środa, 31 maja 2017

Wrap-up, czyli podsumowanie maja


Maj był wyjątkowo kiepskim miesiącem, jeśli chodzi o czytanie książek, na szczęście seriale nie ucierpiały aż tak bardzo :)
   Ilość stron: 864    Ocena: 9/10

  Ilość stron: 320   Ocena: 4/10

  Ilość stron: 462   Ocena: 5/10

  Ilość stron: 558   Ocena: 7/10

Seriale:

Those facial expressions. Yep. Definitely family.  Sezon 12 Supernatural dobiegł końca i choć działo się mnóstwo szalonych rzeczy, to serial już dawno stracił swój urok. Oglądam go z czystego sentymentu, ale w duszy liczę na to, że 13 sezon będzie już ostatnim.

  The Originals to zdecydowanie mój numer jeden, jeśli chodzi o ten miesiąc. Dokończyłam sezon 3 i jestem na bieżąco z 4. Akcja jest nieprzewidywalna, a postać Klausa i małej Hope jest wisienką na torcie :)

 Szkoda, że 2 sezon Lucyfera po przerwie miał raptem kilka odcinków. Jest to jeden z najlepszych seriali ostatnich miesięcy i mam obsesję na jego punkcie. Nie pozostaje mi nic innego, jak tylko czekać do jesieni na dalsze przygody diabła w Las Angeles <3

  Nieoczekiwanie znów wkręciłam się w oglądanie Słodkich kłamstewek i szczerze nie mogę się doczekać, jak skończy się produkcja, z którą jestem już kilka dobrych lat.

House: “What the hell are those?”
Cameron: “Candy canes.”
House: “Candy canes? Are you mocking me?”
—Season 1, Episode “Damned if You Do”  Z racji tego, że większość seriali albo mi się skończyła, albo ma przerwę sezonową, to postanowiłam rozpocząć oglądanie nowego. Padło na Dr House'a i ani trochę nie żałuję tego wyboru, bo już dosłownie po kilku pierwszych odcinkach jestem oczarowana kreacją doktora :)

Podsumowując w maju przeczytałam zaledwie 4 książki, ale za to całkiem sporo udało mi się obejrzeć. Mam nadzieję, że mimo zbliżającej się wielkimi krokami sesji uda mi się więcej przeczytać w czerwcu :)
Dajcie znać, jak Wam minął miesiąc i czy udało Wam się przeczytać coś ciekawego!

