środa, 30 marca 2016

Wrap up, czyli podsumowanie marca



 Marzec minął bardzo szybko i niespodziewanie, ale za to obfitował u mnie we wspaniałe książki! :)







  Ilość stron: 462   Ocena: 8/10




Ilość stron: 300  Ocena: 8/10

Ilość stron: 368   Ocena: 7/10

Ilość stron: 492   Ocena: 9/10

Ilość stron: 97   Ocena: 7/10

Okładka książki Raven Ilość stron: 510   Ocena: 6/10

Ilość stron: 300   Ocena: 8/10

Ilość stron: 440   Ocena: 7/10

Ilość stron: 446   Ocena: 8/10

Ilość stron: 442  Ocena: 8/10

Ilość stron: 232   Ocena: 7/10

Ilość stron: 452   Ocena: 9/10

Ilość stron: 383   Ocena: 7/10

Ilość stron: 416   Ocena: 8/10

14 książek to rekordowy wynik biorąc pod uwagę fakt, że zaczęłam przygotowania do matury i choć jestem z niego dumna, to wiem, że w kwietniu będę musiała zwolnić tempo.
Łączna liczba książek: 14
Łączna liczba stron: 5340
Łączna liczba komentarzy: 2441
Łączna liczba wyświetleń: 34324   
    

135. Alicja i uczta zombi Gena Showalter

Ilość stron: 416
Wydawnictwo: HarperCollins
Rok wydania: 2016
Ocena: 8/10

    Ogromnie się ucieszyłam, gdy dowiedziałam się, że powstanie czwarty tom Kronik Białego Królika, gdyż jestem wielką fanką tej serii. Jednak moja radość wyparowała, gdy okazało się, że Ali nie jest już narratorką powieści, a jej wybuchowy związek z Colem zszedł na drugi plan. Otóż historia została poprowadzona z perspektywy Szrona i Camilli. Początkowo trochę mi to przeszkadzało, gdyż brakowało chemii między tamtą dwójką bohaterów. Jednak czytając kolejne rozdziały przekonałam się, że zmiana narracji to był strzał w dziesiątkę.
   Po śmierci swojej ukochanej Szron przestał okazywać ludzkie uczucia, odsunął się od przyjaciół, szuka pocieszenia w ramionach obcych dziewczyn i pogrążył się w żałobie i tęsknocie za Kat. Z kolei Camilla to zdrajczyni, która jest odpowiedzialna za śmierć niewinnych ludzi, w tym najbliższej przyjaciółki Ali i dziewczyny wspomnianego chłopaka. Kat jest teraz świadkiem i jako duch ma w pewien sposób wpływ na teraźniejsze życie zabójców. W wyniku wizji i jej namów Milla zgadza się podążać krok w krok za Szronem, któremu ma w przyszłości ocalić życie. Wie, że nie będzie to proste, gdyż darzy ją silną nienawiścią i obwinia za śmierć ukochanej. Ich początki są bardzo trudne, jednak wspólne walki z zombi i chęć ocalenia świata sprawiają, że po pewnym czasie stają się partnerami. Nikt by nie przypuszczał, że między dwójką wrogo nastawionych do siebie ludzi może narodzić się uczucie silniejsze niż tolerancja, a jednak los płata im figla i zbliżają się do siebie. Jedynym problemem jest to, że Kat nie wyjawiła do końca treści wizji i nikt nie przypuszcza, że dla blond zabójczyni może się ona skończyć tragicznie.
   Sądzę, że dobrym pomysłem było odstawienie Ali i Cola na dalszy plan, gdyż tworzą oni szczęśliwą parę i nie było już sensu między nimi mieszać. Autorka skupiła się zatem na smutnym losie Szrona, którego polubiłam już od pierwszego tomu. Jest to typ niegrzecznego chłopca: arogancki, o ciętym języku i groźnym spojrzeniu. Jednak, gdy mu na kimś zależy jest w stanie walczyć o tę osobę do ostatniego tchu. Z kolei postać Camilli we wcześniejszym tomie nie przypadła mi do gustu, dopiero teraz było mi dane poznać, co siedzi jej w głowie, poznać jej pobudki i żal za popełnione czyny. Poznałam więc wrażliwą, bojącą się zranienia i kochającą nad życie brata dziewczynę, która w odpowiednich momentach potrafi zamienić się w maszynę do zabijania. Ogromnie spodobało mi się połączenie tej dwójki, a szczególnie ich wzajemne potyczki słowne i nieśmiałe zerknięcia na drugą osobę. Oczywiście z książce nie zabrakło również pozostałych zabójców z grupy, którzy wnosili mnóstwo sarkazmu, humoru i przede wszystkim spektakularnych walk z nieumarłymi. Uwielbiam dynamiczną akcję, której nie brakuje przez cały czas, a także wspaniale wykreowanych bohaterów, którzy są barwni, zabawni i energiczni.
   Podsumowując, "Alicja i uczta zombi" to świetne zakończenie fantastycznej serii i jest mi smutno, że musiałam pożegnać się z moimi ulubionymi bohaterami. Ogromnie polecam wszystkim powieści Geny Showalter, gdyż gwarantują niesamowite przygody, które wbijają w fotel i nie pozwalają oderwać się od czytania.

