wtorek, 31 stycznia 2017

Wrap up, czyli podsumowanie stycznia






 Styczeń upłynął pod znakiem zaliczeń i egzaminów, więc nie czytałam zbyt wiele. Całe szczęście teraz mam ferie, więc będę mogła pochłonąć więcej książek. Jednak teraz zapraszam na podsumowanie tego, co przeczytałam i obejrzałam w styczniu :)








 Ilość stron: 392   Ocena: 7/10

 Ilość stron: 430   Ocena: 8/10

 Ilość stron: 344   Ocena: 7/10

 Ilość stron: 528   Ocena: 6/10

 Ilość stron: 338   Ocena: 5/10

 Ilość stron: 412   Ocena: 8/10


Seriale:
  Długo wyczekiwany 4 sezon Sherlocka wzbudził mnóstwo emocji. Producenci wprowadzili sporo zmian, zachowując jednak cały czas klimat przygód naszego socjopaty. Sherlock stał się bardziej człowieczy, a przez to jego postać wzbudzała jeszcze więcej sympatii. Wszystkie 3 odcinki oglądałam dwukrotnie, żeby wychwycić wskazówki i cieszyć się widokiem Benedicta Cumberbatcha <3

Znalezione obrazy dla zapytania friends tumblr gif Obejrzałam w całości także 8 sezon Przyjaciół i mam wrażenie, że trochę stracili formę. Niektóre wątki zostały wciśnięte na siłę i okazały się nudnawe. Nie zmienia to faktu, że serial nadal śmieszy i wzrusza i należy do moich ulubionych.
Znalezione obrazy dla zapytania shadowhunters gif tumblr Serial Shadowhunters zbiera więcej batów niż pochwał. Przez pierwszy sezon ledwie przebrnęłam, ale postanowiłam dać szansę drugiemu i oglądam go na bieżąco. Nadal nie znoszę Clary i Jace'a, gdyż aktorzy zwyczajnie nie potrafią odnaleźć się w swoich rolach, ale jestem zachwycona Magnusem, Simonem, Izzy, a Alec rozpiernicza system. Mam nadzieję, że produkcja się rozkręci i będzie tylko lepiej.

