wtorek, 6 grudnia 2016

221. Harry Potter i Przeklęte Dziecko J.K.Rowling & John Tiffany


Ilość stron: 365
Wydawnictwo: Media Rodzina
Rok wydania: 2016
Ocena: 8/10

   
    Od zwycięskiej bitwy o Hogwart i pokonania Lorda Voldemorta minęło długich dziewiętnaście lat. Dziś Harry Potter jest zapracowanym i przemęczonym pracownikiem Ministerstwa Magii. Razem z Ginny wychowują trójkę dzieci, z których Albus Severus jest najbardziej problemowym. Chłopiec ma wrażenie, że nie pasuje do reszty rodziny, a sławne nazwisko absolutnie mu nie pomaga. Życie w Szkole Maggi i Czarodziejstwa jest dla niego udręką i smutnym obowiązkiem, w którym wiernie towarzyszy mu Scorpius Malfoy. Wszystko komplikuje się jeszcze bardziej, gdy okazuje się, że świecie czarodziejów znów zagrażają ciemne moce. Czy młody Potter sprosta zadaniu i okaże się równie dzielny, jak niegdyś jego ojciec?
     O tej książce jest głośno od wielu miesięcy, jedni mówią, że jest to ósmy tom z serii o Harry'm Potterze, inni że kiepska imitacja. Jak zapewne większość już wie, mamy tu do czynienia ze scenariuszem, a nie z pełnowymiarową powieścią. Początkowo byłam sceptycznie nastawiona do tego rozwiązania, gdyż nie wyobrażałam sobie czytania książki o czarodziejach bez barwnych opisów i przeżyć wewnętrznych bohaterów. O dziwo zostałam pozytywnie zaskoczona, gdyż scenariusz czytało mi się przyjemnie, szybko i sprawnie. Mamy tu wielki powrót wspaniałych postaci, oprócz Pottera, jest Granger, Wesley oraz kilka innych kochanych przez fanów postaci, których tożsamości nie chcę zdradzać. Nie da się ukryć, że upływ czasu i doświadczenia życiowe zmieniły charakter i sposób postępowania bohaterów. Ojcostwo jest dla Harry'ego chyba równie wielkim wyzwaniem, jak poszukiwanie horkruksów. Jego relacja z synem jest skomplikowana, momentami irytująca, a jednocześnie wzruszająca. To normalne, że chce za wszelką cenę chronić dziecko, ale nastoletni chłopak chce uwolnić się wreszcie od przyszytej mu łatki. Zaskoczyła mnie przyjaźń, jaka zrodziła się między młodym Malfoy'em i Potterem. Obaj byli w pewien sposób wyrzutkami w swoim świecie, a ich wzajemna lojalność i oddanie przypominały mi Rona i Harry'ego. Ze względu na sposób, w jaki została przedstawiona ta historia nie mamy pełnego obrazu bohaterów, lecz ja wyobrażałam ich sobie po prostu jako młodsze wersje ojców. Podobnie było z Hogwartem, nie musiałam czytać jego opisów, by mieć to wszystko w głowie. Cały świat czarodziejów wrył mi się dokładnie podczas czytania siedmiu tomów, więc teraz nie przeszkadzała mi absolutnie ta forma. Śmiem twierdzić, że to się czytało prawie tak samo dobrze, jak właściwe książki z serii. Akcja była wartka, mieliśmy przeskoki czasowe, co nadawało dynamiki i równocześnie tajemniczości. Postacie nie straciły swojej wyrazistości, otrzymały za to bagaż doświadczeń i mimo że czasem mnie irytowały, to i tak nie sposób ich nie kochać.
    "Harry Potter i Przeklęte Dziecko" to dość kontrowersyjne dzieło zbierające mnóstwo krytyki, ale też i pochlebstw. Ja zdecydowanie zaliczam się do tej drugiej grupy czytelników i jestem wdzięczna za to, że mogłam powrócić do świata czarodziejów i jednocześnie poznać całkiem nową, świeżą historię. Jednym słowem jak najbardziej ją polecam, jest godna uwagi, czyta się ją bardzo szybko, a nieprzewidywalna akcja sprawia, że nie można się oderwać, póki się jej nie skończy.

Za możliwość przeczytania serdecznie dziękuję wydawnictwu Media Rodzina


   

2 komentarze:

  1. Piąteczka! Też zachwycam się Harrym Potterem i Przeklętym Dzieckiem :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja jeszcze nie czytałam :)

    OdpowiedzUsuń

TBR na lato