Za możliwość przeczytania serdecznie dziękuję wydawnictwu HarperCollins

wtorek, 29 marca 2016

134. Malfetto. Mroczne piętno Marie Lu

Ilość stron: 383
Wydawnictwo: Zielona Sowa
Rok wydania: 2015
Ocena: 7/10

   Adelina Amouteru od lat jest wyrzutkiem społeczeństwa. Dawno temu do Kenettry wkroczyła okropna zaraza, która zebrała liczne żniwo, a ci którym udało się zostać przy życiu zostali naznaczeni malfetto i odtąd żyją z piętnem. U nastolatki ujawnia się to tym, że w dzieciństwie straciła oko, a jej włosy przybrały barwę srebra niczym księżyc w pełni. Dziewczyna w domu nigdy nie była traktowana sprawiedliwie, jej młodszą i idealną siostrę ojciec rozpieszczał, a ją ganił i podle traktował. W wyniku nieprzyjemnych okoliczności Adelina ucieka z domu, a ojciec w przypływie szału stara się ją powstrzymać. Wówczas ujawniają się dotąd skrywane moce nastolatki, które potrafią wzbudzić prawdziwy strach i jej bezwzględny rodzic umiera. Oszołomiona bohaterka bardzo szybko wpada w ręce Inkwizycji i od niechybnej egzekucji w ostatniej chwili ratuje ją przywódca Sztyletów. Teren, mściwy sługa królowej jest niepocieszony i przysięga sobie odnaleźć uciekinierkę i raz na zawsze uwolnić świat od reszty malfetto. Adelina trafia do grupy innych ludzi obdarzonych niezwykłymi mocami, a jej wybawcą okazuje się być Enzo, prawowity spadkobierca tronu, który został wygnany z powodu Mrocznego Piętna. Wojownicy szykują zamach na króla i planują wykorzystać niezwykłe talenty nowej członkini, by uzyskać zwycięstwo.
   "Malfetto" to moje pierwsze spotkanie z twórczością Marie Lu i już mogę powiedzieć, że bardzo polubiłam jej styl pisania. Pisze w taki sposób, że tworzy niesamowity klimat, a renesansowa wizja Włoch, kanałów, Inkwizycji i zarazy ogromnie na mnie oddziaływała. Również kreacja bohaterów nie była najgorsza. Adelina może nie jest błyskotliwa, pełna energii czy sarkazmu, ale potrafię to zrozumieć, gdyż jej życie jak dotąd było pasmem nieszczęść i także teraz los jej nie oszczędzał. Dodatkowo bohaterka musi zmagać się ze swoimi śmiercionośnymi mocami, próbuje je okiełznać i stłumić radość, jaką czuje jej serce, gdy zadaje wrogom ból. Właśnie ta mroczna strona jej osobowości niezmiernie intryguje czytelnika. Enzo to urodzony przywódca, który nieustępliwie dąży do celu, jednak nawet on nie może zaprzeczyć temu, że srebrnowłosa malfetto wzbudza w nim uczucia, jakich od dawna nie czuł. Kolejną postacią, która zwróciła moją uwagę był Teren. Jest to okrutny i nieobliczalny mężczyzna, który oddaje się swojej misji i nienawidzi odmieńców z całego serca. Jak się potem dowiadujemy skrywa on nie lada sekret, który zmienił moje spojrzenie na jego postawę. Ponadto podobały mi się jego wspólne sceny z Adeliną i choć z pozoru są dla siebie śmiertelnymi wrogami, to wyczuwałam między tymi bohaterami chemię. Mam nadzieję, że w kolejnych tomach ich wątek zostanie bardziej rozwinięty. Co do akcji, może nie była ona zapierająca dech w piersiach i porywająca, ale miała w sobie pewien urok. Najwięcej się działo pod sam koniec i byłam przekonana, że już dawno przewidziałam zakończenie. Jednak pisarka zastosowała tak niespodziewany zabieg, że wręcz nie mogłam uwierzyć w to, co czytam.
   Podsumowując, "Mroczne piętno" to całkiem  obiecujący początek dość oryginalnej i zaskakującej historii. Rzadko się zdarza, żeby czarny charakter ogrywał rolę głównej postaci i jestem ciekawa dalszych losów Adeliny. Moją ciekawość wzmaga również emocjonujące zakończenie. Sądzę, że ta powieść przypadnie do gustu fanom fantastyki, gdyż ta książka zawiera w sobie wszystkie wątki, które powinny się znaleźć i zachwycić w tego typu pozycji. 

