wtorek, 28 lutego 2017

Wrap up, czyli podsumowanie lutego










 Luty był zaskakująco owocnym miesiącem pod względem przeczytanych książek oraz obejrzanych seriali :)





 Ilość stron: 355   Ocena: 7/10

 Ilość stron: 765   Ocena: 10/10

 Ilość stron: 256   Ocena: 7/10

 Ilość stron: 343   Ocena: 5/10

 Ilość stron: 316   Ocena: 6/10

 Ilość stron: 380   Ocena: 6/10


Znalezione obrazy dla zapytania zabójczyni i podziemny świat Ilość stron: 140   Ocena: 7/10
Znalezione obrazy dla zapytania szept wiatru sylwia trojanowska  Ilość stron: 275   Ocena: 6/10 
Znalezione obrazy dla zapytania zabójczyni i imperium adarlanu Ilość stron: 215   Ocena: 7/10


Seriale:

Znalezione obrazy dla zapytania przyjaciele tumblr gif serial Przede wszystkim obejrzałam ostatnie dwa sezony "Przyjaciół". Ten serial był strzałem w dziesiątkę, pokochałam bohaterów, a ich perypetie niejednokrotnie wywoływały wybuchy śmiechu. Z pewnością w gorsze dni będę wracać do ulubionych odcinków <3

Znalezione obrazy dla zapytania teen wolf tumblr gif serial  Przełamałam się i dokończyłam wreszcie pierwszy sezon Teen Wolfa i niespodziewanie także drugi. Serial nie jest ambitny, ale zdarzają się wciągające momenty, dlatego postanowiłam go kontynuować.


Znalezione obrazy dla zapytania supernatural  tumblr gif serial  Znalezione obrazy dla zapytania shadowhunters   tumblr gif serial

Podobny obraz  Oglądałam także na bieżąco najnowsze odcinki Supernatural, Shadowhunters i Pamiętników wampirów.

Znalezione obrazy dla zapytania lucifer    tumblr gif serial Serial Lucifer to moje odkrycie tego miesiąca <3 Obejrzałam raptem dwa odcinki, a już jestem nim zachwycona i nie mogę się doczekać, aż zabiorę się za kolejne <3

Dajcie znać, jak u Was wypadł ostatni miesiąc zimy :)





czwartek, 23 lutego 2017

242. Zabójczyni i imperium Adarlanu Sarah J.Maas

Ilość stron: 215
Wydawnictwo: Uroboros
Rok wydania: 2015
Ocena: 7/10


   Cealena Sardothien i Sam Cortland spłacili dług u Arobynna. Król Zabójców zażądał mnóstwo pieniędzy, więc młodzi zostali z niczym. Jednak ta cena była warta tego, że mogli uwolnić się od Gildii i rozpocząć życie na własny rachunek. Jako że brakuje im złota postanawiają przyjąć duże zlecenie i zobowiązują się do zabicia Ioana Jayne'a i Rourke'a Farrena. Podejmują ogromne ryzyko, gdyż ci dwaj mężczyźni są niezwykle dobrze chronieni i to zadanie wydaje się wręcz niemożliwe do wykonania. Desperacja i świadomość, że są najlepsi w swoim fachu sprawiają, że Sam i Cealena z determinacją podchodzą do misji.
    Każda kolejna nowelka bezpośrednio łączy się z poprzednią, przez co wszystkie łączą się w jedną wielowątkową historię sprzed wydarzeń w szklanym zamku. Mamy tutaj ukazane jak rozkwita związek młodych zabójców i jak wpływają na siebie na wzajem. Cealena nadal pozostaje zadziorną, impulsywną i szaloną dziewczyną. Sam natomiast zyskuje charakter i pokazuje, że w żaden sposób nie jest zależny od swojej ukochanej i dorównuje jej umiejętnościom. Razem tworzą zgrany duet i wydają się nie do pokonania. Jedyną postacią owianą tajemnicą pozostaje Arobynn Hamel, który raz zachowuje się, jakby szczerze kochał swoją protegowaną, by za chwilę wbić jej nóż w plecy. Jest mężczyzną o wielu twarzach i historia jego życia zostaje bardziej wyjaśniona już we właściwych tomach serii. Nie ukrywam, że wszystkie wydarzenia, jakie tu miały miejsce przewidziałam, gdyż ta historia została opowiedziana przez samą Cealenę w "Szklanym tronie". Nie było zatem większego elementu zaskoczenia, ale nie zmienia to faktu, że było to ciekawe uzupełnienie losów Zabójczyni.
   "Zabójczyni i imperium Adarlanu" jest na podobnym poziomie, co poprzednie nowelki i bardzo się cieszę, że miałam okazję się z nimi zapoznać. Dzięki nim Sarah J. Maas rzuciła nam światło na przeszłość Cealeny, przez co możemy bardziej zrozumieć główną bohaterkę.

