sobota, 30 kwietnia 2016

Wrap up, czyli podsumowanie kwietnia

  Kwiecień minął mi błyskawicznie, choć wcale nie chciałam, żeby tak było. Zbliżające się wielkimi krokami matury przyprawiały mnie o ból głowy, dlatego żeby oderwać się od rzeczywistości i zminimalizować stres zaczytywałam się w fantastyce, romansach, ale też nadrabiałam lektury szkolne. Zapraszam na ich przegląd :)


  Ilość stron: 388   Ocena: 6/10

Ilość stron: 344   Ocena: 8/10

Ilość stron: 414   Ocena: 6/10

Ilość stron: 860   Ocena: 6/10

Ilość stron: 351   Ocena: 5/10

Ilość stron:527  Ocena: 9/10

Ilość stron:528   Ocena: 8/10

Ilość stron:224  Ocena: 3/10

  Ilość stron:430   Ocena: 6/10

  Ilość stron:440   Ocena: 9/10

Ilość stron:308   Ocena: 7/10

Ilość stron:380   Ocena: 6/10


Łączna liczba książek: 12
Łączna liczba stron: 5194
Łączna liczba komentarzy: 2573
Łączna liczba wyświetleń:  38 308


środa, 27 kwietnia 2016

147. Reguła myśli James Dashner

Ilość stron:380
Wydawnictwo: Albatros
Rok wydania: 2016
Ocena: 6/10


    Gdy Michael dowiedział się, że był tworem, a całe jego dotychczasowe życie było iluzją zaprogramowaną przez jego twórców poczuł, że grunt usunął mu się spod nóg. Najsłynniejszy twór w VirtNecie uczynił z niego prawdziwego nastolatka, któremu ukradł ciało i zastąpił jego inteligencję, inteligencją Michaela. Chłopak nie czuje się z tym dobrze i boi się tego, że wróg będzie miał zamiar stworzyć więcej jemu podobnych eksperymentów. Główny bohater postanawia na Jawie odnaleźć swoich wirtualnych przyjaciół Sarę i Brysona, których jak dotąd jeszcze nie spotkał w prawdziwym świecie. Trójka przyjaciół będzie musiała zastanowić się nad całą sytuacją, nad tym jak powstrzymać rosnącego w siłę Kain'a oraz komu tak naprawdę mogą zaufać. Już nigdzie nie są bezpieczni, zanurzenie się a grach jest dla nich śmiertelnie niebezpieczne, a policja wydała na nich nakaz zatrzymania za cyberterroryzm.
   Pierwszy tom ogromnie mnie zaintrygował swoją niespotykaną fabułą. James Dashner stworzył coś świeżego, a jednocześnie bliskiego współczesnemu światu. Bo kto powiedział, że za kilka lat młodzież już nie tylko będzie grała w gry komputerowe, ale będzie miała możliwość zanurzyć się w ich świat i przeżywać wszystko intensywnie, włącznie ze śmiercią gracza. Początkowo kontynuacja również mnie wciągnęła, z zainteresowaniem śledziłam kolejne wydarzenia. Jednak potem autor wprowadził dużo zamieszania i niepotrzebnych rzeczy. Akcja toczyła się momentami zbyt szybko i nie mogłam za nią nadążyć. Bohaterowie, choć sympatyczni, energiczni nie przykuli zbytnio mojej uwagi. Podobało mi się to, że tworzyli zgraną i troszczącą się o siebie paczkę przyjaciół, jednak na tym kończyłyby się moje zachwyty. Kain jako czarny charakter był dla mnie wręcz abstrakcyjny. Może to był taki zamiar pisarza, ale jak dla mnie wyglądało to tak, jakby postacie walczyły z cieniem. Jedyne na co absolutnie nie mogę narzekać, to styl, jakim została napisana ta powieść. Autor płynnie posługuje się piórem, a lekkość i prostota sprawia, że czyta się z przyjemnością. Muszę jeszcze dodać, że urzekła mnie okładka, która idealnie komponuje się z fabułą, a jej intensywna kolorystyka przykuwa wzrok.
   Pomimo, że kontynuacja miała wady i niedociągnięcia, to i tak nie żałuję poświęconego jej czasu. Nadal podoba mi się przedstawiona w niej wizja i mam nadzieję, że finalny tom nadrobi te niedociągnięcia. Polecam tę serię głównie fanom s-fi, ale myślę, że osobom, które poszukują czegoś nowego też przypadnie do gustu.

