niedziela, 18 września 2016

196. Szklany miecz Victoria Aveyard

Ilość stron:560
Wydawnictwo:Otwarte
Rok wydania: 2016
Ocena: 4/10

    Po dramatycznych wydarzeniach w Norcie Mare i Cal muszą uciekać. Dziewczyna od błyskawic i Srebrny książę są uważani za największych wrogów państwa, za rzekomą zdradę i królobójstwo grozi im surowa kara. Ich losy krzyżują się z grupą buntowników, która ma w planach obalenie Srebrnych i walkę o lepszą przyszłość Czerwonych. Jednak nie wszyscy mają ochotę współpracować ze zbiegami i ich obecność wprowadza dodatkowe napięcie. Jedynym plusem tej sytuacji jest to, że Mare odzyskała brata i spotkała dawno niewidzianą rodzinę. Jako, że dziewczyna jest w posiadaniu listy z nazwiskami osób jej podobnych, a mianowicie z czerwoną krwią i mocach Srebrnych wraz z Calem wyrusza na ich poszukiwanie. Wraz z grupką towarzyszy planują odnaleźć ich przed okrutnym władcą, ochronić i nakłonić do walki.
   "Czerwona królowa" to dość kontrowersyjna powieść. Kiedy pojawiła się na rynku wydawniczym wzbudzała mieszane uczucia. Były bardzo negatywne opinie, ale też i zachwyty. Ja zaliczałam się do tej drugiej grupy odbiorców. Pierwszy tom pochłonęłam błyskawicznie, zakochałam się w wykreowanym świecie, niezwykłych mocach, podziałach krwi i zróżnicowanych bohaterach. Nie mogłam się doczekać, aż sięgnę po kontynuację, gdyż poprzedni tom wywołał u mnie wiele emocji. Tak oto z ochotę i entuzjazmem zabrałam się za "Szklany miecz". Oczywiście nie spodziewałam się już od samego początku fajerwerków, gdyż domyślałam się, że autorka będzie potrzebowała trochę czasu, żeby rozkręcić fabułę. Jednak po kilkudziesięciu stronach zaczęłam dostrzegać niepokojące podobieństwa do "Kosogłosa", miałam wręcz wrażenie, że czytam książkę Collins, tyle że z bohaterami o innych imionach. Jednak koszmar miał dopiero nadejść. O ile Mare w pierwszej części była całkiem znośna, to teraz obudził się w niej potwór. Ta dziewczyna jest tak zadufana w sobie, arogancka, nieczuła, przekonana o swojej wyższości nad innymi, że głowa mała. Próbowała udawać liderkę, przewodzić rewolucji, narażać życie niewinnych ludzi, cały czas wmawiając sobie, że robi to dla większego dobra. Wydawać by się mogło, że w zaprezentowanej tu historii czarnym charakterem powinien być król Maven, jednak tę rolę bez wątpienia ukradła mu główna bohaterka. Książę Cal również irytował swoją bierną postawą. Wedle zamysłu autorki powinien on być obiektem westchnień czytelniczek, lecz we mnie wywoływał jedynie litość. Choć Mare wyraźnie go odrzucała i miała w poważaniu, to żywił wobec niej cieplejsze uczucia, przez co stawał się z każdą chwilą coraz bardziej żałosny. Owszem było troszkę interesujących postaci, jak na przykład Shade, jednak drugoplanowe postaci nie uratują całej powieści. Książkę męczyłam w uporem masochisty z tego względu, że niecierpliwie wyczekiwałam momentów z Mavenem w roli głównej. Ten młodszy książę ma wiele twarzy, zaskoczył mnie nie raz, a po tym, co zrobił w pierwszym tomie powinnam go nienawidzić. Ja jednak uważam go za niezwykle interesującą charakterną postać i liczyłam, że zostanie mu  poświęcone sporo uwagi. Przeliczyłam się jednak, gdyż młody król pojawił się może trzy razy i to tylko po to, by wypowiedzieć kilka kwestii. Byłam tym totalnie rozczarowana, gdyż zamiast sadystycznego księcia dostałam okropną Mare i jej żałosne przemyślenia. Co do akcji to nie rozwijała się ona zbyt szybko, owszem było trochę kulminacyjnych momentów, ale i tak przez większość czasu byłam albo znudzona, albo zirytowana. To, co mnie najbardziej zaskoczyło to zakończenie i to tylko dzięki pojawieniu się mojego ukochanego Mavena. Tylko on w pewnym stopniu ratował tę historię.
   Gdy rozpoczynałam lekturę "Szklanego miecza" spodziewałam się porywającej fabuły, zwrotów akcji, wspaniałych bohaterów, a dostałam TO. Już dawno żadna kontynuacja tak bardzo mnie nie rozczarowała, a po genialnej "Czerwonej królowej" miałam wysokie oczekiwania. Piękna okładka to nie wszystko, co z tego że ładnie prezentuje się na półce, skoro jej treść była męcząca i nużąca. Zapewne przeczytam finalny tom, żeby zobaczyć jak zakończą się losy Czerwonych i Srebrnych, jednak zrobię to z czystej ciekawości i nie nastawiam się na nic dobrego. Przez tę powieść straciłam wiarę w młodzieżówki i ogólnie zapał do czytania.

6 komentarzy:

  1. Szkoda, że ta książka nie przypadła Ci do gustu. Może nie była genialna, ale dla mnie jest na równi z częścią pierwszą. Zapałałam ogromną miłością do tej serii, i każda zła opinia mnie smuci :(

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja sama mam wielkie oczekiwania co do tej książki, ale mój zapał nieco ostygł po Twojej opinii.

    OdpowiedzUsuń
  3. Już poprzedni tom mi się nie podobał, ale ten to był horror. Dawno mnie tak książka nie zmęczyła.

    OdpowiedzUsuń
  4. Już sama nie wiem co myśleć, mam tę serię w planach :C

    OdpowiedzUsuń
  5. Na mnie czeka już pierwszy i drugi tom na półce, jednak mam ciągłe obawy przed nią, to nie pierwszy raz kiedy ktoś ją krytykuje

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja zaliczałam się do tej pierwszej grupy i "Czerwona królowa" mnie nie zachwyciła - nawet nie chodziło o powielanie schematów. Ja po prostu nie mogłam wybaczyć przewidywalności akcji, dlatego nie zamierzam sięgać po drugi tom, tym bardziej, że nie zbiera pozytywnych opinii.
    Pozdrawiam :D
    houseofreaders.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

289. Gwiezdny pył Neil Gaiman