Za możliwość przeczytania serdecznie dziękuję Grupie Wydawniczej Foksal

środa, 22 lutego 2017

241. Szept wiatru Sylwia Trojanowska

Ilość stron: 275
Wydawnictwo: Videograf
Rok wydania: 2017
Ocena: 6/10


 Odkąd Kasia Laska poznała Maxa jej życie przewróciło się do góry nogami. I choć wydawało się, że ich uczucie pokonało trudności, to pewne zdarzenie znów ich rozdzieliło. Dziewczyna jest w rozsypce i trudno jej się pogodzić z faktem, że życie jej ukochanego zostało związane z Karoliną, kobietą zdolną do manipulacji i licznych oszustw. Początkowo Kasia sądziła, że wszystko stracone, jednak przypadkiem dowiaduje się, że o pewnych sprawach, które gdy ujrzą światło dzienne pozwolą Maxowi uwolnić się z chorego związku. Dziewczyna musi dokonać kilku trudnych wyborów i mieć na uwadze uczucia najbliższych jej osób.
   Trylogia Sylwii Trojanowskiej jest urocza i bliska mojemu sercu. Już w poprzednich tomach polubiłam Katarzynę za to, z jaką determinacją podeszła do swojego odchudzania, jak wraz ze spadkiem kilogramów coraz bardziej otwierała się na świat i ludzi. Główna bohaterka przeszła diametralną przemianę i z pospolitej nastolatki pełnej kompleksów i rezerwy, stała się odważną, młodą kobietą, która nie boi się walczyć o miłość. Znajomość z Maxem przyniosła jej mnóstwo radości, nadziei, głębokich uczuć, ale też łez, które nie raz wylała. Mimo wielu przeciwności losu, Kasia kocha go jeszcze bardziej i wie, że są sobie przeznaczeni, dlatego nie ma zamiaru tak łatwo z niego rezygnować. Nie sposób nie lubić także jej najlepszej przyjaciółki Zośki, która z wielu powodów nie miała łatwo w życiu, a nadal pozostała serdeczną i pozytywnie nastawioną dziewczyną. To czego brakowało mi w tej części, to zapału bohaterki do systematycznego spadku wagi, w poprzednich tomach to wiodło prym i stanowiło jeden z głównych wątków. Co prawda Kasia nie porzuciła Szkoły Latania, ale zdecydowanie więcej czasu przeznaczała na sprawę Maxa i Karoliny. Czułam się też przytłoczona ilością dramatów, jakie pojawiały się w tej części. Rozumiem, że każdy z bohaterów ma swoją historię, ale każda z nich przypominała te z oper mydlanych i wydawało mi się to mocno przesadzone. Co do zakończenia to autorka z jednej strony zaskoczyła mnie pozytywnie, a z drugiej nie wiem, co o nim myśleć. Zabieg, który zastosowała daje czytelnikowi pewien wybór i to jak się zakończy historia Kasi i Maxa zależy wyłącznie od nas. Zauważyłam, że zmienił się także styl pisania Sylwii Trojanowskiej i to na lepsze. Autorka z większą swobodą dobiera słowa i sprawia, że jej powieści czyta się lekko i przyjemnie.
   "Szept wiatru" to dobre zakończenie trylogii, lecz ja nadal czuję pewien niedosyt. Ostatni tom nie był tak dobry pod względem fabularnym, jak pozostałe, ale nie zmienia to faktu, że jestem fanką twórczości tej pisarki i czekam niecierpliwie na jej kolejne książki.