Za możliwość przeczytania serdecznie dziękuję wydawnictwu Albatros
   

sobota, 23 kwietnia 2016

146. Blisko chmur Sylwia Trojanowska

Ilość stron:308
Wydawnictwo: Videograf
Rok wydania: 2016
Ocena: 7/10

   "Blisko chmur" jest to kontynuacja wspaniałej "Szkoły latania", która kilka miesięcy temu totalnie mnie oczarowała. Główną bohaterką jest Kaśka Laska, która zmagała się z otyłością. Przełomem z życiu osiemnastolatki było zapisanie się do Szkoły Latania i rozpoczęcie terapii pod okiem Penelopy. Na miejscu dziewczyna poznała przystojnego Maksa, który zawrócił jej w głowie i dzięki niemu miała ogromną motywację, żeby pozbyć się zbędnych kilogramów. Jednak w drugim tomie młodzi mają nie lada problemy i choć oboje się bardzo kochają, to w ich relacje wkracza osoba trzecia, przez którą ich związek staje pod wielkim znakiem zapytania. Jest to bardzo trudny okres dla bohaterki, gdyż straciła dotychczasowy entuzjazm i wole walki. Wsparcie jednak nadchodzi od jej najlepszej przyjaciółki Zośki, mamy, a także grupy, do której cały czas uczęszcza. Również Maks nie chce tracić z nią kontaktu i robi wszystko, by znaleźć jak najlepsze wyjście z zaistniałej sytuacji i nie utracić dziewczyny, która jest dla niego wszystkim.
   Kontynuacja była równie wciągająca, jak jej poprzedniczka, jednak czegoś mi w niej brakowało. Może tego, że już nie byliśmy świadkami, jak Kaśka z determinacją dążyła do szczupłej sylwetki i walczyła a pokusami. W tej części miała lekki kryzys, który może zdarzyć się dosłownie każdemu, a sercowe problemy dodatkowo jej w tym nie pomagały. Nie zmienia to faktu, że nadal bardzo lubię tę pozytywnie nastawioną do życia nastolatkę i imponowała mi przede wszystkim jej dojrzałość i opanowanie. Do gustu przypadła mi również jej przyjaciółka Zośka, która też nie ma lekko w życiu, jednak idzie przez nie z podniesioną głową i dąży do realizacji swoich marzeń. Zaimponowała mi także postawa Maksa, który mimo młodego wieku postanowił zachować się jak prawdziwy mężczyzna i wziąć na swoje barki pewne zobowiązania. Autorka wprowadziła w zakończeniu element zaskoczenia, którego w ogóle się nie spodziewałam i wywołał u mnie sporo emocji. Całość czytało mi się bardzo przyjemnie, gdyż Sylwia Trojanowska pisze w lekki, zabawny i momentami emocjonujący sposób.
   "Blisko chmur" jest typem powieści, przy której można spędzić miło czas i która wywoła u czytelnika uśmiech na twarzy, a także skłoni do przemyśleń. Nie mogę się doczekać, aż poznam finalny tom przygód Kaśki i Maksa, którym kibicuję z całego serca i mam nadzieję, że bohaterka wytrwa w procesie odchudzania i odnajdzie szczęście. Gorąco Wam polecam tą serię, gdyż emanuje od niej ciepło, miłość, przyjaźń, a także motywuje czytelnika do walki o swoje marzenia. 

