabule.

Za możliwość przeczytania serdecznie dziękuj wydawnictwu Harper Collins 

5 komentarzy:

  1. Jakoś mnie ciągnie do tej książki, to chyba przez tytuł :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Faktycznie, tytuł jest dosyć intrygujący, ale jak na razie odpuszczę sobie ją... Za dużo książek do przeczytania na półce :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Okładka i tytuł książki bardzo mnie zaintrygowały. Niestety, czytałam same złe opinie i na razie ją sobie odpuszczę. Mimo wszystko, kiedyś pewnie sięgnę po nią, by wyrobić sobie własną opinię.
    Pozdrawiam cieplutko i czekam na kolejne posty :*

    Julka z julyinthebookland.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Jako fanka romansów, czuję się zobowiązana przeczytać tę książkę ;D

    OdpowiedzUsuń
  5. Tak właśnie ją po części postrzegałam - jako taką niezobowiązującą lekturę. Być może w wolnej chwili przeczytam ;)

    Bookeaterreality

    OdpowiedzUsuń

TBR na lato