Za możliwość przeczytania serdecznie dziękuję wydawnictwu Videograf

poniedziałek, 20 lutego 2017

240. Zabójczyni i podziemny świat Sarah J.Maas

Ilość stron: 140
Wydawnictwo: Uroboros
Rok wydania: 2014
Ocena: 7/10



   Po odbytej karze i zdobyciu uznania u Niemego Mistrza Cealena Sardothien wraca do Rifthold. W Twierdzy Zabójców czeka na nią Arobynn, który nagle jest pełen skruchy i obsypuje dziewczynę drogimi prezentami. Pamiętny incydent odbił piętno nie tylko na niej i Cealena bardzo chce się dowiedzieć, czy z jej towarzyszem Samem wszytko w porządku. Dostaje także kolejną misję, o wysokim stopniu trudności. Zadanie ma związek z handlem niewolnikami, którego tak nienawidzi, dlatego postanawia je przyjąć. Musi zabić niejakiego Donevela, a także wykraść cenne dokumenty potwierdzające jego niechlubne czyny. Dokonać może tego w określonym dniu i w określonej godzinie, a to będzie dla niej nie lada wyczyn, gdyż ten mężczyzna posiada liczną ochronę. Z pomocą przychodzi jej Sam i łącząc siły wspólnie próbuję przedostać się do Donevela i wypełnić misję.
   "Zabójczyni i podziemny świat" to bezpośrednia kontynuacja tego, co przeżyła Cealena w poprzedniej nowelce. Obie są ze sobą ściśle powiązane i bohaterka niejednokrotnie wspomina przygody, które spotkały ją na Czerwonej Pustyni. Sardothien nadal różni się od tej dziewczyny, którą poznałam w Szklanym tronie. Jest beztroska, butna i niezwykle arogancka. Często te cechy sprowadzają na nią kłopoty, ale czasem ją za nie podziwiałam. Zmieniła się także jej relacja z Samem. O ile wcześniej się nie znosili i ciągle rywalizowali, tak teraz łączy ich wspólna sprawa, a także stopniowo coś więcej. Bardzo się cieszę, że mogę bliżej poznać tego młodzieńca i już wiem, czemu był on pierwszą miłością Zabójczyni. W tej nowelce dostajemy świetną historię, która rozwija się w błyskawicznym tempie i nie raz wywołuje dreszczyk emocji. Sarah J. Maas jest mistrzynią w tworzeniu nie tylko pełnowymiarowych powieści, ale także krótkich historii, które wciągają i czytelnik potem żałuje, że tak szybko dobiegły końca.
    Cykl nowelek jest świetnym uzupełnieniem serii o Cealenie Sardothien, gdyż dają możliwość poznania jej z czasów młodości i dają obraz tego, jak ogromną metamorfozę przeszła. Uważam, że każdy fan Szklanego tronu powinien czuć się w obowiązku, by sięgnąć po te krótkie historyjki. 