Za możliwość przeczytania serdecznie dziękuję wydawnictwu Videograf 

wtorek, 19 kwietnia 2016

145. Maybe Someday Colleen Hoover

Ilość stron:440
Wydawnictwo: Otwarte
Rok wydania: 2015
Ocena: 9/10

    Nareszcie trafiłam na powieść Colleen Hoover, która była pod każdym względem doskonała i wywołała we mnie lawinę emocji. Owszem, jej pozostałe książki również są dobre, ale ta jest po prostu perełką jej twórczości!
    Sydney wiedzie spokojne i monotonne życie. Mieszka z chłopakiem i współlokatorką, ma stabilną pracę. Jej pasją jest muzyka i prawdziwą przyjemnością jest dla niej wychodzenie na balkon, gdy chłopak z naprzeciwka gra na gitarze. Niestety sielanka się kończy się, gdy w swoje urodziny dowiaduje się, że najbliższe jej osoby notorycznie ją zdradzały, a sama ląduje z walizką na chodniku w strugach deszczu. Wtedy to Ridge proponuje jej pokój w jego mieszkaniu w zamian za pisanie tekstów piosenek dla jego zespołu. Sidney przyjmuje ofertę i zamieszkuje z muzykiem i dwójką jego przyjaciół. Niemałym zaskoczeniem dla niej jest wiadomość, że jej współlokator nie słyszy, a jednocześnie potrafi komponować tak cudowną muzykę. Zaczynają się porozumiewać za pomocą sms-ów, chatu, karteczek i ruchu warg. Mają wspaniały kontakt jako przyjaciele, a także wspólnicy. Bohaterka jest oczarowana tym przystojnym i zabawnym mężczyzną i jej serce zaczyna bić dla niego szybciej. Ridge jest według niej zawsze szczery i wyznaje, że ma dziewczynę, którą kocha nad życie i nigdy jej nie opuści. Maggie faktycznie jest bardzo pozytywną osobą i Sydney nigdy nie wyrządziła by jej podobnej krzywdy, jakiej sama doświadczyła z rąk dawnej przyjaciółki. Wszystko zmienia się, gdy mimo wszystko dwójka głównych bohaterów przywiązuje się do siebie i chłopak odkrywa, że jego serce czuje to samo do obydwu dziewczyn. Jest rozdarty, nieszczęśliwy i zaskoczony, że można być zakochanym w dwóch osobach jednocześnie. Czy może sobie pozwolić na miłość, która tak czy siak mocno zrani jedną z drogich mu kobiet?
    Nie spodziewałam się, że historia zawarta w "Maybe someday" tak bardzo mnie wzruszy, przyciągnie i sprawi, że wręcz zacznę żyć jej wydarzeniami. Trudno mi wyrazić swój zachwyt nad tą pozycją, gdyż autorka stworzyła coś wyjątkowego, niepowtarzalnego i tak bardzo prawdziwego. Przede wszystkim jestem zachwycona kreacją postaci. Wszystkie są nad wyraz wyraziste i ogromnie się do nich przywiązałam. Sydney jest typem dziewczyny, którą nietrudno polubić, mimo że ma życiowego pecha, to stara się iść z podniesioną głową, jest współczująca, zabawna i lojalna wyznawanych przez siebie wartościom. Z kolei Ridge jest mężczyzną marzeń, jego niepełnosprawność w ogóle nie jest wadą, sprawia ona, że czytelnik jeszcze bardziej zakochuje się w jego barwnej osobowości i jego sposobach komunikowania się ze światem. Podziwiam go i szanuję za to, jak bardzo starał się walczyć z miłością do nowo poznanej dziewczyny. Nie chciał zranić Maggie, która przed poznaniem Sydney była dla niego centrum wszechświata. Uczucie, jakie połączyło naszych bohaterów nie jest proste, oboje są rozdarci. Ciężko jest im się oprzeć wzajemnemu przyciąganiu, ale wiedzą, że mogą w ten sposób skrzywdzić inną osobę. Te zahamowania dowodzą, że to co czują, to nie tylko pożądanie, ale coś głębokiego, czystego, pięknego i trwałego. Żeby poczuć te wszystkie emocje należy samemu przeczytać ich historię. Uwielbiam w niej to, że w jednej chwili śmiałam się z kawałów czy sprośnych tekstów, a już kilka stron później miałam wielką ochotę się rozpłakać. Oczywiście nie należy zapominać o pozostałych współlokatorach Warrenie i Bridgett, którzy również mieli swoją historię i przede wszystkim wnosili sporo humoru.
   "Maybe someday" to rodzaj powieści, przy której można zarwać noc, a potem jeszcze przez długi czas o niej rozmyślać. Ja jestem w niej, a także w bohaterach absolutnie zakochana i marzę o tym, żeby móc przeczytać ją jeszcze raz na nowo i po raz drugi dać się porwać. Muszę wspomnieć o zakończeniu, które było według mnie idealne i nie mogłabym sobie wyobrazić lepszego. Od tej pory będę tę książkę polecać każdej napotkanej osobie i przekonywać, że zapoznanie się z nią to będzie najlepsze, co może spotkać mola książkowego. Uważam, że Colleen Hoover spisała się na medal i jej powieść słusznie zasłużyła na nagrodę najlepszej książki roku.

