wtorek, 9 maja 2017

263. Nic do stracenia. Początek Kirsty Moseley

Ilość stron: 462
Wydawnictwo: HarperCollins
Rok wydania: 2017
Ocena: 5/10

   Szesnastoletnia Annabelle Spencer jest piękną dziewczyną, której nic nie brakuje. Ma bardzo bogatych i wpływowych rodziców oraz Jacka, który jest miłością jej życia. Wszystkie jej plany i marzenia legną w gruzach w dniu urodzin, kiedy to ginie jej chłopak, a ona sama zostaje uprowadzona przez handlarza narkotykami, niejakiego Cartera. Dziewczyna przez wiele miesięcy jest zdana na jego łaskę. Bicie i wykorzystywanie seksualne złamało ją psychicznie i gdy policja wreszcie ją odnalazła już nie była tą samą osobą. Głębokie rany zadane jej duszy i ciału nie chcą się zagoić, nie pomaga również fakt, że oprawca trafił do więzienia. Anna stała się oziębłą osobą, która z trudem znosi obecność innych ludzi, nie mówiąc już o dotyku. Wydawałoby się, że skoro Thomas jest za kratkami, jej koszmar skończył się, jednak senator coraz częściej przechwytuje listy wysyłane do jego córki przez Cartera. Są to pogróżki bądź liściki miłosne, dlatego stara się zapewnić swojemu dziecku jak najlepszą ochronę. Tym oto sposobem młody i utalentowany Ashton Taylor zostaje jej osobistym ochroniarzem, który ma stać na jej straży. 

   Zabierając się za tę książkę spodziewałam się lekkiej i przyjemnej historii miłosnej oraz gangsterskich fragmentów. Początkowo czytało mi się ją naprawdę dobrze, niezwykle zaintrygowała mnie postać Cartera Thomasa i liczyłam na to, że będzie miał większy udział w tej historii. Kiedy opisywano Annabelle jako bezwzględną i wyrachowaną kobietę pomyślałam, że dawno już takiej bohaterki nie było. Niestety, gdy wreszcie się pojawiła nie przypominała tej osoby, którą poznałam na podstawie słów innych ludzi. Anna okazała się być naiwna, o zmiennych nastrojach, raz głośno się śmieje, by za chwilę wybuchnąć histerycznym płaczem. Nie rozumiałam jej sposobu myślenia, nie pozwala się przytulić rodzicom, a po kilku dniach znajomości lgnie do przystojnego ochroniarza. Średnio mi się podobało jej nieracjonalne zachowanie. Co do Ashtona to nie mam wiele do powiedzenia oprócz tego, że z miejsca zakochał się w swojej podopiecznej i myślał tylko o niej. O ile przez pierwszą połowę powieści całkiem podobała mi się ich relacja, to potem byłam nią zwyczajnie zmęczona. Nie działo się nic innego poza ich zbliżeniami, kłótniami, ckliwymi momentami. Liczyłam na jakieś zwroty akcji i zagrożenie ze strony Cartera, jednak nic takiego nie miało miejsca. Kirsty Moseley pisze w przyjemny sposób, lecz szkoda, że nie wyłamuje się ze swoich schematów i nie próbuje nadać innego przebiegu fabuły.

   "Nic do stracenia" to niezobowiązująca powieść, którą można spokojnie przeczytać w jeden wieczór. Do gustu zdecydowanie przypadnie miłośniczkom romansów, jednak jak dla mnie nie okazała się zbyt dobra. Brakowało mi w niej akcji, a i kreacja bohaterów mogła by być lepsza.

Za możliwość przeczytania serdecznie dziękuję wydawnictwu HarperCollins



10 komentarzy:

  1. Czytałam o tej książce i mimo wszystko zaciekawiła mnie i chętnie po nią sięgnę, pewnie dlatego, że jak zauważyłaś - może przypaść do gustu miłośniczkom romansów, a ja do nich należę :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Miałam w planach zapoznanie się z twórczością pani Moseley. Teraz nie jestem pewna, czy ta książka przypadłaby mi do gustu. Aż taką fanką romansów nie jestem. Wolałabym więcej tych wątków gangsterskich. A poza tym główna bohaterka pewnie by mnie irytowała. Ale nie mówię nie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Widzę, że ta książka wygląda nieco inaczej niż "Chłopak, który zakradał się do mnie przez okno", a właśnie z powodu niego Kirsty Moseley jest autorką, której książki mam na szarym końcu w kolejce do przeczytania. 5 to nie jest wysoka ocena, ale prawdę mówiąc nieco mnie uspokoiłaś co do innych książek Moseley...

    Pozdrawiam, Oktawia
    Babskie Czytanki

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie miałam okazji czytać tej książki, czytałam tylko jedną książkę tej autorki i szkoda, że reszta jest w tym samym schemacie... ;c Ale może kiedyś jeszcze sięgnę po jakąś jej książkę tak dla relaksu.. :) Może i po tę! :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Czytałam kilka polecających opinii, ale mnie jakoś nie przekonuje i mimo iż czasem lubię sięgnąć po takie historie, ale jednak teraz spasuję :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Niestety, po tej autorce nie spodziewałam się niczego więcej. Jej poprzednia pozycja była taka sama - niby ok, ale jednak nie byłam przekonana. Tym razem podziękuję, choć temat wydaje się być baardzo ciekawy :)
    Pozdrawiam (i zapraszam, oddaję wszystkie szczere komentarze ^^)
    Czytam, piszę, recenzuję, polecam

    OdpowiedzUsuń
  7. Lubię książki tej autorki. Faktycznie są niezobowiązujące, ale czyta się je bardzo przyjemnie :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Intryguje mnie ta książka już od jakiegoś czasu ;D Także może kiedyś dam radę ją przeczytać :D

    Nominowałam cię do tagu :D
    http://coraciemnosci.blogspot.com/2017/05/ksiazka-prawde-ci-powie-tag.html

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie zaliczam się zdecydowanie do miłośniczek romansów :P

    OdpowiedzUsuń
  10. Kurcze miałam taką ochotę na książkę ale po twojej opini chyba mocno się zastanowię...
    Pozdrawiam
    http://onlybooks-jdb.blogspot.com/2017/05/krol-krukow.html

    OdpowiedzUsuń

277. Poszukiwaczka Arwen Elys Dayton