niedziela, 12 lutego 2017

237. Reguły gry James Frey& Nils Johnson-Shelton

Ilość stron: 343
Wydawnictwo: SQN
Rok wydania: 2017
Ocena: 5/10


   Endgame trwa i zbiera swoje żniwo wśród graczy. Z dwunastki została zaledwie garstka, a zwycięzca może być tylko jeden. Obecnie przewagę ma Maccabee, który wszedł w posiadanie Klucza Niebios i Klucza Ziemi i jest zmobilizowany, by zdobyć ostatni, czyli Klucz Słońca. Z kolei An Liu jest jedynym, który pragnie zniszczenia i śmierci, sam ciągle powtarza, że gra dla śmierci. Z kolei reszta uczestników, w tym Aisling, Sarah i Jago sprzymierzyli się, aby powstrzymać tę brutalną grę i nie dopuścić do końca świata. Ich głównym celem jest postawienie się Stwórcom i w ten sposób tworzą własne reguły Endgame. Kto z nich zwycięży, a kto polegnie w walce?
    Minęło sporo czasu, odkąd czytałam tę serię, więc zapomniałam mnóstwo istotnych rzeczy. Szkoda, że na początku tego tomu nie mieliśmy przypomnienia kilku kwestii, gdyż byłoby to bardzo pomocne. Zamiast tego już od pierwszych stron zostaliśmy wrzuceni w wir akcji, co spowodowało, że czułam się zagubiona. Co prawda bohaterowie w swoich dialogach nawiązują do poprzednich części, ale nie zmienia to faktu, że czułam się przytłoczona. Liczyłam na to, że po kilku rozdziałach świat Endgame znów mnie porwie, jednak tak się nie stało. Bohaterowie nagle stali mi się obcy, o ile wcześniej uwielbiałam Sarah i Jago, tak teraz byli mi wręcz obojętni. Co do reszty postaci też trudno było mi znów zapałać do nich sympatią. Fabuła została poprowadzona inaczej niż to było w tomie pierwszym i drugim. Wtedy bohaterowie byli skupieni na rozwiązywaniu zagadek i szukaniu kolejnych Kluczy. Teraz była to głównie walka z czasem i przygotowywanie się do ostatecznego starcia. Jeśli chodzi o samo zakończenie to autorom udało się mnie zaskoczyć, ale nie do końca pozytywnie. Od samego początku tej serii miałam swoich faworytów i żałuję, że trylogia nie zakończyła się tak, jakbym sobie tego życzyła. 
    "Reguły gry" nie były tak porywające jak dwa poprzednie tomy, a szkoda, bo przy tamtych bawiłam się bardzo dobrze. Trudno mi ocenić tę książkę, gdyż w porównaniu do "Wezwania" i "Klucza niebios" wypadła słabo. Nie mniej jednak jest to seria, która wciąga i oferuje czytelnikowi brutalną historię, która na dłużej zostaje w pamięci.

Za możliwość przeczytania serdecznie dziękuję wydawnictwu SQN

5 komentarzy:

  1. Mi się podobało, ale faktycznie poprzednie tomy były trochę lepsze - szczególnie drugi ;) W trzeciej części rozczarowało mnie zakończenie. Spodziewałam się, że zostaną wyjaśnione wszystkie tajemnice, a niestety do tego nie doszło. Pozdrawiam :)
    houseofreaders.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też żałuję, że autorzy nie rozwikłali wszystkich tajemnic :(

      Usuń
  2. Hm... Ja nie mogę się zmotywować od roku do sięgnięcia po Klucz, więc do Reguł jeszcze mi trochę daleko xD Ale dla mnie i pierwszy tom miał niewątpliwe minusy :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się, tom pierwszy nie był idealny, ale Klucz Niebios był świetny, dlatego tak bardzo liczyłam na świetne zakończenie tej historii.

      Usuń
  3. Ja nadal czekam na mój egzemplarz. :)

    OdpowiedzUsuń

289. Gwiezdny pył Neil Gaiman