poniedziałek, 18 kwietnia 2016

144. Remedium Suzanne Young

Ilość stron:430
Wydawnictwo: Feeria Young
Rok wydania: 2016
Ocena: 6/10

   "Remedium" to prequel do serii "Program", który swoim osobliwym klimatem i niecodzienną historią ogromnie przypadł mi do gustu. Na kartach tej powieści poznajemy Quinlan McKee, która wykonuje dziwny zawód. Dziewczyna przybiera osobowość zmarłych dzieci, aby ich rodzice, a zarazem jej klienci pogodzili się ze stratą i poprzez obcowanie z sobowtórem zmarłego dziecka przeszli przez żałobę. Tę pracę Quinn wykonywała od dziecka. Ojciec wybierał dla niej kilkudniowe zlecenia, podczas których miała stać się kochającą córką i sprawić, żeby jej nowi rodzice otrząsnęli się z żalu. Jest to rodzaj profesji, która najczęściej spotyka się z niechęcią społeczeństwa, jednak na świecie nie brak rodzin, które są na tyle zdesperowane, żeby zapłacić sobowtórowi. Kolejnym i jednocześnie najdłuższym zleceniem będzie wcielenie się w postać Cataliny Barnes, która umarła w niewyjaśnionych okolicznościach i zadaniem głównej bohaterki będzie pomoc rodzicom oraz chłopakowi zmarłej. Quinn jest prawdziwą profesjonalistką i bez trudu udaje jej się wcielić w rolę. Na miejscu okazuje się, że nastolatka będzie musiała się ciężko napracować, by w życie Barnesów wprowadzić spokój i równowagę. Nie lada wyzwaniem stają się również jej spotkania z chłopakiem Cataliny, Isaaciem, który nie może pogodzić się z odejściem ukochanej i zatraca się nagle w uczuciach, jakie budzi w nich widok dziewczyny. Również Quinlan tak bardzo przywiązuje się do nich emocjonalnie, że zaczyna naprawdę żyć życiem tamtej nastolatki i powoli zaczyna mieszać się jej, co jest jej prawdziwym życiem, a co pracą. Musi jednak pamiętać, że zbytnie angażowanie się jest surowo zabronione, a ona nie ma prawa przywłaszczać sobie osobowości innej osoby.
    "Remedium" ściśle wiąże się z "Plagą samobójców", jednak opisuje wydarzenia jeszcze sprzed wybuchu epidemii zabójstw. Stworzona historia jest równocześnie odrębna i skupia się na firmie, która zatrudnia tak zwanych sobowtórów. McKee jest jednym z najlepszych i wkrótce będzie musiała rozwiązać zagadkę mrocznych spirali i dziwnych zachowań nastolatków. Wykreowana bohaterka jest trochę dziwną osobą, taki a nie inny charakter zawdzięcza wychowaniu i pracy, jednak brakowało mi u niej bardziej zdecydowanych cech osobowości. Bardzo łatwo ulegała wpływom otoczenia i Isaacowi. Rozumiem, że kierowała nią chęć posiadania pełnej rodziny, kochającego chłopaka i zwykłego, normalnego życia. Sądzę jednak, że były to jej słabości, które łatwo można by obrócić przeciwko niej. Pozostali bohaterowie nie byli zbyt wyraziści i jakoś nie potrafiłam przeżywać ich dramatów czy śledzić ze zniecierpliwieniem ich losów. Akcja również nie była fenomenalnie poprowadzona. Właściwie to przez większość fabuły nie działo się nic szczególnego, a nieustanne rozmyślania głównej bohaterki potrafił zirytować. Na szczęście autorka wybroniła się i ostatnie rozdziały wręcz mnie porwały. Nie spodziewałam się takiego obrotu sytuacji i z zapartych tchem przewracałam kolejne strony. Najbardziej zszokowało mnie ostatnie zdanie, które nadal nie daje mi spokoju. Nie mogę nie wspomnieć również o ślicznej okładce, która idealnie pasuje do reszty tomów i razem na półce prezentują się naprawdę pięknie.
   Jeżeli przypadły Wam do gustu "Plaga samobójców" i "Kuracja samobójców", to myślę, że watro chwycić po prequel. Może nie jest to książka bez wad, ale została dobrze napisana i powoli otwiera czytelnikowi oczy na problem samobójstw, a także zagłębia się w ludzką psychikę.