poniedziałek, 28 marca 2016

133. Zima koloru turkusu Carina Bartsch

Ilość stron: 452
Wydawnictwo: Media Rodzina
Rok wydania: 2015
Ocena: 9/10

   Od pamiętnej wycieczki pod namioty Elyas milczy jak zaklęty. Emely jest bardzo zdziwiona jego niecodziennym zachowaniem, gdyż przyzwyczaiła się do niespodziewanych odwiedzin, natrętnych wiadomości czy słownych przepychanek. Nie rozumie co mogła źle zrobić i nie pomaga jej również fakt, że po raz drugi zakochała się w tym bezczelnym chłopaku. Nie ma również kontaktu z tajemniczym Luca, z którym korespondowała przez kilka ostatnich miesięcy i którego zdążyła obdarzyć sympatią. Dziewczyna czuje się coraz bardziej zdesperowana i gdy nadchodzi impreza z okazji Halloween ma zamiar wykorzystać okazję i tam zmusić brata swojej najlepszej przyjaciółki do rozmowy. Niestety nic nie idzie po jej myśli i Elyas ciągle znika jej z oczu. Efektem tych mizernych zmagań jest silne upojenie alkoholowe, które jej zdaniem jest najlepszym wyjściem z sytuacji. Szalona impreza kończy się kiepskimi skutkami ubocznymi, ale także wtedy główni bohaterowie zdobywają się na szczerą rozmowę. Porozumienie i szczęście nie trwa jednak zbyt długo, gdyż na światło dzienne wychodzi głęboko skrywana przez Swarza tajemnica i Emely czuje się zraniona dokładnie tak, jak siedem lat temu.
   "Zima koloru turkusu" jest drugim i ostatnim tomem opowiadającym o przygodach tych wspaniale wykreowanych bohaterów. Autorka znów zaserwowała nam burzę emocji, uczuć i przede wszystkim humoru. Co prawda nie było go tak dużo jak w poprzedniej części, ale nie zmienia to faktu, że i tak udawało mi się płakać ze śmiechu. W drugiej połowie książki zaczęło mi brakować tych słynnych potyczek słownych, gdyż uwaga została skupiona głównie na wewnętrznych przeżyciach i rozterkach miłosnych bohaterów. Mogliśmy bardziej zagłębić się w przemyślenia Emely i poczuć jej ból spowodowany po raz kolejny nieszczęśliwą miłością. O Elyasie z kolei dowiadujemy się dlaczego tak postąpił i jakie motywy nim wtedy kierowały. W tych trudnych chwilach ogromnie współczułam bohaterom, a jeszcze bardziej kibicowałam temu, żeby dali sobie jeszcze jedną szansę i nie zmarnowali tak niespotykanej miłości. 
    Carina Bartsch sprawiła, że przekonałam się, że romanse nie muszę opierać się na fizyczności, a na przeżyciach emocjonalnych. Wykreowała całe mnóstwo indywidualnych i zapadających w pamięć postaci, a z losami Emely i Elyasa zżyłam się szczególnie. Nie mogłam się nadziwić chemii, jaka między istniała i był to jeden z uroków całej historii. Muszę przyznać, że twórczość tej niemieckiej pisarki bezapelacyjnie skradła mi serce i nie raz będę z wielką przyjemnością powracać do tej fantastycznej duologii.

Za możliwość przeczytania serdecznie dziękuję wydawnictwu Media Rodzina

132. Ósmy kolor tęczy Martyna Senator

Ilość stron: 232
Wydawnictwo: Videograf
Rok wydania: 2016
Ocena: 7/10


   Pięć lat temu świat Lilki się zawalił, gdy w tragicznym wypadku samochodowym straciła ukochaną matkę i wzrok. Od tamtej pory dziewczyna zmagała się z silną depresją i próbowała nauczyć się funkcjonować bez jednego zmysłu. Teraz ma osiemnaście lat, pogodziła się z zaistniałą sytuacją, przygotowuje się do matury i jej życie kręci się wokół najbliższej rodziny i jedynego przyjaciela. Spokój i monotonnie burzy wkroczenie aroganckiego i jak jej się wydaje niemiłego Tomka. Od pierwszej chwili Lila żywi do niego niechęć i nie jest zbytnio zachwycona, gdy dowiaduje się, że chłopak ma być jej nowym korepetytorem od fizyki. Po bliższym poznaniu okazuje się, że wcale nie jest taki straszny, jak jej się na początku wydawało i bohaterka zaczyna wręcz wyczekiwać kolejnych lekcji. Nietrudno zgadnąć, że po pewnym czasie głównych bohaterów połączy przyjaźń i uczucie.
   Historia na pierwszy rzut oka może wydawać się banalna: dziewczyna, która zakochuje się w koledze siostry, który wyzwala w niej głębokie uczucia. Otóż nie. Przede wszystkim na główny plan wysuwa się kalectwo nastolatki, która według mnie jest niezwykle dzielną osobą. Większość ludzi na jej miejscu totalnie by się załamało, jednak Lila stara się czerpać z życia jak najwięcej przyjemności za pomocą pozostałych jej zmysłów. Podziwiam jej determinację i doskonale rozumiem jej gorsze dni i nieustające poczucie winy. Z kolei Tomek został  wykreowany na sympatycznego i przystojnego chłopca, który roztacza wokół siebie ciepło, cierpliwość i oddanie. Mimo że Lilka nie może go zobaczyć, to ich miłość kwitnie i wydaje się być silniejsza niż wtedy, gdyby dziewczyna była zdrowa. Oprócz uroczego romansu autorka kryje przed czytelnikami pewien sekret, którego w ogóle się nie spodziewałam i był dla mnie sporym zaskoczeniem.
    "Ósmy kolor tęczy" to powieść niezwykle wzruszająca i zapadająca w pamięć. Jej wielkim atutem jest styl pisania autorki, który jest lekki i porywający. Sprawiła, że osoba czytająca zżywa się z postaciami i pragnie jak najszybciej poznać ich dalsze losy. Od tej chwili pani Martyna Senator stała się jedną z moich ulubionych autorek i będę ze zniecierpliwieniem wypatrywać jej kolejnych książek, a tą konkretną gorąco wszystkim polecam. Zwrócę jeszcze uwagę na okładkę, która przyciąga wzrok piękną kolorystyką i idealnie wpasowuje się w klimat tej historii. Macie moje słowo, że przypadnie Wam do gustu i podobnie jak ja będziecie ją bardzo miło wspominać.