Za możliwość przeczytania serdecznie dziękuję Grupie Wydawniczej Foksal

   

czwartek, 16 lutego 2017

239. Gra o życie James Dashner

Ilość stron: 380
Wydawnictwo: Albatros
Rok wydania: 2017
Ocena: 6/10


   Michael przekonał się, że VirtNet nie niesie już ze sobą przyjemności. Choć chłopak w pewnym stopniu uporał się ze świadomością, że jest tworem, a nie człowiekiem z krwi i kości, to cyberterrorysta Kaine ma przygotowaną kolejną niespodziankę. Otóż łotr planuje doszczętnie zniszczyć ludzkość i pełnić władzę. Główny bohater wraz z Sarą i Brysonem chcą mu to udaremnić, jednak pewne okoliczności sprawiają, że zastanawiają się, czy Kaine jest rzeczywiście ich największym wrogiem. 
   Cykl Doktryna Nieśmiertelności to moim zdaniem powiew świeżości, jeśli chodzi o tego typu książki dla młodzieży. James Dashner daje nam zasmakować świata, gdzie gry i sztuczna inteligencja mają ogromny wpływ na rzeczywistość i stanowią realne zagrożenie. Z jednej strony wydają się być wspaniałą rozrywką, gdzie można poznać prawdziwych przyjaciół, a z drugiej tworzą zagrożenie w postaci Kaine'a. W tym tomie Michael przekonuje się, że ten mężczyzna nie jest czystym złem, a to, co go do tej pory spotykało było wielką manipulacją. Razem z Sarą i Brysonem próbują sobie to wszystko poukładać i stawić czoła wrogowi numer jeden. Bardzo polubiłam trio graczy, zawsze fajnie ze sobą współpracowali, dlatego jestem wściekła na autora za to, co zrobił z jednym z nich. Momentami Michael irytował mnie swoimi nieprzemyślanymi zachowaniami, ale nadal uważam, że jest to bohater, którego da się lubić. Im dalej zbliżaliśmy się do zakończenia historii, tym większy mętlik czułam. O ile oswoiłam się już z realiami VirtNetu, to pisarz ciągle wprowadzał nowe rzeczy i już sama nie wiedziałam, co dzieje się na jawie, a co nie. Zapewne był to celowy zabieg, ale nie przypadł mi do gustu, gdyż momentami nie wiedziałam, na czym stoją bohaterowie, oraz kto jest tym złym, a kto ofiarą. Te zawirowania sprawiły, że ta część podobała mi się mniej niż poprzednie, a i samo zakończenie nie było raczej satysfakcjonujące. Zakończyło się w takim momencie, że z powodzeniem mógłby powstać tom czwarty. Nadal pozostaję fanką stylu pisania Jamesa Dashnera, gdyż ma w sobie coś, co sprawia, że czytelnik nie może się oderwać od jego książek. Lekki i przystępny język był pomocny przy zagłębianiu się w cyfrowe rzeczywistości.
    "Gra o życie" nie była tak porywająca jak pozostałe części trylogii, ale cieszę się, że zakończyłam tę historię i poznałam zakończenie. Ogólnie miło wspominam Doktrynę Śmiertelności i uważam, że najbardziej przypadnie do gustu fanom s-fi o szybkiej i wartkiej akcji. 

