wtorek, 19 kwietnia 2016

145. Maybe Someday Colleen Hoover

Ilość stron:440
Wydawnictwo: Otwarte
Rok wydania: 2015
Ocena: 9/10

    Nareszcie trafiłam na powieść Colleen Hoover, która była pod każdym względem doskonała i wywołała we mnie lawinę emocji. Owszem, jej pozostałe książki również są dobre, ale ta jest po prostu perełką jej twórczości!
    Sydney wiedzie spokojne i monotonne życie. Mieszka z chłopakiem i współlokatorką, ma stabilną pracę. Jej pasją jest muzyka i prawdziwą przyjemnością jest dla niej wychodzenie na balkon, gdy chłopak z naprzeciwka gra na gitarze. Niestety sielanka się kończy się, gdy w swoje urodziny dowiaduje się, że najbliższe jej osoby notorycznie ją zdradzały, a sama ląduje z walizką na chodniku w strugach deszczu. Wtedy to Ridge proponuje jej pokój w jego mieszkaniu w zamian za pisanie tekstów piosenek dla jego zespołu. Sidney przyjmuje ofertę i zamieszkuje z muzykiem i dwójką jego przyjaciół. Niemałym zaskoczeniem dla niej jest wiadomość, że jej współlokator nie słyszy, a jednocześnie potrafi komponować tak cudowną muzykę. Zaczynają się porozumiewać za pomocą sms-ów, chatu, karteczek i ruchu warg. Mają wspaniały kontakt jako przyjaciele, a także wspólnicy. Bohaterka jest oczarowana tym przystojnym i zabawnym mężczyzną i jej serce zaczyna bić dla niego szybciej. Ridge jest według niej zawsze szczery i wyznaje, że ma dziewczynę, którą kocha nad życie i nigdy jej nie opuści. Maggie faktycznie jest bardzo pozytywną osobą i Sydney nigdy nie wyrządziła by jej podobnej krzywdy, jakiej sama doświadczyła z rąk dawnej przyjaciółki. Wszystko zmienia się, gdy mimo wszystko dwójka głównych bohaterów przywiązuje się do siebie i chłopak odkrywa, że jego serce czuje to samo do obydwu dziewczyn. Jest rozdarty, nieszczęśliwy i zaskoczony, że można być zakochanym w dwóch osobach jednocześnie. Czy może sobie pozwolić na miłość, która tak czy siak mocno zrani jedną z drogich mu kobiet?
    Nie spodziewałam się, że historia zawarta w "Maybe someday" tak bardzo mnie wzruszy, przyciągnie i sprawi, że wręcz zacznę żyć jej wydarzeniami. Trudno mi wyrazić swój zachwyt nad tą pozycją, gdyż autorka stworzyła coś wyjątkowego, niepowtarzalnego i tak bardzo prawdziwego. Przede wszystkim jestem zachwycona kreacją postaci. Wszystkie są nad wyraz wyraziste i ogromnie się do nich przywiązałam. Sydney jest typem dziewczyny, którą nietrudno polubić, mimo że ma życiowego pecha, to stara się iść z podniesioną głową, jest współczująca, zabawna i lojalna wyznawanych przez siebie wartościom. Z kolei Ridge jest mężczyzną marzeń, jego niepełnosprawność w ogóle nie jest wadą, sprawia ona, że czytelnik jeszcze bardziej zakochuje się w jego barwnej osobowości i jego sposobach komunikowania się ze światem. Podziwiam go i szanuję za to, jak bardzo starał się walczyć z miłością do nowo poznanej dziewczyny. Nie chciał zranić Maggie, która przed poznaniem Sydney była dla niego centrum wszechświata. Uczucie, jakie połączyło naszych bohaterów nie jest proste, oboje są rozdarci. Ciężko jest im się oprzeć wzajemnemu przyciąganiu, ale wiedzą, że mogą w ten sposób skrzywdzić inną osobę. Te zahamowania dowodzą, że to co czują, to nie tylko pożądanie, ale coś głębokiego, czystego, pięknego i trwałego. Żeby poczuć te wszystkie emocje należy samemu przeczytać ich historię. Uwielbiam w niej to, że w jednej chwili śmiałam się z kawałów czy sprośnych tekstów, a już kilka stron później miałam wielką ochotę się rozpłakać. Oczywiście nie należy zapominać o pozostałych współlokatorach Warrenie i Bridgett, którzy również mieli swoją historię i przede wszystkim wnosili sporo humoru.
   "Maybe someday" to rodzaj powieści, przy której można zarwać noc, a potem jeszcze przez długi czas o niej rozmyślać. Ja jestem w niej, a także w bohaterach absolutnie zakochana i marzę o tym, żeby móc przeczytać ją jeszcze raz na nowo i po raz drugi dać się porwać. Muszę wspomnieć o zakończeniu, które było według mnie idealne i nie mogłabym sobie wyobrazić lepszego. Od tej pory będę tę książkę polecać każdej napotkanej osobie i przekonywać, że zapoznanie się z nią to będzie najlepsze, co może spotkać mola książkowego. Uważam, że Colleen Hoover spisała się na medal i jej powieść słusznie zasłużyła na nagrodę najlepszej książki roku.