Za możliwość przeczytania serdecznie dziękuję wydawnictwu Videograf 

sobota, 26 marca 2016

Stosik #10


  Hej, dziś chciałabym pokazać Wam te wszystkie perełki, które przybyły do mnie w marcu :*

Od góry:
- Czerwona piramida Rick Riordan
- Obsydian J. L. Armentrout ( od księgarni internetowej lovebooks.pl)
- Bestia Alex Flinn ( wygrana w konkursie u czasdlaksiazki )
- Osobliwe i cudowne przypadki Avy Lavender Leasley Walton ( od wydawnictwa SQN)
- Ogień i lód Erin Hunter ( od wydawnictwa Nowa Baśń)
- Armada Ernest Cline ( od księgarni internetowej PanTomasz.pl)
- Toxic Rachel van Dyken
- Raven Sylvain Reynard ( od wydawnictwa Akurat)
- Ósmy kolor tęczy Martyna Senator ( od wydawnictwa Videograf)
- Zima koloru turkusu Carina Bartsch ( od wydawnictwa Media Rodzina)
- Szklany miecz Victoria Aveyard
- W ramionach gwiazd Amy Kaufman Meagan Spooner
- Serce ze szkła Kathrin Lange ( od wydawnictwa Muza)
- Alicja i uczta zombi Gena Showalter ( od wydawnictwa HarperCollins)
- Twoja niezwykła podróż ( od wydawnictwa SQN)

14 nowych książek i jedna kolorowanka to według mnie czyste szaleństwo, ale jak  dobrze wiecie dla książkoholika książek nigdy za dużo <3 Pochwalcie się w komentarzach co Wy upolowaliście :)
Prz okazji życzę Wam również Wesołych i Zaczytanych Świąt :*
 
 
 

czwartek, 24 marca 2016

131. Obsydian Jennifer L. Armentrout

Ilość stron: 442
Wydawnictwo: Filia
Rok wydania: 2014
Ocena: 8/10


   Katy jest blogerką i książki są jej największą pasją i miłością. Po śmierci ojca przenosi się wraz z mamą do Zachodniej Wirginii, gdzie mają rozpocząć nowe życie. Naprzeciwko jej domu mieszka bliźniacze rodzeństwo i choć Dee jest zachwycona możliwością posiadania nowej przyjaciółki, to jej mroczny brat Deamon zdaje się nienawidzić nowej sąsiadki. Mimo zabójczego wyglądu, który robi wrażenie na każdej dziewczynie potrafi skutecznie odstraszyć swoim tupetem, arogancją i przykrymi komentarzami. Jednak główna bohaterka nie jest cichą i bezradną myszką i też potrafi zajść mu za skórę. W wyniku pewnych okoliczności ta dwójka zaczyna spędzać ze sobą sporo czasu i nie są tym zachwyceni, gdyż oprócz wzajemnej niechęci i kłótni czuć między nimi ogromną chemię. Niedługo potem Kat odkrywa, że piękne rodzeństwo skrywa przed resztą ludzi sekret, który dosłownie pochodzi nie z tego świata. Od tej pory zostaje wciągnięta w wir wydarzeń, które zagrażają jej życiu i jednocześnie zbliżają do niedostępnego i złośliwego Deamona.
   Już dość dawno nie czytałam romansu paranormalnego, gdyż byłam przekonana, że "Zmierzch" wyczerpał temat i myślałam, że już nic mnie nie zaskoczy. W "Obsydianie" można znaleźć pewien schemat, ale powieści młodzieżowe już tak po prostu mają. Wielkim atutem tej pozycji jest wspaniała kreacja bohaterów. Katy nie da się nie polubić, mam z nią wiele wspólnego, gdyż podobnie jak ona kocham czytać i recenzować książki. Poza tym, nie miała mdłej osobowości i potrafiła pokazać charakterek. Co do Deamona to chyba nietrudno zgadnąć, że jak wszystkie inne czytelniczki zachwyciłam się nim. Jego paskudny charakter i irytujący styl bycia tylko dodawały mu uroku, nie mówiąc oczywiście o perfekcyjnym wyglądzie. Myślę, że wiele dziewczyn zauroczyło się tym niegrzecznym chłopcem. Oczywiście posiada też sporą ilość pozytywnych cech, które pozwala odkryć tylko nielicznym, jak na przykład troska o siostrę, opiekuńczość, siła i ogromna odwaga, która nie raz ratowała z opresji Katy. Muszę również wspomnieć o żywej i energicznej bliźniaczce Dee, która zaskarbiła sobie moją sympatię już od pierwszych stron. Do gustu bardzo przypadł mi wątek miłosny, który tak do końca nim nie jest, gdyż bohaterowie ciągle się odpychali i serwowali sobie sporą dawkę potyczek słownych. Właśnie te zabawne i elektryzujące dialogi z jeszcze większą siłą przyciągały mnie do poznawania dalszych przygód naszych postaci. Autorka bardzo przemyślanie poprowadziła akcję. Pozwoliła dokładnie zaznajomić się z całym światem przedstawionym, a dopiero potem wrzuciła czytelnika w wir niespodziewanych zdarzeń.
   Podsumowując, "Obsydian" był świetnym początkiem serii, którą zapewne znają już niemal wszyscy. Ja dopiero zaczynam swoją przygodę z kosmitami, jednak czuję, że ta historia zostanie ze mną na dłużej, gdyż ciężko się od niej oderwać i zapomnieć. Nie mogę się doczekać, aż sięgnę po kolejne części, a tym, którzy jeszcze nie mieli okazji czytać książek J.L. Armentrout gorąco polecam, gdyż gwarantują mile spędzony czas wypełniony wybuchami śmiechu.

