sobota, 20 sierpnia 2016

185. Jedno małe kłamstwo K.A. Tucker

Ilość stron:430
Wydawnictwo:Filia
Rok wydania: 2014
Ocena: 7/10

    Livie jest młodszą siostrą Kacey, którą poznajemy w "Dziesięciu płytkich oddechach". Teraz przenosimy się do czasów, gdy dorosła już dziewczyna zaczyna naukę z renomowanej uczelni Princeton. Zamierza spełnić marzenia nieżyjącego ojca, skończyć studia i zostać lekarzem. Zanim jednak to następuje odbywa się jedna z szalonych studenckich imprez, gdzie nieśmiała i wycofana dziewczyna spotyka Ashtona. Dopiero po wypiciu morza alkoholu odzywa się w niej prawdziwa bestia rządna zabawy, spontanicznych pocałunków i tatuaży. Po tym wydarzeniu Livie odkrywa, że jest coś jeszcze oprócz idealnie zaplanowanej przyszłości i spotkaniu chłopaka marzeń. Ashton niezwykle ją pociąga, stanowi zagadkę, a przede wszystkim jest całkowitym przeciwieństwem Connora, z którym spotyka się dziewczyna. Ashton jest kapitanem drużyny wioślarskiej, przystojny, wysoki, otoczony mnóstwem przyjaciół i zmieniający dziewczyny jak rękawiczki. Arogancka postawa i zachowanie wzbudzają w Livie nieznane jej dotąd uczucia. Wie jednak, że nie powinna zakochiwać się w chłopaku, który znudzi się nią po kilku spędzonych nocach. Nie wie jednak, że podobnie jak ona Ashton nie miał lekkiego dzieciństwa i do tej pory zmaga się z dręczącymi go demonami, a na co dzień nosi maskę zwykłego dupka.
    Seria "Dziesięć płytkich oddechów" wydaje się być typowymi książkami dla dziewczyn lubujących się w czytaniu romansów. Po części jest to prawda i choć sama nie sięgam zbyt często po powieści new adult, to twórczość K.A. Tucker zdecydowanie przypadła mi do gustu. Również tym razem autorka przyłożyła się do kreacji postaci, które nie są idealne, mają swoje problemy, a czytelnik może się z nimi utożsamiać. Livie jest zdecydowanie spokojniejszą wersja siostry. Podobało mi się to, jak przechodziła przemianę z nieśmiałej dziewczyny, której życie dało w kość, do odważnej i niebojącej się nowych wyzwań studentki. Polubiłam jej poczucie humoru i podejście do chorych dzieci. Ashton z kolei jest typem niegrzecznego chłopca, który stanowi nie lada wyzwanie i przyspiesza bicie serca. Należy jednak mieć na uwadze fakt, że ma też swoją wrażliwą stronę i podobnie jak każdy szuka prawdziwej miłości. Akcja toczyła się płynnie, nie było nudnych zastojów, a czytanie o studenckich wybrykach sprawiało mi wielką przyjemność. Barwne postaci i zabawne dialogi nie raz wywoływały uśmiech na mojej twarzy. Nie zabrakło również smutnych i chwytających za serce momentów, podczas których ogromnie współczułam głównym bohaterom. Styl pisania jest niezwykle przyjemny, nie ma tu nudnych opisów, a liczne dialogi skutecznie napędzają akcję. Książkę pochłonęłam błyskawicznie, nie mogłam się od niej oderwać, niezmiernie ciekawiło mnie, jak dalej potoczą się losy Livie i Ashtona.
   Serdecznie polecam tę serię, może i bywa czasem schematyczna i przewidywalna, ale jest jedną z tych serii, które wzruszają, bawią i skłaniają do przemyśleń. Po przeczytaniu "Jednego małego kłamstwa" już wiem, że z wielką chęcią będę sięgać po kolejne części i liczę na równie dobre historie, jak ta tutaj zawarta.
 

4 komentarze:

  1. Mnie też książka bardzo przypadła do gustu :D
    http://lowczyniksiazekk.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie czytam raczej romansów, ale może kiedyś sięgnę po tę książkę ;)
    Pozdrawiam! http://literacki-wszechswiat.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. To nic, że jest schematyczna! W takich powieściach jestem w stanie to wybaczyć. Mam nadzieję, że szybko ta seria trafi w moje ręce :)
    Subiektywne Recenzje

    OdpowiedzUsuń