piątek, 21 lipca 2017

274. Ember in the Ashes. Pochodnia w mroku Sabaa Tahir

Ilość stron: 508
Wydawnictwo: Akurat
Rok wydania: 2017
Ocena: 7/10


   Po dramatycznym zakończeniu Prób Elias i Laia są zmuszeni uciekać z Serry. Z determinacją ścigają ich żołnierze imperium, na których czele stoi Helena, przyjaciółka i powierniczka Eliasa. Młodzi bohaterowie mają do spełnienia misję. Laia wreszcie ma szansę na dotarcie do Kauf, więzienia w którym od miesięcy przebywa jej ukochany brat Darin. Elias z kolei jej pomaga, gdyż wedle informacji Darin posiada wiedzę, która jest w stanie obalić Komendantkę, Imperatora i wszystkie Maski. Gra toczy się o wysoką stawkę i oprócz zamieszek, politycznych intryg i walk sporą rolę odegrają siły nadprzyrodzone, które mają wpływ na losy bohaterów.
    "Ember in the Ashes" jest serią idealną, która skradła moje serce, dlatego niezmiernie się ucieszyłam, że wreszcie wyszła kontynuacja, na którą tak długo czekałam. Może to kwestia upływu czasu, ale gdy zabrałam się za "Pochodnię w mroku" czułam się zagubiona. Świat wykreowany przez autorkę jest bogaty i dość skomplikowany, dlatego żałuję, że zostaliśmy od razu wrzuceni w wir wydarzeń, zamiast małego przypomnienia. Byłam zszokowana tym, jak trudno było mi się znów wkręcić w tę historię. Nadal uwielbiam postacie, które są dynamiczne, bezwzględne, honorowe i dzielne. Elias i Laia ciągle mają pod górkę, jednak razem mogą wiele osiągnąć, dlatego denerwował mnie trójkąt miłosny, który nagle się pojawił. Zepsuł on trochę ich relacje i już nie wyczuwałam magicznego przyciągania i chemii. Komendantka cały czas mnie przeraża, niekiedy wzbudza obrzydzenie, a jednocześnie jest czarnym charakterem, obok którego nie sposób przejść obojętnie. W tym tomie akcja troszkę zwolniła, głównie opierała się na podróży, knowaniach i wojennych taktykach. O ile nie mogłam się wręcz oderwać od pierwszej części, tak tę czytałam powoli i na spokojnie przetwarzałam pojawiające się z czasem rewelacje. Nie mogę absolutnie zarzucić, że powieść była nudna, działo się tutaj naprawdę dużo. Niektóre wątki zostały rozwiązane, często mnie przy tym zaskakując, ale też pojawiały się nowe. Dużym plusem jest poprowadzenie narracji z perspektywy kilku postaci, możemy bliżej poznać ich punkt widzenia i kierujące nimi motywy. Samo zakończenie było dość emocjonujące i nie mogę się doczekać, co przyniesie następna część.
   "Pochodnia w mroku" co prawda nie porwała mnie tak bardzo jak "Imperium ognia", ale uważam że to była dobra kontynuacja dająca solidne podłoże do napisania kolejnych tomów. Może i brakowało mi "tego czegoś", jednak nie narzekam i liczę na dalsze wciągające losy bohaterów.

Za możliwość przeczytania serdecznie dziękuję wydawnictwu Akurat

2 komentarze:

  1. Ja w ten drugi tom wciągnęłam się zaskakująco szybko, ale pierwsza część była jednak lepsza - zaskoczyła mnie pod wieloma względami, a w przypadku "Pochodni w mroku" nie było już takiego efektu 'wow'. Dobrze mi się ją czytało, ale nic więcej.
    Pozdrawiam!
    houseofreaders.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. W sumie nie jestem z nią na nie, ale nie mówię jej do końca tak ;) Zobaczymy :)

    OdpowiedzUsuń