wtorek, 23 maja 2017

264. Królewska klatka Victoria Aveyard

Ilość stron: 558
Wydawnictwo: Otwarte
Rok wydania: 2017
Ocena: 7/10

   Mare Barrow została schwytana i od tego czasu pozostaje więźniem Mavena. Nowy król upokarza ją, ale jak na przestępczynię jest traktowana dość dobrze. Pilnowana przez strażników żyje w pokoju z ogromnym łożem i biblioteką i narzekać może tylko na Cichy Kamień, który tłumi jej błyskawicę. Choć sytuacja wydaje się beznadziejna Mare nie poddała się i za wszelką cenę próbuje odzyskać wolność i powrócić do Czerwonej Gwardii. Jak się okazuje pałac jest więzieniem nie tylko dla niej, lecz także dla jej dawnego ukochanego. Po śmierci królowej Elary Maven pozostał sam na placu boju, a jego wrogowie rosną w siłę i powiększają się z dnia na dzień. Aby wprowadzić w życie swoje diaboliczne plany wykorzystuje jedyną osobę, na której jeszcze mu zależy. Mare staje się jego marionetką i przed społecznością jest zmuszona udawać Czerwoną, która zrozumiała swoje błędy i ze skruchą szukała schronienia u Srebrnego władcy. Czy jej dawni przyjaciele uwierzą w te kłamstwa, czy może jednak ruszą swojej przywódczyni na ratunek?
    Po spektakularnym zakończeniu "Szklanego miecza", który wywołał we mnie różne uczucia nie mogłam się doczekać, aż w moje ręce trafi trzeci tom. Akcja rozgrywa się bezpośrednio po tym, jak Mare oddała się w ręce Mavena i liczyłam na bardzo szybką konfrontację tych dwóch postaci. Jednak pierwsze rozdziały mijały na egzystencji dziewczyny i jej licznych rozmyślaniach. Mam wrażenie, że po ostatnich wydarzeniach charakter dziewczyny od błyskawic uległ trochę zmianie. Przestała być egoistką, która po trupach dąży do celu, śmierć brata wywołała u niej niekończące się poczucie winy. Co do Mavena, który jest moją ulubioną postacią w tej serii, to mogliśmy go odrobinę bliżej poznać. Owszem jest potworem i okrutnym królem, który podstępem przejął władzę należną Calowi, ale tak ukształtowała go Elara. Srebrna królowa w dzieciństwie torturami zmuszała małego chłopca do posłuszeństwa i wielu innych rzeczy. Takie wychowanie przyczyniło się do tego, że Maven stał się człowiekiem bez uczuć, niezdolnym do współczucia, przyjaźni czy miłości. Obsesja na punkcie Mare i tonu to ich jedyne przejawy. Bardzo podobały mi się wspólne momenty tych dwojga bohaterów. Bohaterką na którą także zwróciłam uwagę była Evangeline, była narzeczona Cala. W poprzednich tomach była przedstawiona jako rządna krwi Srebrna, a teraz okazało się, że jej postać sporo wnosi do fabuły. Oczywiście nie brakowało Czerwonej Gwardii, ale książkę Cal już dawno stracił w moich oczach przed swoje niezdecydowanie, po której stronie się opowiedzieć. Akcja rozwijała się mozolnie, bywały rozdziały, które w moim mniemaniu były nudne, ale już od drugiej połowy nie mogłam oderwać się od lektury. Byłam przekonana, że będzie to finalny tom tej trylogii i czekałam na spektakularny koniec, jednak jak się okazało "Królewska klatka" jest dopiero zapowiedzią zakończenia losów mieszkańców Norty.
    Powieść Victorii Aveyard spełniła moje oczekiwania i czytało mi się przyjemnie i z niecierpliwością śledziłam kolejne rozgrywki Czerwonych i Srebrnych. Samo zakończenie mogłoby być bardziej emocjonujące, lecz nie zmienia to faktu, że będę wyczekiwać kolejnej części.

Za możliwość przeczytania serdecznie dziękuję wydawnictwu Otwarte

sobota, 20 maja 2017

Królewska klatka Victoria Aveyard #zapowiedź



Trzeci tom bestsellerowej serii „Czerwona Królowa”.

Mare jest pilnie strzeżonym więźniem zdanym na łaskę i niełaskę Mavena. Dręczą ją wspomnienia własnych błędów, a działanie Cichego Kamienia pozbawia ją mocy. Buntowniczka staje się dziewczyną bez błyskawic. Jednak i Maven otoczony jest wrogami. Z trudem utrzymuje kontrolę nad krajem oraz swoim więźniem. Mare czuje, że mimo nienawiści, którą żywi do Mavena, jest on prawdopodobnie jej jedyną szansą na przeżycie, zwłaszcza że Evangeline dąży do jak najszybszej egzekucji Czerwonej Królowej. Tymczasem Nowi i Czerwoni przygotowują się do wojny, bo nie chcą już dłużej pozostawać w ukryciu. Jest z nimi książę Cal, którego nic nie powstrzyma przed ratowaniem Mare.

Kto rozświetli drogę buntowników, jeśli dziewczyna od błyskawic straci swoją moc? Już wkrótce ogień ogarnie wszystko i spali bezpowrotnie Nortę, jaką Mare znała.


źródło opisu: Moondrive

Seria Victorii Aveyard jest niewątpliwie wybuchowa. "Czerwona królowa" i "Szklany miecz" wywołały u mnie wiele emocji, choć czasem miałam ochotę nakrzyczeć na główną bohaterkę. Jestem niezmiernie ciekawa, co autorka nam zaproponuje w "Królewskiej klatce" i mam nadzieję, że będzie to coś niesamowitego. 