sobota, 28 stycznia 2017

233. [Przedpremierowo] Diabolika S.J. Kincaid

Ilość stron: 412
Wydawnictwo: Otwarte
Rok wydania: 2017
Ocena: 9/10

   Diaboliki to niebezpieczne stworzenia, silniejsze, szybsze i odporniejsze od zwykłego człowieka. Nie brak im bezwzględności i rządzi krwi. Potrafią kochać tylko jedną osobę, dla której zostały stworzone. Nemezis jest diaboliką Sydonii Impirian, delikatnej dziewczyny, dla której jest w stanie zrobić wszystko. Jednak panujący obecnie Cesarz uważa, że posiadanie takich osobników stanowi zagrożenie dla cesarstwa i wydaje dekret, że wszystkie diaboliki mają zostać zlikwidowane. Rodzina Impirian nie stosuje się do tego rozkazu i podstępem ratują Nemezis przed strasznym losem. Ojciec Sydonii ze względu na swoje przekonania popada w niełaskę rządzącego i biedna dziewczyna musi rozstać się z najbliższymi i w ramach pokuty jechać do pałacu. Jej przebiegła matka nie ma jednaj najmniejszego zamiaru stracić jedynej córki i dzięki szeregowi zabiegów upodabnia diabolikę do dziedziczki. Nemezis od tej pory ma zapomnieć o zwierzęcych instynktach i stać się w pełni człowiekiem. By chronić ukochaną Sydonię bez wahania wkracza do gniazda pełnego żmij i już wie, że jej życie nigdy nie będzie takie proste, jak przedtem.
    Przyszłość jest tematem często poruszanym w fantastyce dla młodzieży. Już jakiś czas temu na naszym rynku pojawiło się sporo powieści, w których akcja rozgrywała się w kosmosie, a podróże międzyplanetarne to pospolite zjawisko. Choć nie dostajemy w tym przypadku niczego odkrywczego, to autorka przedstawiła tę historię w tak wspaniały sposób, że należy jej wybaczyć wszystkie schematy. Stworzyła bowiem diaboliki, bestie wyhodowane w laboratorium, które mają służyć wybranej osobie z wysokiego rodu. Choć wyglądem przypominają człowieka, to obce są im wszelkie uczucia. Jeśli ktoś chce skrzywdzić ich pana, musi umrzeć. Taka jest zasada. Nemezis nie jest wyjątkiem, jest bezwzględna i brutalna, gdy chodzi o dobro i bezpieczeństwo Sydonii. Bez wahania wyrusza na cesarski dwór, w którym intrygi, spiski i zdrady są na porządku dziennym. Jednak jego mieszkańcy nie mają bladego pojęcia, że w ich progi przybyła najbardziej jadowita żmija. Na miejscu dziewczyna poznaje Tyrusa, następcę tronu, któremu brak piątej klepki, a jego szaleństwo wzbudza jedynie politowanie. Tak jak Nemezis przypuszczała, Cesarz to tyran i ma wiele okrutnych planów, dlatego wraz z rozwojem wypadków diabolika zawiera sojusz z młodym szaleńcem i postanawiają uwolnić kraj od jego rządów. Główna bohaterka została świetnie wykreowana, z jednej strony nie jest zdolna do uczuć względem innych ludzi, a pobyt w tamtym miejscu sprawia, że zaczyna wątpić w swoją naturę. Poznaje bowiem smak przyjaźni, lojalności, a także miłości, która jest dla niej, jak grom z jasnego nieba. Ogromnie polubiłam także Tyrusa, który okazał się niezmiernie inteligentny, dobry i uczciwy. Razem stworzyli przebiegły duet, który zamierza wymierzyć sprawiedliwość. Jeśli chodzi o to, w jaki sposób autorka poprowadziła fabułę, to jestem miło zaskoczona. Na samym początku zostaliśmy wprowadzeni w nowy świat, nowe zasady i stopniowo poznawaliśmy diaboliki. Potem akcja wręcz płynęła, a ja nie mogłam przestać czytać kolejnych rozdziałów. Część zwrotów akcji udało mi się przewidzieć, ale miałam też sporo niespodzianek, które wywołały wachlarz emocji. Książka została napisana przystępnym i lekkim językiem. Jeśli pojawiały się nieznane pojęcia, to od razu dostawaliśmy wyjaśnienie, więc nie było momentów dezorientacji. Muszę się jeszcze chwilkę pozachwycać nad oprawą graficzną, która jest urzekająca, połączenie bieli ze srebrem i czerwienią tworzy niesamowity wręcz efekt.
   Czytając "Diabolikę" byłam tak samo oczarowana, jak przy lekturze "Czerwonej królowej". Liczne intrygi w pałacu przywołały wspomnienia tamtej powieści, ale to jest kolejny plus, gdyż mimo lekkiego podobieństwa książka S.J. Kincaid zachowała świeżość i oryginalność. Całym sercem polecam tę powieść, z pewnością przeczytam ją po raz kolejny i zapewne na długo zostanie w mojej pamięci.

