czwartek, 31 sierpnia 2017

Wrap-up, czyli podsumowanie sierpnia


 Sierpień był przeciętnym miesiącem, jeśli chodzi o mój czytelniczy i serialowy wynik.

 Ilość stron: 400   Ocena: 7/10
 Ilość stron: 475   Ocena: 7/10
 Ilość stron: 520   Ocena: 7/10
 Ilość stron: 368   Ocena: 8/10
 Ilość stron: 427   Ocena: 6/10

Seriale:
 Drugi sezon Shadowhunters dobiegł końca i bardzo podobało mi się to, co zobaczyłam. Finałowy odcinek był intrygujący i jak na fankę Sebastiana przystało czekam na to, co twórcy zaoferują nam w kolejnym.

Podobny obraz Sierpień zdecydowanie stał pod znakiem Gry o tron! To, co dostaliśmy w 7 sezonie niejednokrotnie zwalało mnie z nóg i wywoływało lawinę emocji. Uwielbiam tę historię i aż mnie skręca na myśl, że tak długo przyjdzie mi czekać na 8 i ostatni sezon.

Znalezione obrazy dla zapytania 13 powodów tumblr Postanowiłam także zapoznać się bliżej z głośnym serialem ostatnich miesięcy. Pierwszy odcinek "13 powodów" mnie zaciekawił, jednak im dalej w fabułę, tym bardziej absurdalny dla mnie się stawał. Wiele rzeczy mnie w nim irytuje, jednak mam zamiar go dokończyć. Po 10 odcinkach absolutnie nie rozumiem fenomenu tej produkcji, jestem ciekawa czy dalsze epizody jakoś wpłyną na moją opinię.

Został mi jeszcze jeden miesiąc wakacji i mam zamiar w pełni go wykorzystać i nadrobić tyle zaległości czytelniczych, ile tylko dam radę. Dajcie znać w komentarzach, jakie powieści udało Wam się przeczytać, a może obejrzeliście coś wartego uwagi? :)

środa, 23 sierpnia 2017

280. Podróżniczka Arwen Elys Dayton

Ilość stron: 427
Wydawnictwo: Uroboros
Rok wydania: 2017
Ocena: 6/10

   Po dramatycznych wydarzeniach mających miejsce w "Poszukiwaczce" Quinn i Shinobu powoli leczą swoje rany i dochodzą do siebie. Dziewczyna jest w posiadaniu athamenu, morfemu i dziennika Catherine. Nieżyjąca już matka Johna w swoich zapiskach umieściła wiele istotnych informacji o klanach Poszukiwaczy. Quinn kierując się szlachetnymi pobódkami pragnie ich odnaleźć albo chociaż dowiedzieć się, jaki los spotkał tych odważnych ludzi. Boli ją to, że idea Poszukiwaczy już dawno przepadła. Nie da się już spotkać honorowych i walczących w dobrej sprawie ludzi. Żyją jedynie grupy płatnych zabójców, którzy dla majątku i władzy nie cofną się przed niczym. Razem z Shinobu będą musieli stawić czoła nie tylko jej porywczemu ojcu, ale też Obserwatorom, którzy śledzą każdy ich ruch.

   Świat wykreowany przez panią Dayton jest intrygujący i osadzony w realiach typowej powieści fantasy. Zakończenie "Poszukiwaczki" było zaskakujące, więc od razu sięgnęłam po drugi tom, który troszkę mnie rozczarował. Mam wrażenie, że autorka trochę nie wiedziała, jak pociągnąć dalej tę historię. Nagle pojawia się nowy magiczny przedmiot w kształcie hełmu, na który wszyscy wołają fokal. Oczywiście dwójka głównych bohaterów od razu wchodzi w jego posiadanie i okazuje się, że może on zdziałać wiele dobrego oraz przyczynić się do zniszczenia. Średnio podobał mi się ten zabieg, wolałabym gdyby wydarzenia w całości skupiły się na athamenach i krainie Tam. Dużym plusem natomiast było wprowadzenie kilku nowych perspektyw. Do tej pory powieść była opowiadana oczami Johna, Shinobu, Quinn i Maud, a teraz mogliśmy bliżej poznać Notta i Catherine. Z wiadomego powodu historia Catherine została przedstawiona w retrospekcjach, jednak nadal był to ważny wątek, gdyż skupiał się na jej przeszłości i na owianych tajemnicą Sędziach. Wydaje mi się, że młodzi bohaterowie nie zmienili się jakoś diametralnie na przełomie tych dwóch tomów, owszem dojrzeli i skupili się na ocaleniu świata, szczególnie Quinn Kincaid. Powieść czyta się nieźle, akcja rozwija się stopniowo, by potem zmienić tempo i rzucić młodych Poszukiwaczy w wir walki ze złoczyńcami.