Książki z rabatem -30% znajdziecie tu klik





wtorek, 9 maja 2017

263. Nic do stracenia. Początek Kirsty Moseley

Ilość stron: 462
Wydawnictwo: HarperCollins
Rok wydania: 2017
Ocena: 5/10

   Szesnastoletnia Annabelle Spencer jest piękną dziewczyną, której nic nie brakuje. Ma bardzo bogatych i wpływowych rodziców oraz Jacka, który jest miłością jej życia. Wszystkie jej plany i marzenia legną w gruzach w dniu urodzin, kiedy to ginie jej chłopak, a ona sama zostaje uprowadzona przez handlarza narkotykami, niejakiego Cartera. Dziewczyna przez wiele miesięcy jest zdana na jego łaskę. Bicie i wykorzystywanie seksualne złamało ją psychicznie i gdy policja wreszcie ją odnalazła już nie była tą samą osobą. Głębokie rany zadane jej duszy i ciału nie chcą się zagoić, nie pomaga również fakt, że oprawca trafił do więzienia. Anna stała się oziębłą osobą, która z trudem znosi obecność innych ludzi, nie mówiąc już o dotyku. Wydawałoby się, że skoro Thomas jest za kratkami, jej koszmar skończył się, jednak senator coraz częściej przechwytuje listy wysyłane do jego córki przez Cartera. Są to pogróżki bądź liściki miłosne, dlatego stara się zapewnić swojemu dziecku jak najlepszą ochronę. Tym oto sposobem młody i utalentowany Ashton Taylor zostaje jej osobistym ochroniarzem, który ma stać na jej straży. 

   Zabierając się za tę książkę spodziewałam się lekkiej i przyjemnej historii miłosnej oraz gangsterskich fragmentów. Początkowo czytało mi się ją naprawdę dobrze, niezwykle zaintrygowała mnie postać Cartera Thomasa i liczyłam na to, że będzie miał większy udział w tej historii. Kiedy opisywano Annabelle jako bezwzględną i wyrachowaną kobietę pomyślałam, że dawno już takiej bohaterki nie było. Niestety, gdy wreszcie się pojawiła nie przypominała tej osoby, którą poznałam na podstawie słów innych ludzi. Anna okazała się być naiwna, o zmiennych nastrojach, raz głośno się śmieje, by za chwilę wybuchnąć histerycznym płaczem. Nie rozumiałam jej sposobu myślenia, nie pozwala się przytulić rodzicom, a po kilku dniach znajomości lgnie do przystojnego ochroniarza. Średnio mi się podobało jej nieracjonalne zachowanie. Co do Ashtona to nie mam wiele do powiedzenia oprócz tego, że z miejsca zakochał się w swojej podopiecznej i myślał tylko o niej. O ile przez pierwszą połowę powieści całkiem podobała mi się ich relacja, to potem byłam nią zwyczajnie zmęczona. Nie działo się nic innego poza ich zbliżeniami, kłótniami, ckliwymi momentami. Liczyłam na jakieś zwroty akcji i zagrożenie ze strony Cartera, jednak nic takiego nie miało miejsca. Kirsty Moseley pisze w przyjemny sposób, lecz szkoda, że nie wyłamuje się ze swoich schematów i nie próbuje nadać innego przebiegu fabuły.

   "Nic do stracenia" to niezobowiązująca powieść, którą można spokojnie przeczytać w jeden wieczór. Do gustu zdecydowanie przypadnie miłośniczkom romansów, jednak jak dla mnie nie okazała się zbyt dobra. Brakowało mi w niej akcji, a i kreacja bohaterów mogła by być lepsza.

Za możliwość przeczytania serdecznie dziękuję wydawnictwu HarperCollins



niedziela, 7 maja 2017

262. Wstyd Rachel van Dyken

Ilość stron: 320
Wydawnictwo: Feeria Young
Rok wydania: 2015
Ocena: 4/10



   Lisa jest studentką psychologii i przyjaźni się z Westonem oraz Gabe'm. Los jej nie oszczędzał i dwudziestojednoletnia dziewczyna ma mroczną przeszłość, którą za wszelką cenę chce ukryć przed resztą świata. Jej były chłopak Taylor, który był niezrównoważony psychicznie popełnił samobójstwo, a jednak cały czas żyje w jej koszmarach. Czuje się odpowiedzialna za wiele złych rzeczy i nie potrafi sobie przebaczyć śmierci tamtego chłopaka. Uczucie wstydu i poniżenia towarzyszy jej na każdym kroku. Gdy niespodziewanie na jej drodze staje Tristan wiele się zmienia. Mężczyzna jest profesorem na jej uniwersytecie i wykazuje duże zainteresowanie nią. W rzeczywistości jednak szuka on odpowiedzi na trudne pytania i liczy na to, że Lisa nieświadomie mu ich udzieli. Czy ich relacja będzie się opierać na kłamstwie i niedomówieniach, czy może ich losy splotą się nieodwracalnie?