Książkę dostarczyła księgarnia internetowa lovebooks.pl

http://lovebooks.pl


 

poniedziałek, 21 marca 2016

130. Serce ze szkła Kathrin Lange

Ilość stron: 446
Wydawnictwo: MUZA
Rok wydania: 2015
Ocena: 8/10


   Za namową ojca Juli przyjeżdża na wyspę Martha's Vineyard. Zamiast ze znajomymi dziewczyna ma spędzić święta i Sylwestra w wielkim i ponurym dworze razem z Davidem, który popadł w depresję po śmierci narzeczonej. Chłopak od razu dał do zrozumienia dziewczynie, że nie ma ochoty na nowe znajomości i rozmowy o samobójczym skoku Charlie. Juli czuje się przygnębiona całą sytuacją i jej kiepski nastrój pogarsza jeszcze tajemniczy przeciąg i głos, który szepta w zakamarkach posiadłości. Niedługo potem służąca wyjawia jej legendę o kobiecie w czerwonej sukni, która tuż przed utonięciem przeklęła wyspę i od tamtej pory żadna kobieta ma nie zaznać miłości. Juli wyśmiewa Grace, która ostrzega ja przed klątwą Madeleine, gdyż nie wierzy w duchy i zjawiska nadprzyrodzone. Wszystko zmienia się, gdy w ręce głównej bohaterki trafia książka Charlie, zaczyna widzieć zjawę i naglący głos namawia ją do skoku z klifu. Czy Juli rzeczywiście stanęła na drodze ducha, który pragnie zemsty czy może ktoś ze świata żywych macza w tym palce?
   Zabierając się za tą książkę nie spodziewałam się niczego specjalnego, ot kolejny romans. Bardzo się co do tego pomyliłam, bo wątek romantyczny jest tutaj delikatnie rozbudowany, a autorka poświęciła głównie uwagę miejskiej legendzie i głębokiej żałobie po stracie ukochanej. Historia Davida i Juli może rozwinęła się zbyt szybko i nie miała dobrze przygotowanego gruntu, ale nie przejmowałam się tym tak bardzo, gdyż byłam zajęta zachwycaniem się klimatem tej powieści. Ogromna posiadłość, deszcz i chłód, a także strata i śmierć w niewyjaśnionych okolicznościach po prostu mnie porwały. Smaczku dodawała oczywiście historia niejakiej Madeleine, która z jednej strony wydawała się wymyśloną bajeczką odpowiednią do straszenia dzieci, a z drugiej nie dające się logicznie wytłumaczyć zdarzenia przyprawiały mnie o gęsią skórkę. Akcja została poprowadzona bardzo przemyślanie, podobało mi się budowanie napięcia i oczywiście sama kulminacja zdarzeń. Autorka ma bardzo przyjemny styl pisania, świetnie opisuje krajobrazy i sprawia, że czytelnik z jeszcze większą przyjemnością zagłębia się w fabułę. Dodam jeszcze, że jestem absolutnie zachwycona okładką, która jest jednocześnie słodka jak i osobliwa.
   "Serce ze szkła" to niesamowity początek mam nadzieję niesamowitej trylogii. Warto zapoznać się z tą pozycją, ponieważ gwarantuje mile spędzony czas, zagadkę do rozwikłania i ekscytację z powodu niespodziewanych zwrotów akcji, która towarzyszy do ostatnich stron powieści. 