   W "Podróżniczce" czegoś mi brakowało, czytając ten tom czułam niedosyt. Mam nadzieję, że jest to tylko syndrom drugiego tomu, a w następnych częściach autorka w pełni rozwinie skrzydła i zaprezentuje pokłady swojej wyobraźni. Absolutnie nie skreślam tej serii, gdyż uważam, że ma ona potencjał i warto się z nią zapoznać.

Za możliwość przeczytania serdecznie dziękuję wydawnictwu Uroboros

sobota, 19 sierpnia 2017

279. Przypadki Callie i Kaydena Jessica Sorensen

Ilość stron: 368
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Rok wydania: 2015
Ocena: 8/10


    Callie w szkole uchodzi za dziwaczkę, nosi obszerne bluzy, a oczy pokrywa grubą warstwą czarnego eyelinera. Nie ma przyjaciół, nie ma znajomych, a samotność jest jej jedyną towarzyszką. Kayden jest z kolei niezwykle popularnym sportowcem, którego otaczają rzesze fanek i kumpli. Ta dwójka skrajnie się od siebie różni, jednak incydent na imprezie w pewien sposób ich łączy. Poza tym chłopak jak cała reszta nie zwraca na nią uwagi i postrzega jako dziwadło. Jakie jest ich zdziwienie, gdy jakiś czas później lądują na tej samej uczelni. Zmiana otoczenia sprawia, że bliżej się poznają i okazuje się, że oboje potrzebują ocalenia, każde z nich z innego, mrocznego powodu. Czy ich uczucie będzie na tyle silne, by na zawsze odgonić demony z przeszłości?
    "Przypadki Callie i Kaydena" to powieść, która zaskoczyła mnie pod wieloma względami. Jessica Sorensen bez wątpienia posiada talent i sprawia, że od jej książek trudno się oderwać. Było to moje pierwsze spotkanie z twórczością tej autorki i jakże owocne. Stworzyła bowiem interesujących bohaterów z bagażem pełnym bolesnych doświadczeń mimo młodego wieku. Może nie są oni wybitni, bywają schematyczni, a nawet irytujący, jednak i tak przypadli mi do gustu. Poznawanie ich sekretów wzbudzało we mnie wiele różnych emocji, od współczucia po wściekłość względem oprawców. Wątek miłosny wiedzie tutaj główny prym, jednak został przedstawiony w tak wyważony sposób, że ani trochę mi nie przeszkadzał. Wszystko to, co dzieje się między bohaterami jest stopniowe i naturalne. Akceptują swoje wady i zalety, a także starają się wzajemnie wspierać. Dynamicznie rozpisane dialogi i ciągle posuwająca się do przodu akcja sprawiają, że tę historię czyta się błyskawicznie. Zdarzają się zabawne fragmenty, pojawiają się słodkie słówka, ale też łamiące serce wyznania i wspomnienia. Wielkim plusem tej powieści jest to, że została napisana w lekki sposób poruszając tak bolesne tematy i jednocześnie zawiera głębsze przesłania skłaniające do refleksji.
   "Przypadki Callie i Kaydena" to powieść young adult, która zapada w pamięć i sprawia, że chce się sięgać po więcej. Ja osobiście nie mogę się doczekać kontynuacji, gdyż zakończenie totalnie mnie zaskoczyło i poruszyło. Zachęcam Was gorąco do zapoznania się z historią Callie i Kaydena, nie pożałujecie.