13 komentarzy:

  1. Zgłosiłam się do book touru z tą książką, więc niedługo będę miała okazję ją przeczytać :D Mam nadzieję, że moje odczucia będą podobne do twoich ^_^

    OdpowiedzUsuń
  2. Książkę czytałam i byłam nią oczarowana! Pewnie nie raz jeszcze do niej wrócę :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo podobała mi się najnowsza książka tej autorki- Ugly love, a tą mam na stanie, więc chyba jeszcze dziś się za nią wezmę <3
    Buziaki,
    SilverMoon z bloga Books obsession :*

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam ją w planach i nie mogę się już doczekać, aż ją przeczytam! :)

    Buziaczki! ♥
    Zapraszam do nas :)
    rodzinne-czytanie.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Genialna historia! Uwielbiam ją! Chyba nie da się wyrazić w słowach, tego, jak idealna jest! Jak dotąd, najlepsza powieść Colleen Hoover jaką czytałam!
    Pozdrawiam
    secretsofbooks.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Kocham tę książkę i chętnie jeszcze raz bym ją przeczytała, ale niestety brak czasu.
    Pozdrawiam ;)
    http://czytaniewekrwii.blogspot.com/2016/04/w-kilku-sowach-o-czy-wspominaem-ze-cie.html

    OdpowiedzUsuń
  7. Czytałam Hopeless i nie za bardzo zrobiło na mnie wrażenie. Jak na razie nie jestem zainteresowana powieściami tej autorki ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ta książka jest po prostu cudowna :D
    Pamiętam jej każdy detal i to jak prze długo nie mogłam znaleźć odpowiednich słów by coś o niej powiedzieć bo wszystkie wydawały się niewystarczające :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Właśnie takie książki lubię, muszę ją przeczytać :)
    http://zyciepelnekoloru.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. Tej autorki czytałam jedynie "Hopeless" i chociaż podobała mi się, to nie uważam, aby była tak fantastyczna jak wszyscy uważają. Teraz w planach mam "Ugly love", ale później być może sięgnę po "Maybe someday", jestem ciekawa czy mi się spodoba :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Cieszę się, że ci się podobała! Była to zdecydowanie najlepsza powieść YA jaką czytałam w ubiegłym roku, cudowna i inspirująca <3
    Buziaki i obserwuję!
    BOOKBLOG

    OdpowiedzUsuń
  12. Same pozytywne recenzje... Może i ja się skuszę.

    OdpowiedzUsuń
  13. Mi również ta powieść niesamowicie się podobała i jeszcze długo po przeczytaniu o niej rozmyślałam. Colleen Hoover pisze naprawdę świetnie ;)

    OdpowiedzUsuń