   Seria Zatraceni jest bardzo popularna i wysoko oceniana. Tom pierwszy bardzo mi się podobał, przedstawiona tam historia była wzruszająca. Tom drugi był mniej emocjonujący, a postać Gabe'a została spłycona. Natomiast ta część ma w sobie namiastki patologii, które mi przeszkadzały. W pewnym stopniu rozumiem intencje autorki i jej zamysł, by w jak najbardziej szokujący sposób przedstawić życie głównych bohaterów, jednak nie przypadło mi to do gustu. O ile gdy w poprzednich tomach pojawiała się Lisa, zawsze myślałam, że jest interesującą i pełną życia dziewczyną. Gdy jednak nadszedł czas na opisanie jej historii, to okazała się mdła i irytująca. Podobnie miałam z Tristanem, niby został wykreowany na pociągającą męską postać, a moim zdaniem był zwyczajnie nieczułym dupkiem. Nie jestem też zbyt wielką fanką relacji tej dwójki. Jak dla mnie była ona przesłodzona i ckliwa. Książkę czyta się lekko i podobały mi się fragmenty, gdy do akcji wkraczali bohaterowie, których miałam przyjemność poznać w poprzednich tomach.

   "Wstyd" jest przewidywalną powieścią dla młodzieży, która niestety nie jest dobra. Ma wiele wad i żałuję, że seria,która początkowo mi się podobała pozostawiła po sobie niesmak. Lubię twórczość Rachel van Dyken, ale historia, którą tu dostałam była przeciętna i do mnie nie przemówiła.

piątek, 5 maja 2017

Emoji Book Tag

 Na blogu od wieków nie było Tagu, więc postanowiłam nadrobić zaległości :)

  Broken Heart- książka, która złamała mi serce

Nie ma za dużo tego typu książek, ale chyba postawię na "Zanim się pojawiłeś". Pamiętam, że przeżywałam tę historię przez wiele tygodni i trudno było mi się pogodzić z wyborami bohaterów. 

  Loudly Crying Face- książka, której zakończenie mnie wzruszyło

Zdecydowanie będzie to ostatni tom Diabelskich maszyn. "Mechaniczna księżniczka" wywołała potop łez :(

 Face with Tears of Joy- książka, przy której płakałam ze śmiechu

Carina Bartsch ma fantastyczne poczucie humoru. "Lato koloru wiśni" i "Zima koloru turkusu" to idealne książki, jeśli chodzi o zabawne dialogi i komiczne sytuacje.


 Face Screaming in Fear- książka, która mnie zszokowała

"Po miłości za wszelką cenę" nie spodziewałam się praktycznie nic. Myślałam, że jest to typowa historia o młodzieńczym uczuciu, a dostałam coś, co wywołało u mnie ciarki.

  Smiling Face with Horns- ulubiony czarny charakter

Jako że nie mogłam się zdecydować, wybrałam dwóch: Maven z "Czerwonej królowej" i Rhysand z "Dworu cierni i róż"- obu ubóstwiam i kibicuje im od samego początku.

         Recreational Vehicle- książka, w której bohaterowie dużo podróżowali

Tutaj mogę wspomnieć o "Imperium burz", które niedawno przeczytałam. Zarówno główni jak i poboczni bohaterowie przemierzali rozległe i niebezpieczne krainy przez cały czas trwania akcji.

                                             
 Full Moon Symbol- książka, w której występują wilkołaki

Taką przykładową książką jest z pewnością "Drżenie" Maggie Stiefvater, jak i kolejne części tej trylogii. 

 Open book- książka, której nie możesz doczytać.

Kilka miesięcy temu zaczęłam czytać "Tancerzy burzy" i choć słyszałam, że ta seria jest niesamowita, to po prostu nie potrafię się w nią wkręcić i kilka razy już ją odłożyłam.

 Christmas Tree- książka idealna na święta

Moim zdaniem jest to seria J.K.Rowling. Mam taką tradycję, że w każde święta czytam daną część Harry'ego Pottera :)
Weeding- książka z pięknym ślubem

Dość długo zastanawiałam się nad tym pytaniem, gdyż znam niewiele książek, w których opisywany był ślub. Przypomniałam sobie jednak o "Jedynej" Kiery Cass i królewskim weselu.