Za możliwość przeczytania serdecznie dziękuję  Wydawnictwu Muza

sobota, 19 marca 2016

129. Armada Ernest Cline

Ilość stron: 440
Wydawnictwo: Feeria
Rok wydania: 2016
Ocena: 7/10


   Zack Lightman jest osiemnastolatkiem, który większość swojego życia poświęcił grom komputerowym. Jest świetnym graczem i czasem trudno mu odróżnić rzeczywistość od wirtualnego świata. Chłopak mieszka sam z mamą, gdyż jego ojciec, który miał podobne zamiłowania jak swój syn zginął bardzo młodo w nieszczęśliwym wypadku. Pewnego dnia siedząc w szkole Zack widzi latający pojazd. Jest pewien, że to tylko skutek uboczny zbyt częstego spędzania czasu przy ekranie komputera. Dodatkowo nie pomagają mu znalezione zapiski ojca, który wysnuł teorię, że wszelkie gry zostały zaprogramowane, aby wyszkolić człowieka do walki z obcymi. Jak się wkrótce potem okazuje ku Ziemi zmierzają tak zwani Europianie, którzy są wrogo nastawieni do ludzi, których czeka albo zaciekła walka, albo zagłada.
   Autor bardzo zaskoczył mnie swoją wizją inwazji kosmitów, na którą przygotowywały ludzkość gry, w które tak namiętnie gra. Był to bez wątpienia oryginalny i jednocześnie dość niepokojący pomysł. Jedyną przeszkodą w obiorze tej książki były dla mnie liczne i niezrozumiałe nazwy, w których bez problemu odnajdą się przede wszystkim maniacy komputerowi. Jednak nie poddałam się i dalej zagłębiałam w tę dość interesującą historię. Bardzo polubiłam postać głównego bohatera. Współczułam mu rozbitej rodziny i byłam w stanie poczuć jego tęsknotę za nigdy niepoznanym ojcem. Oprócz niego można jeszcze wyróżnić kilku innych ciekawych bohaterów, ale ja skupiłam się głównie na losach Zacka. Czytelnik absolutnie nie może narzekać na brak akcji czy nudę, gdyż przygotowania i sama walka z obcymi wywoływały dreszczyk ekscytacji.
   Podsumowując, "Armada" to typowa powieść sci-fi, która przeniesie Was w świat gier, które zostały stworzone dla głębszych celów niż tylko oderwanie się od życia codziennego. Nieważne jakie gatunki preferujecie, myślę że warto od czasu do czasu sięgnąć po coś świeżego i niecodziennego, a pozycja Ernesta Cline'a jest zdecydowanie czymś takim. Ta historia bez wątpienia najbardziej przypadnie do gustu osobom, które zapamiętale oddają się światu wirtualnemu, jednak nawet na takich osobach jak ja, które nie mają styczności z grami powieść powinna wywrzeć jak najbardziej pozytywne wrażenia.

Za możliwość przeczytania serdecznie dziękuję księgarni PanTomasz.
http://pantomasz.pl/

Zachęcam również do skorzystaniu z rabatu, który otrzymacie po wpisaniu nazwy mojego bloga :)

środa, 16 marca 2016

128. Osobliwe i cudowne przypadki Avy Lavender





     

Ilość stron: 300
Wydawnictwo: SQN
Rok wydania: 2016
Ocena: 8/10

   " Miłość jak powszechnie wiadomo, kieruje się własną logiką, za nic mając nasze plany czy zamiary".

   Tytułowa bohaterka przyszła na świat owinięta brązowymi skrzydłami. Był to tak niecodzienny przypadek, że lekarze nie potrafili tego racjonalnie wytłumaczyć. Może gdyby znali jej rodzinę, to zrozumieliby, że takie rzeczy po prostu się zdarzają. Matka, babka, a także dalsi krewni dziewczynki byli osobliwymi ludźmi. Potrafili wyczuć niemal każdy zapach, zmienić się w żółtego kanarka i zrobić wiele innych rzeczy, które zwykli ludzie nazwaliby uprawianiem czarów. Narratorką jest sama Lavender, która opowiada szczegółowo swoją historię, a także najbliższych. Byli to ludzie, którym miłość nie przyniosła w życiu nic dobrego: strzał w twarz, wykrojone serce, przedwczesna śmierć męża. Nic więc dziwnego, że okazywanie uczuć było dla nich rzadkością. 
   Oprócz wyróżniającej się spośród ludzi bohaterki naszą uwagę zwraca również jej brat bliźniak Henry, który bardzo rzadko mówi i nie lubi być dotykany. Jak się później okazuje chłopiec potrafi kontaktować się z duchami i przewidywać przyszłość. W tej pozycji tragedia goni tragedię, której nie uniknie też Lavender. A wszystko to za sprawą miłości pewnego mężczyzny, która obierze chory wydźwięk.
   Czytając tę książkę targały mną sprzeczne uczucia: z jednej strony byłam nią zachwycona, a z drugiej coś mi nie pasowało w sposobie przedstawienia tych wydarzeń. Nie jestem pewna co to było, ale może autorka ma po prostu taki styl pisania. Nie można jej jednak odmówić tego, że sprawia, że czytelnik ogromnie zżywa się z postaciami i przeżywa emocjonalnie ich losy. Główna bohaterka jest wyjątkową postacią: uważana za anioła, tak na prawdę pragnie żyć życiem normalnej nastolatki. Ogromnie jej współczułam tego wszystkiego, co ją spotkało i nie mogę pogodzić się z zakończeniem. 
 "Cudowne i osobliwe przypadki Avy Lavender" to powieść pod każdym względem niezwykła i zapadająca w pamięć. Jeszcze nigdy nie czytałam nic podobnego i jestem pewna, że tak historia zostanie ze mną na długo. Uważam, że każdy powinien się z nią zapoznać, gdyż gwarantuję, że historia przedstawiona na kartach tej książki zmieni Wasze życie.
Za możliwość przeczytania serdecznie dziękuję Wydawnictwu SQN
Książkę w atrakcyjnej cenie można zakupić na stronie Empiku: Osobliwe i cudowne przypadki Avy Lavender