piątek, 18 sierpnia 2017

278. Onyks Jennifer L. Armentrout

Ilość stron: 520
Wydawnictwo: Filia
Rok wydania: 2014
Ocena: 7/10

   Odkąd siedemnastoletnia Katy przeprowadziła się do Zachodniej Wirginii i poznała rodzeństwo Black jej życie wywróciło się do góry nogami. Okazało się, że są oni Luksjaninami, pochodzą z innej planety i władają potężnymi mocami. W związku z pewnymi wydarzeniami w pierwszym tomie Deamon interweniował, by ratować życie dziewczyny i od tamtej pory Katy odkrywa, że stała się posiadaczką pewnych umiejętności i postanawia je opanować. Oprócz tego raczej niewiele się zmieniło, Deamon nadal jest dupkiem, który na lekcjach dźga ją długopisem i irytuje na każdym kroku. Nastolatka podchodzi sceptycznie do jego uczucia i zrzuca wszystko na pewną więź. Ponadto w ich szkole pojawia się przystojny surfer Blake, który szybko wkrada się w łaski Katy i nieustannie przebywa w jej pobliżu. Czy Deamonowi uda się poskromić zazdrość? Czego Departament Bezpieczeństwa szuka w mieście? I dlaczego Katy widzi osobę, która już dawno powinna nie żyć?
    "Obsydian" czytałam już dosyć dawno i z przyjemnością wróciłam do tej serii. Jej największym plusem jest oczywiście postać Deamona Blacka, przedstawiciela obcej cywilizacji. Chłopak jest niezwykle tajemniczy, przystojny, arogancki, bywa niebezpieczny i ma zabójcze poczucie humoru. Te cechy to postawa, by stworzyć bohatera idealnego, o którym czytanie będzie prawdziwą frajdą. Bardzo polubiłam też jego siostrę bliźniaczkę, która jest pozytywna i szalona. Co jest zaskakujące Katy przeszła przemianę i jej charakter trochę uległ zmianie, stała się bardziej zadziorna i pełna życia. O ile czytając pierwszy tom doszukiwałam się podobieństw do "Zmierzchu", tak "Onyks" żył już swoim życiem. Autorka znalazła wreszcie swoją drogę i stworzyła niepowtarzalny paranormalny romans, który wciąga, intryguje, bawi i przyspiesza bicie serca. Czuć wyraźną chemię między bohaterami i dobrze się bawiłam czytając ich słowne utarczki. Ponadto w powieści pojawia się spora dawka tajemnic, które dodatkowo wzbudzały moją ciekawość. Zdaję sobie sprawę, że nie jest to literatura wysokich lotów, bywa przewidywalna, czasem skrajnie irytująca, ale daje przede wszystkim rozrywkę.
    "Onyks" to zaskakująca kontynuacja, którą czyta się szybko i z dozą przyjemności. Autorka stopniowo buduje napięcie, by potem przyspieszyć bieg wydarzeń i sprawić, że nie można oderwać się od lektury. Mam nadzieję, że w miarę szybko uda mi się dorwać kolejny tom i przekonać się, jak dalej potoczą się przygody Luksjan. 