Do tego Tagu chciałabym nominować:

Kitty Ailla
Kamila Orłowska
Oxuria



wtorek, 2 maja 2017

261. Imperium burz Sarah J. Maas

Ilość stron: 864
Wydawnictwo: Uroboros
Rok wydania: 2017
Ocena: 9/10

   Aelin Galathynius nareszcie może sięgnąć po swoją koronę. Wraz ze swoim nielicznym dworem planuje przejąć władzę, jednak nie jest to takie proste. Jej droga do Terrasenu usiana jest niebezpieczeństwami, a lordowie nie chcą uznać jej dziedzictwa i oddać ziem młodziutkiej królowej. Wraz ze swoim ukochanym Rowanem cały czas uczy się panować nad ognistymi mocami i wybuchowym temperamentem. Są ludzie, którzy wytykają jej, że życie jakie prowadzi nie przystoi władczyni i nie chcą jej poprzeć. Dodatkowo Erawan, król Valgów zebrał liczną armię i zamierza zadać ostateczny cios ludzkości, a Aelin ma do pomocy jedynie przyjaciół i starych dłużników. Gra toczy się o wielką stawkę i czy dawna Zabójczyni Adarlanu sprosta wszelkim przeciwnościom losu?
  Seria "Szklany tron" należy do jednej z moich ulubionych i wielbię każdą książkę, która wychodzi spod pióra Sarah J. Maas. Muszę jednak przyznać, że odkąd Aelin porzuciła miano Cealeny Sardothien, to nie darzę jej już taką sympatią. Bohaterka przeszła ogromną metamorfozę, a liczne doświadczenia ukształtowały ją. O ile wcześniej nie przeszkadzały mi jej buta, impulsywność, arogancja i skrytość, tak teraz mnie to irytuje. Myślę, że jako prawowita władczyni powinna zachować się z godnością i porzucić wizerunek rozpieszczonej dziewczyny. Ponadto czasem miałam wrażenie, że Aelin sięga po wszystko, na co tylko ma ochotę, nawet jeśli na to w żaden sposób nie zasłużyła. Bohaterka ma wiele twarzy i raz ją uwielbiam, by za chwilę czuć do niej niechęć. Nadal nie potrafię także zaakceptować Rowana. Książę Fae został dobrze wykreowany i jest wspaniałym wojownikiem, jednak nie potrafię go sobie wyobrazić z Aelin. Zapewne dlatego, że już od pierwszej części moim faworytem był kapitan gwardii Chaol, którego ku mojej rozpaczy w tej części zabrakło. Na całe szczęście dużą rolę odegrali Aedion, król Dorian, Lysandra i Manon Czarnodzioba, którzy są fantastycznymi postaciami. Wielkim zaskoczeniem były rozdziały napisane z perspektywy Elide i Lorcana. W poprzednich częściach autorka nie pozwoliła ich nam bliżej poznać, natomiast tym razem mogliśmy zachwycać się ich wspólną historią. Wszyscy bohaterowie są barwni,temperamentni, żywiołowi i zdeterminowani walczyć za Aelin Galathynius. Pisarka coraz bardziej rozwija jej historię i buduje nowe, bardzo ciekawe wątki, które przyspieszają bicie serca. Magia wiedzie tu prym, ale nadal możemy cieszyć się zwykłymi potyczkami zarówno bronią jak i słownymi, które dawno temu tak mnie oczarowały. Jeśli chodzi o zakończenie, to totalnie mną ono wstrząsnęło i przeraziło. To, co wydarzyło się na ostatnich kartach tej powieści było tak emocjonujące, że nie wiem, jak ja wytrzymam do wydania kolejnego tomu!
   "Imperium burz" uważam za fenomenalnie napisaną książkę, która wbija w fotel. Mimo niewielkich zgrzytów, jakie miałam z główną bohaterką, to nie mogę nic innego jej zarzucić . Sarah J. Maas wykonała kawał dobrej roboty i aż się boję tego, jak dalej potoczą się losy moich ulubionych bohaterów.

Za możliwość przeczytania serdecznie dziękuję wydawnictwu Uroboros

278. Onyks Jennifer L. Armentrout