Za możliwość przeczytania serdecznie dziękuję wydawnictwu Otwarte

środa, 25 stycznia 2017

232. Lawendowy pokój Nina George

Ilość stron: 338
Wydawnictwo: Otwarte
Rok wydania: 2014
Ocena: 5/10

   Jean Perdu prowadzi wyjątkową księgarnie o nazwie Apteka Literacka. Mężczyzna analizuje swoich klientów, a niezwykła intuicja i trafne obserwacje pozwalają mu sprzedawać odpowiednie dla nich książki. Zadaniem konkretnych powieści jest uśmierzanie bólu i pomoc w rozwiązaniu konkretnych problemów. Pomimo tych umiejętności Jean nie potrafi uporać się ze swoim złamanym sercem. Od dwudziestu lat cierpi, gdyż opuściła go jedyna kobieta, którą kochał. Został mu po niej list, którego przez tyle czasu nie miał odwagi otworzyć. Wskutek pewnych okoliczności bohater poznaje jego zawartość i wszystko się zmienia. Jego świat staje do góry nogami i postanawia wyruszyć w podróż by znaleźć odpowiedzi na dręczące go pytania i nauczyć się żyć z poznaną prawdą.
   "Lawendowy pokój" to kolejna powieść Niny George, z którą przyszło mi się zmierzyć. O ile "Księga snów" wywarła na mnie duże wrażenia, tak ta pozycja wywołała lekkie rozczarowanie. Z jednej strony temat wydał mi się oklepany, mężczyzna cierpiący z powodu nieszczęśliwej miłości, poszukujący sensu w życiu, a z drugiej sposób przedstawienia był ujmujący. Szkoda, że nie udało mi się zżyć z bohaterami, nie pałałam do nich niechęcią, czułam raczej obojętność. Ich losy powinny mnie wzruszyć, lecz niestety tak się nie stało. Plusem w ich kreacji jest to, że nie są banalni, schematyczni, ale różnorodni i w większości sympatyczni. Piękna okładka może sugerować, że dostaniemy lekką historię, którą możemy się delektować. Pisarka poruszyła tu natomiast problemy natury ludzkiej i przedstawiła je w poważny i melancholijny sposób. Podczas czytania czułam nostalgię, udało mi się dostrzec mądrość, jaką przekazuje nam Nina George, lecz nie byłam poruszona tak, jak inni czytelnicy. Fabuła została poprowadzona w sposób przemyślany, aczkolwiek nie uświadczymy tu nieoczekiwanych zwrotów akcji. Tak jak poprzednim razem jestem zachwycona stylem autorki, który jest plastyczny i klimatyczny.
    "Lawendowy pokój" to powieść, która niestety niezbyt przypadła mi do gustu. Rozumiem jej istotę i to, jakie prawdy zostały przekazane, lecz spodziewałam się po niej dużo więcej. Nie zmienia to faktu, że nadal jestem oczarowana twórczością Niny George i zachęcam do sięgania po jej książki.

Za możliwość przeczytania serdecznie dziękuję wydawnictwu Otwarte  

sobota, 21 stycznia 2017

231. Miasteczko Salem Stephen King

Ilość stron: 528
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Rok wydania: 2009
Ocena: 6/10


    Salem to niewielkie miasteczko położone w stanie Maine. Pisarz Ben Mears spędził tu część swojego dzieciństwa, a pewien incydent sprawił, że trudno mu odnaleźć spokój ducha. Dlatego dorosły już mężczyzna powraca do miejscowości, by napisać tu swoją kolejną książkę. Na miejscu poznaje śliczną Susan, która z każdym kolejnym dniem znaczy dla niego coś więcej. W tym samym czasie do Salem przyjeżdża dwóch tajemniczych mężczyzn, którzy wynajmują Dom Marstenów, budynek owiany złą sławą. Przed laty dokonano tu bowiem zabójstwa, samobójstwa i wielu innych okropieństw. Harmonię i ład, w którym żyją mieszkańcy zaczynają burzyć niepokojące wydarzenia. Najpierw ktoś zabija psa i wiesza go na cmentarnej bramie, ginie kilkuletni chłopiec, a tajemnicze zgony i choroby stają się na porządku dziennym. Ben czuje się w obowiązku rozwiązać te zagadki, pomaga mu mały chłopiec, nauczyciel i lekarz. Ewidentnie do Salem przybyły wrogie moce, które zbierają swoje żniwo nocą i już nikt nie może się czuć tutaj bezpiecznie.
    Stephen King to  bez wątpienia mistrz w swojej profesji. Jego powieści mają klimat grozy i niepokoju. Już na samym początku autor wrzuca czytelnika do małego miasteczka, gdzie życie płynie powoli i leniwie. Wszyscy wszystkich znają i nie sposób ukryć żadnego skandalu. Mamy tu wielu istotnych bohaterów i każdy z nich spełnia określoną rolę. Początek powieści był dla mnie trudny ze względu na brak akcji. Dopiero potem zrozumiałam, że King budował w ten sposób napięcie i sielankę niszczył dramatycznymi wydarzeniami. Historii o wampirach w dzisiejszych czasach jest mnóstwo, jednak ta ma w sobie coś niezwykłego. Wykreowano je jako istoty żądne krwi i o pierwotnych instynktach, które wzbudzają autentyczny strach wśród bohaterów. Gdy nastaje walka o przeżycie trudno oderwać się od lektury. Czytelnik ciągle się zastanawia, czy ktokolwiek ujdzie z życiem. Podczas czytania często czułam się osobliwie, w kulminacyjnych momentach bicie serca przyspieszało, ale nie odczuwałam paraliżującego strachu. Jako horror książka wypada średnio, być może dlatego, że temat wampirów nie jest już wstanie wywrzeć na mnie takiego wrażenia. Powieść została napisana przystępnym językiem, lecz sposób prowadzenia fabuły sprawia, że nie da się jej przeczytać jednym tchem.
    "Miasteczko Salem" to książka zdecydowanie w stylu Kinga, która wywołuje wachlarz emocji, a jej niezwykłe dopracowanie zaskakuje. Nie ma w niej miejsca na błędy i niedociągnięcia. Trochę szkoda, że nie zachwyciła mnie tak, jakbym tego chciała, ale to nadal pozostaje książką Kinga, która nie ma prawa być zła.