środa, 9 sierpnia 2017

277. Poszukiwaczka Arwen Elys Dayton

Ilość stron: 475
Wydawnictwo: Uroboros
Rok wydania: 2016
Ocena: 7/10

   Quin Kincaid pochodzi z rodu Poszukiwaczy i całe swe nastoletnie życie szkoliła się, by móc złożyć przysięgę. Razem z Johnem i Shinobu opanowali różne rodzaje walki i są gotowi, by dołączyć do elity, która niesie dobro i walczy ze złem. Jednak gdy nadchodzi ten dzień John, którego darzy uczuciem nie zostaje dopuszczony do rytuału i zdradza. Pozostała dwójka bardzo szybko przekonuje się, że Poszukiwacze tak naprawdę nie są honorowymi ludźmi, tylko chciwymi mordercami. Od tej pory zaczyna się spór oraz walka o posiadanie athamenu, dzięki któremu mogą udawać się Tam. W dodatku sporą rolę odegrają także Sędziowie, którzy pilnują sprawiedliwości. Który ród w ostateczności będzie panem i posiadaczem starożytnego artefaktu?
   Jeszcze nigdy nie miałam styczności z twórczością tej autorki, dlatego z wielką chęcią zabrałam się za "Poszukiwaczkę". Muszę przyznać, że urzekło mnie umiejscowienie akcji w Szkocji i plastyczne opisy przyrody. Sam pomysł na fabułę jest moim zdaniem oryginalny. Historia Poszukiwaczy została przeniesiona do czasów współczesnych i dobitnie pokazano, że nie są takimi ludźmi, jak opowiadają historie. Quin jest bardzo energiczną piętnastolatką i szybko udało mi się ją polubić. Ma swoje priorytety i system wartości, który zostanie wystawiony na próbę po oszustwie jej ojca, który dotąd był jej autorytetem. John jest jedną z głównych postaci, jednak mam co do tego chłopaka pewne wątpliwości. Z jednej strony pragnie przerwać okrutne działania, a z drugiej ucieka się do tych samych zabiegów, co jego wrogowie. Myśli i wyznaje jedno, a robi drugie, przez co jest mało wiarygodny. Wątek miłosny nie jest szczególnie zarysowany, owszem bohaterowie mają swoje momenty, ale akcja skupia się raczej na walkach i utarczkach, co jest moim zdaniem sporym plusem. To, co mi się nie podobało w tej powieści to to, że przez długi czas nie mogłam się wciągnąć. Początkowe rozdziały nie były ani trochę porywające, a wręcz nudne. Dopiero w drugiej połowie wydarzenia nabrały tempa i nie mogłam się oderwać od lektury. Autorka może nie ma lekkiego stylu pisania, aczkolwiek bez dwóch zdań potrafi zainteresować czytelnika.
    "Poszukiwaczka" to interesujący początek serii, która mam nadzieję stanie się jedną z moich ulubionych. Nietuzinkowi bohaterowie, intrygi, tajemnice i magia to przepis na dobrą powieść fantastyczną. Mam nadzieję, że drugi tom jeszcze bardziej przypadnie mi do gustu.

Za możliwość przeczytania serdecznie dziękuję wydawnictwu Uroboros

wtorek, 1 sierpnia 2017

276. Wróć za mną A. Meredith Walters

Ilość stron: 400
Wydawnictwo: YA!
Rok wydania: 2017
Ocena: 7/10


   Uzależnienie Maxxa niemal go pochłonęło. Gdy jego serce na chwilę przestało być Aubrey zdała sobie sprawę, że nie da rady przejść przez to samo drugi raz. Po przedawkowaniu chłopak decyduje się iść na odwyk, liczy na to, że pobyt tam pozwoli mu zwalczyć miłość do narkotyków i pokaże Aubrey jak bardzo ją kocha. Tymczasem gdy Maxx Demelo przebywa w ośrodku, Aubrey ponosi konsekwencje swoich czynów i zastanawia się, czy droga którą obrała jest właściwa. W jej życiu zachodzi sporo zmian zarówno w przyjaźni, karierze zawodowej oraz sferze duchowej. Czy gdy Maxx wróci na uczelnię nadal będzie dla niego miejsce w jej świecie?
    Pierwszy tom totalnie mnie porwał, a dynamiczny związek głównych bohaterów uzależnił od tej historii. Dlatego gdy sięgałam po kontynuację liczyłam na coś równie mocnego, jednak tym razem autorka postawiła na stabilizację i zagłębianie się w psychikę bohaterów. Najbardziej podobały mi się rozdziały napisane z perspektywy Maxxa. Gdy narkotyki przestały mieć na niego fizyczny i psychiczny wpływ miałam wrażenie, że czytam o zupełnie innej osobie. Owszem cały czas ma ochotę je wziąć, ale zdaje sobie też sprawę z innych otaczających go rzeczy. Przed chłopakiem naprawdę daleka droga, jednak podobało mi się, że walczył. Siły dodawała mu miłość do Aubrey, która w pewien sposób go uleczyła. Główna bohaterka niekiedy mnie skrajnie irytowała, szczególnie jej relacja z Brooksem czy wyrzuty względem przyjaciółki. Maxx i Aubrey mają bagaż doświadczeń, a ich problemy często są przytłaczające, jednak to, że mają siebie pozwala im mierzyć się z szarą rzeczywistością. Pani Walters stworzyła bardzo prawdziwą i piękną historię miłosną, którą śledziłam z czystą przyjemnością.
   "Wróć za mną" może i nie daje fali emocji i nie przyspiesza bicia serca, lecz pokazuje walkę o lepsze życie i jaśniejszą przyszłość. Jestem zdecydowaną fanką twórczości A. Meredith Walters i liczę na to, że w Polsce ukaże się więcej jej powieści.

Za możliwość przeczytania serdecznie dziękuję Grupie Wydawniczej Foksal