Za możliwość przeczytania serdecznie dziękuję wydawnictwu Albatros

poniedziałek, 13 lutego 2017

238. Pod presją Michelle Falkoff

Ilość stron: 316
Wydawnictwo: Feeria Young
Rok wydania: 2017
Ocena: 6/10



   Kara jest idealną córką, przyjaciółką, ma wybitne oceny, wielkie plany na przyszłość i czuje ogromną presję. Wymagający rodzice i nauczyciele to jedno, dziewczyna natomiast nie chce być w żaden sposób gorsza od rówieśników i zepsuć swojego wizerunku. Dlatego tak bardzo zabolała ją niedoskonałość cery, przez ten stan i unikanie prawdy straciła kontakt z najlepszymi przyjaciółkami. Odcięła się od życia towarzyskiego, jeszcze bardziej skupiając się na swojej edukacji. Kara intensywnie się uczy, gdyż marzy o pójściu do Harvardu, jednak gdy przychodzi ważny egzamin stres ją paraliżuje i traci przytomność. Ten incydent sprawił, że szuka sposobu na poradzenie sobie z tym problemem i w ostateczności sięga po pewne tabletki łagodzące te objawy, które dostaje od nowej koleżanki. Wbrew jej obawom lek spełnił swoje zadanie i test poszedł jej wyśmienicie, tylko że euforia trwała krótko. Otóż dziewczyna dostaje dziwne SMS-y z pogróżkami od osoby, która zna jej sekrety. Zmusza ją do robienia złych rzeczy, ale jak ma się temu przeciwstawić, skoro nie może pozwolić na to, by świat ujrzał jej drugą twarz?
    O twórczości Michelle Falkoff było głośno, gdy ukazała się książka "Playlist for the dead". Nie miałam jeszcze okazji się z nią zapoznać, ale gdy usłyszałam, że ma się pojawić jej nowa powieść, to nie mogłam się jej oprzeć. Historia opowiada o Karze, o której znajomi mówią "perfekcyjna". Już sam ten przydomek sprawia, że nastolatka musi mu sprostać. Jak to zwykle bywa w tym okresie życia, ludzie mają różnego rodzaju kompleksy, jednak Kara nie potrafi tego zaakceptować. Nie po to tak starała się być idealna, by teraz wypryski to zniszczyły. Maskuje je jak może, jednocześnie okłamując przyjaciółki i w ten sposób dodatkowo sobie szkodzi. Poprzez takie zachowanie uznałam ją za niezwykle płytką osobę, która wyolbrzymia problemy. Nie podobało mi się też to, że tak bezmyślnie sięgała po leki, które koniec końców przysporzyły jej samych problemów. Tłumaczyła to egzaminami, jednak w tamtym momencie nie różniła się niczym od dzieciaków, które sięgają po tego typu używki i systematycznie się wyniszczają. Z jednej strony gardziła dilerami, a z drugiej korzystała z ich towaru, co czyniło z niej hipokrytkę. Postać Kary wywołała we mnie sporo negatywnych emocji, jednak w miarę rozwoju zdarzeń jej charakter ulegał zmianie. Poznała nowych kolegów, którzy tak jak ona mieli ten sam problem i razem starali się rozwikłać zagadkę. Muszę przyznać, że autorce najbardziej udała się intryga. Do samego końca nie udało mi się odgadnąć, kto był prześladowcą i jakie miał motywy. Ostateczne wskazanie tej osoby mnie zaskoczyło, przez co książka zyskała w moich oczach. Powieść została napisana w przyjemny sposób, a dynamiczne dialogi sprawiały, że czytało się ją błyskawicznie.
   "Pod presją" nie jest wybitną pozycją, a minusy wynikają z kreacji głównej bohaterki. Kara miała być żywym przykładem na to, że nikt nie jest doskonały i w pewien sposób zgodzę się z tą koncepcją, chociaż nie jestem fanką tej postaci. Książka jest idealna na jeden raz, gdyż lekka fabuła przepleciona nutką tajemnicy daje nam lekturę, przy której można całkiem miło spędzić wieczór. Myślę, że jest to historia skierowana do młodzieży, ale osoby dorosłe też mogą po nią sięgać, gdyż ukazuje, jaką presję mogą czuć ich dzieci.