wtorek, 17 stycznia 2017

230. Making faces Amy Harmon

Ilość stron: 344
Wydawnictwo: Editio
Rok wydania: 2017
Ocena: 7/10

   Fern jest przeciętną dziewczyną, niski wzrost, rude niesforne włosy. Niegdyś nosiła aparat ortodontyczny i okulary, które ujmowały jej urody, jednak dziewczyna jest niezwykle ciepła i wrażliwa oraz marzy o wielkiej miłości. Od lat jej obiektem westchnień jest zapaśnik Ambrose Young, chłopak pod każdym względem idealny, o którego biją się dziewczyny. Jednak ten przystojniak nie jest ani trochę zainteresowany Fern, a jej najlepszą przyjaciółką, z którą jak mu się wydaje nawiązuje korespondencje. Gdy prawda wychodzi na jaw i dowiaduje się, że autorką liścików jest jej ruda koleżanka nie jet tym zachwycony. Niedługo potem szkolne nieporozumienia przestają mieć znaczenie, gdyż Ambrose wraz z paczką przyjaciół wyjeżdża na wojnę do Iraku. Po traumatycznych wydarzeniach w obcym kraju, mężczyzna wraca jako wrak człowieka zarówno pod względem psychicznym jak i fizycznym. W tym momencie wygląd przestaje być jego atutem, jednak ta drobnostka nie przeszkadza Fern w kochaniu go z całych sił.
    O książkach Amy Harmon słychać od kilku miesięcy i są to same dobre opinie. Dlatego bardzo się cieszę, że miałam okazję zapoznać się wreszcie z jej twórczością. Autorka stworzyła wyjątkową historię, która mnie poruszyła i trudno było mi się od niej oderwać. Przede wszystkim zachwyciła mnie kreacja bohaterów. Fern to typ dziewczyny, z którą chętnie bym się zaprzyjaźniła. Uwielbia czytać liczne romanse, a także sama je pisze, dla niej liczy się przede wszystkim osobowość i intencje człowieka. Ma także genialną relację ze swoim poruszającym się na wózku inwalidzkim kuzynem. Bailey to jedna z moich ulubionych postaci, mimo nieuleczalnej choroby korzystał z życia jak tylko mógł, a jego charakter i specyficzne poczucie humoru tylko dodawały mu uroku. Ambrose mimo że jest niezwykle przystojny, to nie okazał się płytką osobą, a po wypadku w Iraku nabrał pokory i zdobył bagaż doświadczeń. Historia skupia się głównie wokół tej trójki, ale w książce można znaleźć także inne, ciekawe postacie. Fern, Bailey i Ambrose nie mają w życiu łatwo, każdy z nich doświadcza krzywd i rozczarowań, dzięki czemu jeszcze bardziej doceniają magię przyjaźni i miłości. Jest to powieść, która porusza trudne tematy, nie jest ani trochę przesłodzona i pokazuje, że piękno przemija i nie ma wtedy większego znaczenia. Akcja rozwija się powoli, nie ma tu nieoczekiwanych zdarzeń, ale nie przeszkadzało mi to. Sposób w jaki autorka poprowadziła akcję jak najbardziej pasował do tematu książki i wywoływał dużo różnych emocji.
   "Making faces" to historia, która wzrusza, bawi, ukazuje mądrość młodych ludzi. Czyta się ją bardzo szybko ze względu na przystępny język, a także barwnych bohaterów. Nie pozostaje mi nic innego, jak tylko ją Wam z całego serca polecić i zapewnić, że ma ona dużo do zaoferowania czytelnikowi.