Za możliwość przeczytania serdecznie dziękuję wydawnictwu Feeria

sobota, 16 kwietnia 2016

Kwiatowy Book Tag

 Za nominację serdecznie dziękuję W otchłani książek

1. Bratek, czyli książka, o której zawsze pamiętasz i masz nadzieję, że główny bohater też o Tobie pamięta.
  Znalezione obrazy dla zapytania warner aaron
Warner skarbie, mam nadzieję, że o mnie nie zapomniałeś, bo ja ciągle wspominam trylogię o Julii i aż nabrałam ochoty, żeby ją sobie odświeżyć :3
2. Frezja, czyli książka, którą darzysz szacunkiem i uznaniem.
Znalezione obrazy dla zapytania love rosie
Taką książką jest "Love, Rosie". Podziwiam autorkę za to, że udało jej się stworzyć genialną historię, za pomocą listów, karteczek i sms.
3. Cyklamen, czyli książka, której szczerze nienawidzisz 
Znalezione obrazy dla zapytania książe i gwardzista
Ostatnio zapałałam nienawiścią do dodatku do serii Selekcja. Książę i gwardzista był ogromnie nudną i nic niewnoszącą w fabułę książeczką.
4. Hiacynt, czyli książka, która sprawiła Ci przykrość, przez zachowanie głównego bohatera.  
Znalezione obrazy dla zapytania kosogłos okładka
Wspomnę tu o Kosogłosie. Nie podobało mi się zachowanie Katniss zarówno w stosunku do Gale'a jak i Peety. Ogólnie w tej części charakter bohaterki uległ zmianie i czytane o jej losach przestało sprawiać mi taką przyjemność.
5. Żonkil, czyli tak świetny fikcyjny świat, że aż wzbudza w Tobie zazdrość. 

Nie jestem wstanie wymienić nic innego, niż świat czarodziejów wykreowany przez J.K. Rowling. Jestem pewna, że już chyba nikomu nie uda się stworzyć tak barwnego i dopracowanego świata przedstawionego w powieści.
6. Konwalia, czyli książka z delikatną i nieśmiałą bohaterką 
Znalezione obrazy dla zapytania ósmy kolor tęczy
Lilka z książki "Ósmy kolor tęczy" wydawała mi się taką kruchą i nieśmiałą dziewczyną. Utrata wzroku sprawiła, że nie potrafiła już być taka otwarta na świat jak wcześniej.
7. Czerwony tulipan, czyli książka, którą darzysz gorącą miłością 
Znalezione obrazy dla zapytania zanim się pojawiłeś książka
Ostatnimi czasy absolutnie zakochałam się w powieści "Zanim się pojawiłeś". Moim zdaniem jest to wspaniała historia, której niczego nie brakuje, a zakończenie wzbudza mnóstwo emocji.
8. Irys, czyli książka, którą czytałaś tak dawno, że już nie pamiętasz, co o niej myślałaś
Znalezione obrazy dla zapytania wizje w mroku
Taką książką, a raczej trylogią były Wizje w mroku. Szczerze to nawet nie pamiętam już jej fabuły, a co dopiero tego, jakie miałam po niej odczucia.
9. Fiołek, czyli książka, którą masz zamiar przeczytać po raz kolejny. 
Znalezione obrazy dla zapytania seria harry potter
Sporo jest takich książek, jednak najczęściej sięgam jednak po jakąś część z serii HP, bo mam do nich ogromny sentyment.
10. Chryzantema, czyli osoby, które nominujesz do wykonania tego TAGu.  
http://boook-reviews.blogspot.com/
http://my-life-in-bookland.blogspot.com/
 
 
 


TBR na lato