Za możliwość przeczytania serdecznie dziękuję wydawnictwu Feeria

niedziela, 12 lutego 2017

237. Reguły gry James Frey& Nils Johnson-Shelton

Ilość stron: 343
Wydawnictwo: SQN
Rok wydania: 2017
Ocena: 5/10


   Endgame trwa i zbiera swoje żniwo wśród graczy. Z dwunastki została zaledwie garstka, a zwycięzca może być tylko jeden. Obecnie przewagę ma Maccabee, który wszedł w posiadanie Klucza Niebios i Klucza Ziemi i jest zmobilizowany, by zdobyć ostatni, czyli Klucz Słońca. Z kolei An Liu jest jedynym, który pragnie zniszczenia i śmierci, sam ciągle powtarza, że gra dla śmierci. Z kolei reszta uczestników, w tym Aisling, Sarah i Jago sprzymierzyli się, aby powstrzymać tę brutalną grę i nie dopuścić do końca świata. Ich głównym celem jest postawienie się Stwórcom i w ten sposób tworzą własne reguły Endgame. Kto z nich zwycięży, a kto polegnie w walce?
    Minęło sporo czasu, odkąd czytałam tę serię, więc zapomniałam mnóstwo istotnych rzeczy. Szkoda, że na początku tego tomu nie mieliśmy przypomnienia kilku kwestii, gdyż byłoby to bardzo pomocne. Zamiast tego już od pierwszych stron zostaliśmy wrzuceni w wir akcji, co spowodowało, że czułam się zagubiona. Co prawda bohaterowie w swoich dialogach nawiązują do poprzednich części, ale nie zmienia to faktu, że czułam się przytłoczona. Liczyłam na to, że po kilku rozdziałach świat Endgame znów mnie porwie, jednak tak się nie stało. Bohaterowie nagle stali mi się obcy, o ile wcześniej uwielbiałam Sarah i Jago, tak teraz byli mi wręcz obojętni. Co do reszty postaci też trudno było mi znów zapałać do nich sympatią. Fabuła została poprowadzona inaczej niż to było w tomie pierwszym i drugim. Wtedy bohaterowie byli skupieni na rozwiązywaniu zagadek i szukaniu kolejnych Kluczy. Teraz była to głównie walka z czasem i przygotowywanie się do ostatecznego starcia. Jeśli chodzi o samo zakończenie to autorom udało się mnie zaskoczyć, ale nie do końca pozytywnie. Od samego początku tej serii miałam swoich faworytów i żałuję, że trylogia nie zakończyła się tak, jakbym sobie tego życzyła. 
    "Reguły gry" nie były tak porywające jak dwa poprzednie tomy, a szkoda, bo przy tamtych bawiłam się bardzo dobrze. Trudno mi ocenić tę książkę, gdyż w porównaniu do "Wezwania" i "Klucza niebios" wypadła słabo. Nie mniej jednak jest to seria, która wciąga i oferuje czytelnikowi brutalną historię, która na dłużej zostaje w pamięci.

Za możliwość przeczytania serdecznie dziękuję wydawnictwu SQN

piątek, 10 lutego 2017

Stosik #17


  W ostatnich tygodniach przybyło do mnie sporo interesujących powieści, z którymi chciałabym się z Wami podzielić. Zapraszam :)




Od góry:
-"Mara Dyer. Przemiana" Michelle Hodkin
-"Dwór mgieł i furii" Sarah J Maas (od wydawnictwa Uroboros)
- "Tajemny ogień" C.J. Daugherty (od wydawnictwa Otwarte)
-"Wstyd" Rachel van Dyken
-"Lawendowy pokój" Nina George (od wydawnictwa Otwarte)
-"Księżyc nad Bretanią" Nina George (od wydawnictwa Otwarte)
-"Nigdy nie gasną" Alexandra Bracken
-"Oddam Ci słońce" Jandy Nelson
-"W spojrzeniu wroga" Amie Kaufman, Meagan Spooner (od wydawnictwa Otwarte)
-"W sercu światła" Amie Kaufman, Meagan Spooner (od wydawnictwa Otwarte)
-"Prawo Mojżesza" Amy Harmon (od wydawnictwa Editio)
-"Making faces" Amy Harmon (od wydawnictwa Editio)
-"Reguły gry" James Frey (od wydawnictwa SQN)
-"Klejnot" Amy Ewing
-"Gwiezdny pył" Neil Gaiman