Za możliwość przeczytania serdecznie dziękuję Grupie Wydawniczej Helion

piątek, 13 stycznia 2017

229. [Przedpremierowo] Księga snów Nina George

Ilość stron: 430
Wydawnictwo: Otwarte
Rok wydania: 2017
Ocena: 8/10

  Henri jest reporterem wojennym, który śpieszy się do szkoły na swoje pierwsze spotkanie z synem. Nagle zauważa tonącą dziewczynkę i bohatersko ratuje ją przed nieuchronną śmiercią. Niestety chwilę po tym mężczyzna ulega wpadkowi i zapada w śpiączkę. W takim stanie poznaje go jego trzynastoletni Sam, który zamiast chodzić na zajęcia przesiaduje w szpitalu, mając nadzieję, że jego ojciec wkrótce powróci do rzeczywistości. W życiu chłopca pojawia się także Eddie, kobieta która niegdyś bardzo kochała Henriego i nigdy nie przestała. Redaktorka również czuwa przy mężczyźnie swojego życia i ma zamiar walczyć o tę miłość do samego końca. Henri natomiast pozostaje zawieszony między życiem, a śmiercią. Ten dziwny stan jawi mu się jako morze, na którym spotyka zmarłą rodzinę, a także przeżywa swoje życie na różne sposoby. Wkrótce bohater będzie musiał wybrać, czy powrócić do pełnego bólu i rozczarowań świata, czy może pójść w nieznaną drogę razem z tajemniczym cieniem?
    "Księga snów" to było moje pierwsze spotkanie z twórczością Niny George. Od lat słyszałam zachwyty nad jej książkami i teraz podzielam opinię tych osób. Autorka stworzyła coś niesamowitego i ulotnego. Zagłębiła się w sfery ludzkiej świadomości, o których nie miałam pojęcia i ukazuje trudne wybory,których muszą dokonywać ludzie. Ogromnym plusem tej powieści jest kreacja bohaterów. Jako że mieliśmy tu do czynienia z różnymi perspektywami, to mogliśmy dokładnie poznać osobowość Sama, Henri'ego i Eddie. Każde z nich jest inne, ale łączy ich miłość, która w ich życiu odgrywa znaczącą rolę. Sam bardzo chce poznać swojego biologicznego ojca i w pewien sposób mu się to udaje, mimo że ten leży w śpiączce. Eddie zmaga się z silnym uczuciem, które znów powróciło i teraz już wie, że nie będzie w stanie żyć dłużej bez Henriego. Z kolei mężczyzna znajduje się daleko od świata rzeczywistego, niektóre rzeczy są abstrakcyjne, a inne tak realne, że wręcz namacalne. Gdy udaje mu się choć trochę przebić przez tę szybę, to walczy z determinacją o powrót do syna i ukochanej kobiety. Jaką jednak ostatecznie podejmie decyzję?  
     Nina George zachwyca plastycznym stylem pisania, sprytnie uruchamiając i stymulując wyobraźnię czytelnika. Głębokie przemyślenia zmuszają do refleksji, a ludzka tragedia wywołuję melancholię. Uważam, że jest to książka wyjątkowo poruszająca, pełna emocji, które towarzyszą do samego końca, a ogólne przesłanie sprawia, że pozostaje na długo w pamięci. "Księga snów" to typ powieści, która powinna spodobać się niezależnie od gustu czytelniczego, gdyż przekazuje uniwersalne prawdy na temat człowieka i jego natury.