niedziela, 13 marca 2016

[Przedpremierowo] Twoja niezwykła podróż. 100 najpiękniejszych miejsc na świecie

  Ostatnimi czasy kolorowanki zawojowały świat. Odkąd tylko zaczęto o nich mówić, to wiedziałam, że prędzej czy później skuszę się na jedną z nich. W moje łapki trafiła bez wątpienia wyjątkowa książka, w której można przenieść się do najpiękniejszych miejsc świata. Bo kto by nie chciał odwiedzić Luwru, Wysp Galapagos, Opery w Sydney czy Katedry Notre Dame? 
Miłośnicy kolorowania na pewno będą zachwyceni ilustracjami, które oferuje im wydawnictwo i mile spędzą czas. Ja bawiłam się świetnie, chwyciłam za kredki i przeniosłam się do Brazylii, Hiszpanii i Gwatemali. Był to świetny sposób, żeby odstresować się i zapomnieć o licznych obowiązkach, a także dobry trening na cierpliwość
Pokażę Wam tutaj efekty mojej pracy :)

  Uważam, że każdy znajdzie tutaj coś dla siebie i tak jak ja zachwyci się Setką najpiękniejszych miejsc świata! 
Za egzemplarz serdecznie dziękuję Wydawnictwu SQN
Kolorowankę będziecie mogli zakupić w księgarniach już 30 marca, a Empik oferuje Wam 20% zniżki Empik- 100 najpięknieszych miejsc na świecie
 

sobota, 12 marca 2016

127. [Przedpremierowo] Raven Sylvain Reynard

Ilość stron: 510
Wydawnictwo: Akurat
Rok wydania: 2016
Ocena: 6/10

   Raven Wood nigdy nie miała łatwego życia. W wyniku nieszczęśliwego wypadku w dzieciństwie, o którym nie chce mówić jej noga została poważnie uszkodzona i od tamtej pory musi poruszać się o lasce. Nie jest też zadowolona ze swojego wyglądu, gdyż jest posiadaczką w jej mniemaniu zbyt okrągłych kształtów. Ponadto od lat nie rozmawiała z matką, a jej doświadczenie w kontaktach z płcią przeciwną pozostawia wiele do życzenia. Mieszka jednak w przepięknej Florencji i ma wymarzoną pracę, jest konserwatorką w galerii obrazów i z pasją oddaje się swojemu powołaniu. Pewnej nocy wracając do domu natyka na znęcających się nad bezdomnym chuliganów i choć nie ma z nimi żadnych szans postanawia interweniować. W afekcie sama zostaje brutalnie przez nich napadnięta i tylko sekundy dzielą ją od pożegnania się z tym światem. Od niechybnej śmierci ratuje ją tajemnicza postać, która wyłania się z mroku, a potem kobieta traci przytomność. Gdy budzi się rankiem odkrywa, że jej wygląd diametralnie się zmienił, a jej niepełnosprawna dotąd noga wygląda tak, jak przed wypadkiem. Raven nie umie sobie tego w racjonalny sposób wytłumaczyć. Od tej pory w jej życiu wszystko się zmienia, znajomi z pracy nie poznają pięknej nieznajomej, z galerii giną bezcenne ilustracje, a że nie potrafi wyjaśnić policji, gdzie podziewała się przez poprzedni tydzień staje się główną podejrzaną.  
   Narracja prowadzona jest również z perspektywy wybawiciela głównej bohaterki. Książę jest bardzo starym wampirem, który rządzi miastem i obce mu są wszelkie ludzkie uczucia. Nie jest do końca pewien dlaczego uratował tę kobietę, napoił krwią i dał jej nowe, lepsze życie. Od samego początku czuł do niej pociąg i wiedział, że nie będzie potrafił wyrzucić jej z umysłu. Wkrótce potem Raven zaczyna zwracać uwagę innych, jeszcze bardziej mroczniejszych istot od niego i William ma zamiar interweniować. Już od pierwszych spotkań tej dwójki wiadome było, że prędzej czy później połączy ich namiętny romans. Pociąg fizyczny bez dwóch zdań dominował w tej powieści i choć było jeszcze kilka innych ciekawych wątków, to nie da się ukryć, że autor skupił się głównie na wątku miłosnym. Jak dla mnie było du zbyt dużo scen łóżkowych i zbyt dosadnych opisów, jednak wiem, że fanki romansów będę tym jak najbardziej usatysfakcjonowane. Nie przekonała mnie do siebie również relacja Raven i Księcia. Jej uległość i infantylne zachowanie wobec wampira nie świadczyły zbyt dobrze o charakterze bohaterki. Nie udało mi się wyczuć między nimi chemii, przez co ich historia niespecjalnie mnie wciagnęła.
    Niewątpliwym plusem tej pozycji jest plastyczny sposób pisania autora. Z wielką przyjemnością czytałam opisy starej, owiewającej mrocznymi tajemnicami Florencji. Z wielką precyzją zostały również przedstawiona znane dzieła sztuki, a także prace przy ich renowacjach. Język jest prosty, przez co bardzo szybko się czyta. Mimo, że książka jest dosyć gruba, to zapewniam, że pochłania się ją momentalnie. Może na mnie nie wywarła zbyt dużego wrażenia ta powieść, gdyż liczyłam na świeże spojrzenie na temat wampirów, jednak myślę, że znajdą się osoby, które zachwyci ta historia, a także sposób jej przedstawienia. 

