poniedziałek, 3 kwietnia 2017

254. Firstlife. Pierwsze życie Gena Showalter

Ilość stron:430
Wydawnictwo: HarperCollins
Rok wydania: 2017
Ocena: 6/10



   Tenley Lockwood przebywa w Prynne, ośrodku dla trudnej młodzieży, która została tam umieszczona z wielu powodów. W tym miejscu młodzi ludzie poddawani są okrutnym torturom, by wreszcie ugięli się pod wolą rodziców i przyłączyli do poszczególnej frakcji. Świat, w którym dorasta Ten jest podzielony na Miriadę, Trojkę i Wiele Końców. Jej ojciec przyzwalając na tortury chce w ten sposób osiągnąć sukces i sprawić, że córka przyłączy się do Miriady. Jednak póki co Ten pozostaje w grupie Niezwerbowanych, choć po śmierci wiąże się to z przebywaniem w krainie pełnej zła. Życie doczesne nie jest tutaj traktowane jak coś niezwykle ważnego, raczej jako wędrówka, która szybko się kończy. Istotne jest życie pośmiertne, gdy dusza trafia do jednej z tych trzech krain. Zarówno Miriada jak i Trojka rywalizują o swoich członków i obie pragną mieć u siebie Tenley, dlatego na drodze dziewczyny stają Archer i Killian. Obu poznaje jeszcze w Prynne i każdy z nich w odmienny sposób próbuje przeciągnąć dziewczynę na swoją stronę. Jednak czy Ten jest gotowa podpisać umowę z frakcją?
   Gena Showalter zyskała moją sympatię z każdym kolejnym tomem "Alicji w krainie zombi", dlatego z wielką chęcią zabrałam się za jej nową powieść. Autorka tym razem skupiła się na tak zwanym Pierwszym życiu bohaterów, dając jednocześnie przedsmak tego, co go czeka po śmierci. Chyba jeszcze nie miałam do czynienia z tego typu historią, jestem zatem miło zaskoczona tym pomysłem. Jednak oprócz tego powieść miała kilka mankamentów. Przede wszystkim postać głównej bohaterki niekiedy doprowadzała mnie do szału. Tenley z pewnych powodów jest ważna dla obu frakcji, więc miała wokół siebie mnóstwo ludzi próbujących ją przekonać do umowy, jednak nastolatka kompletnie nie wie, czego chce od życia. Nieprzemyślane decyzje i działania często przynosiły więcej szkody niż korzyści. Jej niezdecydowanie było bardzo męczące, dlatego wolałam skupić się na śledzeniu przygód Archera, Killiana i Sloan.  Pani Showalter po raz kolejny wykreowała ciekawe męskie postaci, o zróżnicowanych charakterach i podejściu do różnych spraw. Jedyne, co mnie irytowało to ich trójkąt miłosny z Ten, który jest już za bardzo oklepanym schematem w powieściach dla młodzieży. Wykreowany świat przypomina mi ten, który poznałam w "Niezgodnej", niemniej jednak mam nadzieję, że w kolejnej części frakcje zostaną nam bliżej przedstawione. Styl Geny Showalter się raczej nie zmienił, nadal stawia bardziej na ekspresywne dialogi, niż nudne opisy i to jest kolejny plus tej powieści.
    Podsumowując "Firstlife" nie jest idealną pozycją i troszkę szkoda, że nie została bardziej dopracowana, gdyż ma potencjał. Sądzę jednak, że tak jak w przypadku Alicji każdy kolejny tom będzie lepszy od poprzedniego. 

Za możliwość przeczytania serdecznie dziękuję wydawnictwu HarperCollins

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

289. Gwiezdny pył Neil Gaiman