Za możliwość przeczytania serdecznie dziękuję wydawnictwu Otwarte

wtorek, 10 stycznia 2017

Najlepsze i najgorsze książki 2016 roku


Dziś przychodzę do Was z książkami, które najbardziej mnie zachwyciły w 2016 roku, a które uważam za małe katastrofy :)


Najlepsze książki:


    Znalezione obrazy dla zapytania zanim się pojawiłeś       


Najgorsze książki:
            

Zgadzacie się z moim wyborem, czy może uważacie inaczej? Chętnie poznam Waszą opinię na ich temat :)

piątek, 6 stycznia 2017

Space Book Tag



1. SŁOŃCE - czyli gorący bohater/bohaterka:

Znalezione obrazy dla zapytania lato koloru wiśni  Takim bohaterem jest zdecydowanie Elyas z duologii Cariny Bartsch. Chłopak jest wysoki, o turkusowych oczach, a także nie grzeszy poczuciem humoru, które zdecydowanie mnie do niego przyciągnęło.

2. MERKURY - czyli mała, ale dobra książka:
Znalezione obrazy dla zapytania ósmy kolor tęczy  Książka liczy sobie niewiele ponad 200 stron, a zawiera piękną i wzruszającą historię, która wywarła na mnie spore wrażenie. Jest to obowiązkowa lektura wszystkich miłośniczek romansów.
3. WENUS - czyli książka z dobrą główną bohaterką: 
 Znalezione obrazy dla zapytania czas żniw  Ostatnimi czasy żywię sporą sympatię to Paige z "Czasu żniw", rzadko trafia się bohaterka, która nie irytuje, a wzbudza respekt swoim odważnym zachowaniem i hartem ducha.

4. ZIEMIA - czyli dość duża, ale przyjemna książka:

Znalezione obrazy dla zapytania ember in the ashes  "Ember in the ashes" nie należy do najcieńszych powieści, jednak stanowi to jej wielki atut, gdyż jest tak porywająca i nieprzewidywalna, że wręcz nie chce się jej kończyć!

5. MARS - czyli książka bliska twojemu sercu.  

Znalezione obrazy dla zapytania maybe someday  Znalezione obrazy dla zapytania zanim się pojawiłeś książka  Mam takie dwie książki i kocham je bezwarunkową miłością. Po ich przeczytaniu długo nie mogłam się pozbierać i na zawsze pozostaną bliskie mojemu sercu <3

6. JOWISZ- czyli największa książka, na Twojej półce.

Znalezione obrazy dla zapytania delirium trylogia  Taką pozycją jest zdecydowanie zbiór trzech części i opowiadań z cyklu Delirium. Jak dotąd jeszcze jej nie przeczytałam, jednak mam nadzieję, że mi się spodoba i wywrze na mnie pozytywne wrażenie.

7. SATURN- czyli książka nie z tej ziemi.


Znalezione obrazy dla zapytania marsjanin książka  Taką książką w dosłownym sensie jest "Marsjanin", w której akcja toczy się na Marsie, a główny bohater toczy heroiczną walkę o przeżycie z nikłymi zapasami żywności.

8.URAN-czyli niezła książka z niebieską okładką. 

Znalezione obrazy dla zapytania w ramionach gwiazd książka  Swojego czasu kompletnie urzekło mnie "W ramionach gwiazd". Wiem, że jest to romans i w dodatku całkiem przewidywalny, ale gdy tylko się do niej dorwałam, to nie mogłam przestać czytać!

9. NEPTUN- czyli najdłuższa seria w całej kolekcji.
Znalezione obrazy dla zapytania dary anioła seria  Póki co na mojej półce najdłuższa jest seria o "Darach anioła", w dodatku zbieram wszystkie książki tej autorki, więc to jest pokaźny stos :)
 
 
 
  

278. Onyks Jennifer L. Armentrout