Za możliwość przeczytania serdecznie dziękuję Business & Culture

czwartek, 10 marca 2016

Recenzja Armady już wkrótce!

Zack Lightman całe życie miał głowę w chmurach, marząc, by świat trochę bardziej przypominał filmy i gry komputerowe, które pożera. Niechby jakieś fantastyczne, przełomowe zdarzenie roztrzaskało wreszcie monotonię jego bezbarwnej egzystencji i porwało go na szlaki kosmicznej przygody…

W końcu co szkodzi sobie trochę pomarzyć. Ale Zack umie odróżnić rzeczywistość od fantazji. Wie, że tu, w realu, nadpobudliwi nastoletni gracze nie dostają misji zbawiania świata.

Aż pewnego dnia widzi latający spodek. Więcej: ten statek kosmitów jest jakby żywcem wzięty z gry, której oddaje się co wieczór – popularnego symulatora lotów "Armada".

Nie, nie zbzikował. A jego umiejętności – wraz z umiejętnościami milionów podobnych mu graczy na świecie – będą potrzebne, by uratować planetę. Nareszcie jest jego upragniona szansa! Tylko gdzieś w tyle głowy czai się dziwna wątpliwość – podsycana przez pamięć opowieści sci-fi, z którymi wyrastał – czy coś w tym scenariuszu nie wydaje się zanadto… znajome? 


Jak tylko usłyszałam, że w Polsce pojawi się ta powieść, to wiedziałam, że prędzej czy później będę musiała ją przeczytać! Swoją drogą ostatnimi czasy często ciągnie mnie do tego typu historii, a intrygujący opis jeszcze bardziej zachęca do sięgnięcia po "Armadę". W ramach współpracy z księgarnią internetową PanTomasz.pl będę miała tę przyjemność i już nie mogę się doczekać lektury. Dajcie znać czy zapoznaliście się już z tą pozycją lub czy macie zamiar, a póki co wypatrujcie na moim blogu jej recenzji :)















środa, 9 marca 2016

Disney Book Tag

 Od bardzo dawna miałam ochotę na zrobienie tego bajkowego Tagu, więc enjoy :)

1. Mała Syrenka - bohater, który jest wyobcowany lub czuje się nieswojo w sytuacji, w której się znalazł.

   Bohaterką, która wyobcowana jest według mnie Julia z trylogii "Dotyk Julii". Trudno się temu dziwić, skoro przez większość swojego życia była izolowana od świata i ludzi, gdyż bano się jej śmiertelnego dotyku.
2. Kopciuszek - bohater, który przechodzi ogromną metamorfozę.
  Znów wspomnę tu o tej trylogii, a mianowicie o Adamie Kencie. O ile w pierwszym tomie go lubiłam, tak z każdym kolejnym stawał się coraz bardziej irytujący. Także on też po części przeszedł metamorfozę, tyle że w negatywnym tego słowa znaczeniu.

3. Królewna Śnieżka - książka, której bohaterowie diametralnie różnią się od siebie
Myślę, że świetnym przykładem będzie tu "Czerwona królowa". Autorka zafundowała nm tu prawdziwy mix bohaterów od szlachetnych, walecznych po skrajnie okrutnych, którzy są żądni władzy.

4. Śpiąca Królewna - książka, podczas czytania, której zasnąłeś. 
   "Lalka" - nic dodać nic ująć...

5. Król lew - bohater, który w dzieciństwie musiał zmierzyć się z traumatycznym przeżyciem. 
Adelina z "Malfetto" jako dziecko musiała zmierzyć się ze straszliwą zarazą, która pozbawiła ją oka i na resztę życia skazała ją na bycie wyrzutkiem, którego nie kocha ojciec i obawiają się ludzie.

6. Piękna i Bestia - książka, której się obawiałeś, a okazało się, że jest 
wspaniała. 

Nie miałam zbyt wygurowanych oczekiwań, gdy sięgałam po "Lato koloru wiśni", ale gdyż spodziewałam się pospolitego romansu. Jednak już po chwili książka tak mnie pochłonęła, że nie byłam w stanie się od niej oderwać i jestem zakochana w tej historii.

7. Alladyn - bohater, którego życzenie się spełniło.  

  Można powiedzieć, że spełniło się życzenie Q z "Papierowych miast",które było ściśle związane z jego zaginioną koleżanką Margo.

8. Mulan - bohater, który udawał kogoś kim nie jest. 

Nie raz nie dwa zdarzało się to Lokiemu, którego można spotkać z książkach Ćwieka. Ten sprytny bóg kłamstwa ciągle tworzył iluzje i podszywał się pod różne osoby, żeby osiągnąć swoje cele.

9. Toy Story - książka, której bohaterów chciałbyś ożywić. 

Tutaj nie mam żadnych wątpliwości, że "Szklany tron". Co ja bym dała, żeby móc przeżywać przygody z Celaena, Chaolem i Dorianem <3

10. Disney Descendants - ulubiony czarny charakter. 


     

To również było bardzo proste, bo jak tu nie kochać Lokiego, kiedy jest idealnym pod każdym względem socjopatą? <3 <3