czwartek, 1 grudnia 2016

219. Zakon mimów Samantha Shannon

Ilość stron: 540
Wydawnictwo: SQN
Rok wydania: 2015
Ocena: 8/10



    Paige Mahoney i kilkoro innym uczestnikom ucieczki udało się zbiec z Szeolu I. Dziewczyna po tym, czego doświadczyła z rąk Refaitów nie może wrócić do normalnego funkcjonowania. Zdaje sobie sprawę, że Nashira i jej poplecznicy nie spoczną, póki nie pojmą Bladej Śniącej. Chcąc nie chcąc Paige wraca pod skrzydła swojego mim-lorda Jaxona Halla, jednak dzieli ich konflikt interesów. Bohaterka chce ujawnić społeczeństwu istnienie potężnych Refaitów i potwornych Emmitów, którzy zagrażają światu jasnowidzów, jednak jej szef protestuje. Mimo że będzie to trudne zadanie, postanawia działać na własną rękę i walczyć z wrogiem. Jedynym sprzymierzeńcem w tej nierównej walce był jej opiekun z Szeolu, Naczelnik, który zapadł się pod ziemię i Paige obawia się, że mógł go dosięgnąć gniew Nashiry.
    "Czas żniw" pokochałam całym sercem, więc koniecznością było sięgnięcie po jego kontynuację. Niespodziewanie jednak pojawiły się schody, od czytania tomu pierwszego minęło kilka miesięcy, więc skomplikowany świat wykreowany przez autorkę po raz pierwszy sprawił mi trudności. Musiałam przypomnieć sobie sporo terminów, hierarchię władzy, pobocznych bohaterów i liczne wątki. Początek zatem czytało mi się dość opornie, może też dlatego, że nie działo się tam nic szczególnie porywającego. Dopiero później w miarę rozwoju akcji po raz kolejny dałam się wciągnąć w rewolucję i klimat Londynu. Jeśli chodzi o bohaterów, to Paige nadal pozostaje silną i zdeterminowaną dziewczyną, która całkowicie oddaje się sprawie. Jej upór i odwaga napędzały wydarzenia. Brakowało mi natomiast Naczelnika, jego intrygująca i tajemnicza postać pojawiała się zdecydowanie zbyt rzadko. A gdy już stanął na drodze Paige sypały się iskry i nie sposób było przestać czytać. Poznaliśmy też trochę bliżej, o ile to możliwe Jaxona Halla. Jest to mężczyzna o wielu twarzach, który z jednej strony ubóstwia dar swojej faworyty, ale w kryzysowej sytuacji nie zawaha się jej pozbyć. Myślę, że w kolejnych tomach mim-lord jeszcze sporo namiesza i może się okazać jednym z głównych wrogów. Tak jak wspomniałam wcześniej, początkowo czytałam bardzo powoli, lecz na całe szczęście w drugiej połowie autorka dała popis swoim możliwościom. Akcja i jej nieoczekiwane zwroty sprawiały, że nie mogłam robić nic innego, oprócz przekładania kolejnych kartek, a barwni bohaterowie zachwycają. Powieść została napisana trochę ciężkim językiem fantastycznym, bogatym w obce terminy, ale myślę, że czytelnicy zaznajomieni z tą historią nie powinni się zrażać.
   Podsumowując, "Zakon mimów" jest świetną kontynuacją i nie zawiodła mnie. Choć początkowo trudno mi było wbić się w akcję, to potem nie mogłam się oderwać. Zachęcam wszystkich do sięgnięcia po tę serię, gdyż jest na wysokim poziomie i gwarantuje świetną przygodę. Mi nie pozostaje nic innego, jak tylko wyczekiwać niecierpliwie trzeciego tomu.

3 komentarze:

  1. Mam obie części na półce i nie mogę się doczekać kiedy po nie sięgnę. Chyba zrobię to na początku 2017, żeby od razu dorwać kontynuację :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam tę serię! Już nie mogę się doczekać kolejnego tomu!

    OdpowiedzUsuń
  3. O tak, fantastyczna książka i też mi brakowało Naczelnika. Niby tak atypowa postać, a jednak coś w sobie ma. Tylko zakończenie sprawiło, że chciałam od razu czytać kolejny tom, a tu jeszcze nie ma :/

    OdpowiedzUsuń