środa, 8 lutego 2017

236. Czerwone jak krew Salla Simukka


Ilość stron: 256
Wydawnictwo: YA!
Rok wydania: 2014
Ocena: 7/10


 Siedemnastoletnia Lumikki Andersson uczęszcza do szkoły artystycznej, ma świetne oceny i nie przepada za ludźmi. Gdy była młodsza jej życie zatruwały silniejsze od niej dziewczyny, dlatego nauczyła się bronić i umiejętnie znikać z pola widzenia. Mieszka w mroźnym Tampere i w jej życiu nie dzieje się nic ekscytującego, dopóki w szkolnej ciemni nie znajduje mnóstwa suszących się pieniędzy. Zaintrygowana dziewczyna pragnie się dowiedzieć, do kogo należą i dlaczego ktoś je zostawił w tym miejscu. Tym sposobem wplątuje się w sieć intryg, kłamstw, przekrętów, morderstw, gdzie gra toczy się o życie i handel narkotykami. Czy dziewczyna wyjdzie cało, czy może gangsterzy ją schwytają i ukarzą za informacje, których nie powinna posiadać?
    Lumikki Andersson, to taki trochę Sherlock w spódnicy, prowadzi obserwacje, wnikliwie obserwuje i wyciąga wnioski. Nastolatka jest bystra, zaradna i w kryzysowych sytuacjach zachowuje zimną krew. Wiadomo, że zdarzały jej się słabsze chwile, ale i tak imponowała mi odwagą. Jest to jedna z tych bohaterek, które da się polubić i przesadnie nie irytuje czytelnika. Oprócz niej pojawiło się kilka ciekawych postaci drugoplanowych, jednak to do niej zapałałam największą sympatią. Muszę przyznać, że wciągnęłam się w tę książkę już od pierwszych stron. Z jednej strony autorka dawała nam czas na poznanie Lumikki, oswojenie się z przedstawianą historią, a z drugiej strony serwuje wydarzenia, które budują napięcie. Czytając "Czerwone jak krew" trudno się nudzić, gdyż akcja rozwija się sprawnie i płynnie. Niektóre zabiegi udało mi się przewidzieć, tak samo jak zakończenie, ale nie zmienia to faktu, że nie mogłam przestać czytać. Powieść została napisana lekkim i prostym językiem, a poznawanie fińskich okolic było miłą odmianą.
   Sądzę, że "Czerwone jak krew" to ciekawy thriller dla młodzieży. Inspiracja baśnią o Królewnie Śnieżce także wypadła przekonująco i jestem zadowolona z tego, że sięgnęłam po twórczość tej autorki. Z pewnością będę śledzić dalsze losy Lumikki i Was też do tego zachęcam.
   

poniedziałek, 6 lutego 2017

235. Dwór mgieł i furii Sarah J. Maas

Ilość stron: 765
Wydawnictwo: Uroboros
Rok wydania: 2017
Ocena: 10/10

   Gdy Feyra pokonała Aramanthę jej życie uległo zmianie. Zdjęcie klątwy z mieszkańców Prythianu sprawiło, że teraz uznawają ją za Wyzwolicielkę. Ponadto Tamlin, książę Dworu Wiosny poprosił ją o rękę i trwają wielkie przygotowania do zaślubin. Wszystko byłoby jak w bajce, gdyby nie to, że Feyra nigdy nie chciała takiego życia. Owszem, bardzo kocha swojego księcia, jednak okrutne doświadczenia go zmieniły i teraz chce ją przed wszystkim strzec. Nie pozwala jej polować, wyjeżdżać z rezydencji, a nawet oswajać się z nowymi i nieznanymi jeszcze dziewczynie mocami. Wszystko robi to z troski i obawy przed wrogami, jednak Feyra powoli zaczyna się dusić we dworze. Nie do takiej egzystencji jest przyzwyczajona, a rola salonowej lalki ani trochę jej nie odpowiada. Im bliżej ślubu, tym większy strach ją ogarnia, bo odtąd jej stałymi rozrywkami będzie planowanie przyjęć i wychowywanie dzieci. Ponadto wielki wróg Tamlina, Rhysand upomina się o swoją część umowy, którą zawarł z jego ukochaną pod Górą. Otóż książę Dworu Nocy każdego miesiąca na tydzień zabiera Feyrę do swojej posiadłości. Jednak pytanie, czy dla dziewczyny będzie to okrutna kara, czy może odpoczynek od dworskich etykiet i obowiązków? Nad świat Fae nadciąga straszna wojna, która zbierze liczne żniwo. Główna bohaterka będzie musiała wybrać, po czyjej stanąć stronie: Tamlina, który ma przed nią coraz więcej tajemnic, czy nieoczekiwanych sojuszników?
    "Dwór cierni i róż" kilka miesięcy temu totalnie mnie zachwycił, dlatego tak niecierpliwie wyczekiwałam kontynuacji. Z jednej strony tom pierwszy zakończył się w taki sposób, że mógłby to być satysfakcjonujący koniec baśni, lecz autorka już na samym początku pokazała, że na dworze Tamlina wcale nie jest tak kolorowo. Feyra umiera z nudów, dręczą ją koszmary związane z Aramanthą, a jej narzeczony ciągle odsuwa ją od ważnych spraw i pragnie by zajmowała się tylko ceremonią ślubną. Bohaterka chce brać udział w niesieniu pomocy mieszkańcom Prythianu i nie odpowiada jej zachowanie ukochanego. O ile wcześniej Tamlin był mi raczej obojętny, tak teraz całą swoją osobą niezmiernie mnie irytował. Traktował Feyrę przedmiotowo i nie jak równą sobie, przez co czułam do niego pogardę. Dlatego w pełni rozumiałam jej decyzję o porzuceniu Dworu Wiosny, gdyż w miejscu, do którego trafiła mogła w rozwijać swoje talenty i nie czuć się stłamszona. Moje życzenie się spełniło i ta część zdecydowanie należała do Rhysa. Książę Dworu Nocy już w pierwszym tomie skradł moje serce, a tutaj był wręcz zniewalający. Złoczyńca, kłamca, zabójca i niezwykle arogancki mężczyzna ma także inne oblicze, które tak skrzętnie ukrywał przed resztą świata. Razem ze swoimi najbliższymi przyjaciółmi ma zamiar powstrzymać nadciągającą wojnę, by uchronić przed zniszczeniem to, co kocha. Jego delikatniejsza strona była równie urocza, jak bezczelne docinki. Wśród jego współpracowników są niezwykle barwne postacie, których nie sposób polubić i im kibicować. Każdy z nich jest inny, jednak razem stanowią grupę nie do pokonania, która wzajemnie się uzupełnia. W tym tomie autorka skupiła się bardziej na politycznym, niż baśniowym aspekcie. Mamy wiele intryg, brutalnych starć i przede wszystkim magii, która towarzyszy bohaterom na każdy kroku. Poznajemy także bliżej zwyczaje innych dworów i mamy porównanie, co który sobą reprezentuje. Nie brakuje także akcji i nieoczekiwanych jej zwrotów. Mimo, że powieść jest obszerna, to nie uświadczymy tu momentów nudy, ciągle pojawiają się ciekawe wątki, które porywają czytelnika. Jestem także oczarowana wątkiem miłosnym, któremu kibicowałam już od pierwszej części, łącząc tych bohaterów Sarah J Maas sprawiła, że razem są lepsi i silniejsi. Książka została napisana w sposób plastyczny, oczami wyobraźni widziałam poszczególne dwory, a także potwory, z którymi musiały mierzyć się postacie. 
   Mogę śmiało stwierdzić, że "Dwór mgieł i furii" to najlepsza powieść, jaka wyszła spod pióra Sarah J Maas. Miałam wobec niej duże wymagania, a dostałam o wiele więcej. Każdy wątek został przemyślany i dopracowany, przez co nie ma luk, czy niedopowiedzeń. Zakończenie było fenomenalne, przez co marzę, żeby już dorwać trzeci tom. Po moich licznych zachwytach nie macie innego wyboru, jak tylko sięgnąć po tę serię i tak jak ja się w niej zakochać!

Za możliwość przeczytania serdecznie dziękuję wydawnictwu Uroboros

TBR na lato